Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
21 kwietnia 2017

Recenzja książki
Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć

Tomasz Kowalski

Oficjalna recenzja zespołu BookHunter.pl

7.0
średnia ocena
7
ocena recenzenta

Autor recenzji

Rozmowy na trzech grabarzy i jedną śmierć - Recenzja:

Cmentarne filozofowanie przy wódeczce i fajeczce

Cmentarz. Większość z nas za życia bywa tam od czasu do czasu, by złożyć kwiaty na grobach zmarłych bliskich, i czym prędzej stamtąd odchodzi. Nie lubimy myśleć o śmierci, mówić o śmierci, udajemy, że nas to nie dotyczy, że zostało jeszcze dużo czasu i nie trzeba się przejmować. Jest to oczywiście naturalne w naszej kulturze, śmierć zdarza się komu innemu, jest gdzieś tam za tym cmentarnym murem. Albo w domku grabarzy.

Bo Kostucha upodobała sobie trzech grabarzy na cmentarzu w Ponurej. Przychodzi sobie do nich na wódeczkę, papierosy i rozmowy o (nie)życiu. Pozostaje jednak niezgłębioną tajemnicą, jak też to się dzieje, że z takim upodobaniem zaciąga się dymem tytoniowym, który i tak ucieka przez żebra. Jej wygląd nie odbiega od tradycyjnej wizji Śmierci – biały, wyszczerzony szkielet w czarnej pelerynie i z wielką kosą. Jednak jej zachowanie zdecydowanie jest niecodzienne, takie pogawędki i spoufalanie się z żyjącymi. Tak właśnie bawią się grabarze, będący bohaterami „Rozmów na trzech grabarzy i jedną śmierć” Tomasza Kowalskiego, którego już zdążyłam docenić za błyskotliwy czarny humor, zacięcie satyryczne i upodobanie do makabry, zaprezentowane w poprzedniej powieści „Mędrzec kaźni”. I muszę przyznać, że tutaj pan Tomasz również nie zawodzi!

Tak jak zatem wskazuje tytuł, grabarzy jest trzech - Tomasz, Rysiek i Młody. Tomasz, najstarszy z nich, przewodnik i mentor w grabarskiej profesji, ukończył dawno temu studia na wydziale filozoficznym i nie mając za bardzo pomysłu na siebie, trafił na cmentarz. Jako jeden z niewielu na cmentarzu wciąż jest żywy, a po czterdziestu latach wykonywania zawodu traktuje tych pod ziemią jako swoich „podopiecznych”, a pracy nie zamieniłby na żadną inną. Rysiek, facet około czterdziestki, absolwent liceum plastycznego, nie mógł odnaleźć się wśród artystów (a niestety i talentu trochę zabrakło), więc również zaczepił się na cmentarzu i nie narzeka. I wreszcie Młody, po prostu młody gołowąs, naiwny, niestabilny emocjonalnie i nieprzygotowany do życia,  ale za to pełen zapału do pracy i młodzieńczej pasji. Jak można zauważyć, nie są to stereotypowi grabarze, o twarzy nieskalanej głębszą myślą i ograniczonym zasobie słownictwa (zwykle do słowa oznaczającego kurtyzanę), z flaszką wódki pod ręką i nieodłącznym papierosem w ustach. Wróć ... co do dwóch ostatnich cech, to jednak aż tak bardzo nie można uciec od stereotypu.

Nasi panowie lubią sobie chlapnąć i zapalić papierosa (oprócz Młodego, któremu albo mama nie pozwala, albo chce być zdrowy), a przede wszystkim prowadzić głębokie rozmowy. Między sobą, ze Śmiercią, z odwiedzającymi ich znajomkami, naczelną dewotą Ponurej, zmęczoną życiem starą prostuytutką oraz ze stałym lokatorem cmentarza, pogrążonym w depresji i alkoholizmie wampirem Wincentym. Rozmawiać w tym skłaniającym do refleksji miejscu (i przy skłaniającym do refleksji napitku) można o wszystkim – oczywiście co związane z wyższym stanem ducha. Dyskutują poważnych sprawach, o samobójstwach, o niespełnionych artystach, ludzkiej naturze, religiach, kościele, życiu po śmierci, eutanazji… Śmierć snuje długą historię o wystawianiu śmiertelników na próbę przez siły nieczyste, o sprawdzaniu ludzkich charakterów i dlaczego zwykle taki test wychodzi na niekorzyść człowieka. Przez ich mały cmentarny świat przewijają się różni ludzie, którzy wtrącają swoje trzy grosze, dając impuls do przemyśleń na wiele tematów. Brzmi trochę sztywno i nudno, co? Bez obaw. Dzięki błyskotliwości autora i jego poczuciu humoru, wszystko jest utrzymane w tonie lekko humorystycznym (który niczego nie ujmuje poważnej treści), inteligentny czarny humor nie oburza, większość bohaterów budzi sympatię, mimo swoich wad. Bardzo mi ten typ pisania przypadł do gustu, to połączenie powagi z groteską i humorem oraz sporą dawką krytycyzmu. W książce pada mnóstwo spostrzeżeń, pewnie i osobistych poglądów autora, pod którymi mogę się podpisać rękami i nogami.

Polecam tą niecodzienną książkę czytelnikom z dystansem do siebie i do rzeczywistości; mimo poruszania trudnych tematów, roztrząsanie ich nie jest męczące dla odbiorcy, a stanowi doskonałą intelektualną rozrywkę i skłania do własnych refleksji. Mnie lektura zajęła mało czasu, ale mogą też być i tacy, którym obszerne dialogi będą się dłużyć. Wartkiej akcji jako tako nie uświadczymy, bo nie o to tu chodzi. Co do samego wydania, to bardzo zaintrygowała mnie okładka – jest naprawdę niezwykła i jestem pod wrażeniem pracy grafika. Papier, czcionka, jak zawsze w wydawnictwie MG, są wygodne do czytania. Jedyne do czego się doczepię, to niestety kilka błędów ortograficznych i literówek, które moje przeczulone oko odkryło w trakcie lektury, co może być zwykłym przeoczeniem, ale jednak raziło. Poza tym – caculencja!

 

Zobacz wszystkie recenzje użytkownika aniakonda

Liczba wyświetleń: 84


Tagi książki (3)

przejdź na stronę książki


Skomentuj recenzję, czy masz coś do dodania?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

dona - 2531 ptk.
MaSzka - 2194 ptk.
rogue-666 - 1698 ptk.
Magda - 1272 ptk.
Goyathlay - 837 ptk.

zobacz pełny ranking

20083 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 9917

2738 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 262

3268 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 732

Losowy cytat

"Jeśli nawet oglądanie telewizji nie przyspiesza śmierci, to z pewnością powoduje, że śmierć wygląda niezwykle zachęcająco. Telewizja bowiem w taki sposób ją sentymentalizuje i uromantycznia, iż żywi, tylko dlatego, że jeszcze nie umarli, mają uczucie, jakby coś stracili."


John Irving

Modlitwa za Owena
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2016 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt