Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close

Mazurskie tajemnice: kilka pytań do Wojciecha Wójcika

12 października 2017

Najnowszy kryminał Wojciecha Wójcika "Jezioro pełne łez" to wielopiętrowa, misterna i nieprzewidywalna intryga, która trzyma w napięciu do ostatniej strony.  Zapraszamy do lektury krótkiego wywiadu z autorem przeprowadzonego przez Aleksandrę Woźniak. Jeśli jeszcze nie czytaliście książki - do czego gorąco zachęcamy! - zapewniamy, że artykuł można czytać bezpiecznie - poniższa treść nie uchyli ani rąbka tajemnicy!   

Na początku chciałabym wyrazić swoje ogromne uznanie dla Pana najnowszej powieści. Naprawdę rzadko zdarzają się tak zawikłane, piętrowe intrygi. Dlatego najpierw zadam pytanie o warsztat: jak się tworzy tak skomplikowaną fabułę? Czy zaplanował Pan wszystkie szczegóły przed rozpoczęciem pisania, czy może zaczął pisać z ramowym planem w głowie, a reszta pojawiła się z czasem?

Dziękuję za miłe słowa! Przed rozpoczęciem pisania tworzę zwykle kilkustronowy konspekt, w którym zawarte są podstawowe założenia fabuły. W przeciwieństwie do samego pisania, które potrafi zmęczyć, tworzenie konspektu to czysta przyjemność. Nie narzucam sobie ram czasowych i bazuję tylko na przypływach weny. Potrafię wyjść wieczorem ze śmieciami i przez pół godziny chodzić wokół bloku, planując „powieściowe” morderstwo. Potem, w trakcie pisania, niektóre moje pomysły ulegają modyfikacji, ale ogólny kierunek pozostaje ten sam. Wiem, że niektórzy pisarze wolą iść na żywioł, ale ja bez konspektu chyba bym się pogubił.

Opowiadanie historii z perspektywy bohatera, który spędził pięć lat w więzieniu to spore wyzwanie. Taki epizod odciska piętno na psychice, wiec zapewne trudno wejść w głowę takiej postaci. Jak się Pan do tego przygotowywał?

Dużo o tym myślałem. Przypominałem sobie, co robiłem pięć lat temu, a potem usiłowałem wyobrazić sobie, że od tego momentu w moim życiu nic się nie wydarzyło, a ja wegetowałem gdzieś w odosobnieniu. Doszedłem do wniosku, że dominującym uczuciem w takiej sytuacji jest chyba żal za utraconym czasem. I lęk, by coś takiego już nigdy nie powróciło.

Narracja pierwszoosobowa jest chyba obecnie dość rzadko spotykana. Co prawda nie jestem wierną czytelniczką kryminałów, ale trochę ich jednak mam na koncie i nie spotkałam się z takim zabiegiem ani razu. Pozbawia on autora np. możliwości poprowadzenia akcji z perspektywy mordercy - czy też innego bohatera, a więc trochę zawęża wachlarz możliwości. Dlaczego się Pan na nią zdecydował?

Clive Cussler – jeden z moich ulubionych autorów – stwierdził kiedyś, że każdy kandydat na pisarza powinien dążyć do stworzenia swojego własnego stylu, takiej pisarskiej „pieczątki”. Kiedy zacząłem myśleć o pisaniu, postanowiłem, że moją „pieczątką” będzie właśnie pierwszoosobowa narracja. Chciałem pisać takie książki, które sam chętnie bym przeczytał, a od zawsze lubiłem powieści opowiedziane z perspektywy jednego bohatera. Jako dzieciak zaczytywałem się w westernach Wernica i książkach o Panu Samochodziku. Później duży wpływ na kształtowanie się moich czytelniczych gustów wywarły takie „pierwszoosobowe” książki jak trylogia tenisowa Lena Deightona, Bóg Nilu Wilbura Smitha, Cień wiatru Carlosa Zafona czy książki Harlana Cobena. Z kolei opisywanie powieściowej rzeczywistości z perspektywy kilku postaci czasem mnie drażniło, bo zwykle przynajmniej jeden z wątków wydawał mi się nudny. Zdarzało mi się przerzucać strony, aby sprawdzić, kiedy wreszcie zacznie dziać się „coś ciekawego”.

To już trzecia w tym roku powieść z akcja osadzoną na Warmii i Mazurach z morderstwem w tle, jaką miałam okazję przeczytać (mam na myśli "Wzgórze psów" Jakuba Żulczyka i "Wiatr od jezior" Katarzyny Enerlich). Myśli Pan, że to dobra sceneria dla zbrodni? Co ten region ma w sobie? Co Pana w nim zainspirowało?

Wygodnie jest osadzać akcję w miejscach, które się zna, a akurat Mazury znam bardzo dobrze. Przez wiele lat spędzałem tam wakacje, na studiach zainteresowałem się też historią tego regionu (moja praca magisterska poświęcona była polskiej myśli politycznej wobec Prus Wschodnich). Mazury to dla mnie magiczne miejsce i myślę, że jeszcze niejeden raz trafię tam wraz z moimi książkowymi bohaterami.

Dziękuję za odpowiedzi i liczę na to, że szybko będę miała okazję przeczytać kolejną Pańską książkę

Dziękuję bardzo.

Dodane przez Gość

Czy masz coś do dodania, chcesz o coś zapytać?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

dona - 662 ptk.
agnieszka3201 - 390 ptk.
rogue-666 - 331 ptk.
Leila - 288 ptk.
Szczypta-Kasi - 279 ptk.

zobacz pełny ranking

21878 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 8122

2791 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 209

3520 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 480

Losowy cytat

"Być człowiekiem oznacza mieć wątpliwości i mimo to iść dalej swoją drogą."


Paulo Coelho

Brida
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt