Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close

Rozwiązanie konkursu – Twoja najlepsza decyzja!

6 listopada 2017

Drodzy Łowcy, nadszedł czas na rozwiązanie naszego konkursu „Twoja najlepsza decyzja”. Otrzymaliśmy od Was wiele inspirujących, chwytających za serce i dających nadzieję historii. Poziom prac był naprawdę wysoki, po długich rozważaniach wybraliśmy trzy, których autorzy zostaną nagrodzeni książką Malwiny Huńczak pt. Zaakceptuj siebie. O sile samowspółczucia. Przeczytajcie – każda z historii jest bardzo poruszająca. Jedne udowadniają, że jedno postanowienie może zapoczątkować ciąg zdarzeń prowadzący do czegoś dobrego, inne pokazują, że czasem sama decyzja jest dopiero początkiem drogi pełnej zmagań z niesprzyjającym losem.

Właściwe decyzje nie zawsze muszą wyglądać na takie już na pierwszy rzut oka. Niekiedy trzeba czasu, by wywróciły nasze życie do góry nogami lub… naprawiły sytuację, która z początku mogłaby się wydawać beznadziejną. Poznajcie historię Jagody:

Związałam się z chłopakiem, zakochałam się po uszy. Byliśmy ze sobą parę lat, jednak im dłużej trwał nasz związek, tym bardziej się ode mnie oddalał. Z jednej strony budowaliśmy dom, planowaliśmy życie po ślubie, z drugiej strony czułam, że zwraca uwagę tylko na te przyziemne, materialne aspekty naszej przyszłości. Przestał dostrzegać we mnie kobietę. Ale cóż poradzić, gdy się kogoś kocha?

Próbowałam znosić to, że nie przytula, nie komplementuje, nie zauważa nowej fryzury, że zawsze jest coś lub ktoś ważniejszy ode mnie. Moja samoocena (i tak już niezbyt wysoka) spadła jeszcze stopień niżej. Kiedyś uwielbiałam szpilki, teraz nie rozstawałam się z dresem. Makijaż? Po co? I tak nie zauważy… Płakałam, wyrzucałam sobie niedoskonałości. Tu fałdka, tam boczki, to moja wina, że nie jest jak dawniej.

W końcu coś we mnie pękło. Stwierdziłam, że dłużej tak nie mogę żyć, bo jestem nieszczęśliwa. Zostawiłam to wszystko. Jego, nasz dom, ogródek, pierścionek. Wszystko.

Cztery miesiące nie wychodziłam z domu, tylko płakałam (wyłam z rozpaczy) w poduszkę. Minęło siedem miesięcy. Noszę szpilki, seksowne sukienki. Robię delikatny makijaż. Czuję się kobieco, wiem, że przyciągam męskie spojrzenia. Jestem sama, rozwijam się zawodowo. Powoli staram się nabrać pewności siebie. Jeszcze długa droga przede mną, bo jestem profesjonalistką i od siebie wymagam najwięcej.

Przypadkiem nasze drogi znowu się zeszły. Często dostaję kwiaty, czekoladki, słucham, jaką jestem piękną kobietą, widzę pożądanie w jego oczach. Hmm… miłość kwitnie. Potrzebna była nam ta przerwa. Zaczął mnie doceniać, a nawet widzę w jego oczach podziw. Adoruje mnie. Czuję, że wznoszę się coraz wyżej. Nie jesteśmy razem. JESZCZE NIE. Chcę być zdobywana. Jak najdłużej. A związek i pierścionek? Dopiero, gdy poczuję, że jestem gotowa. Czuję, że teraz moje „CHCĘ” ma wreszcie znaczenie.

 

Cuda czasem się zdarzają. Niekiedy trzeba im jednak pomóc, o czym przekonacie się sami, czytając opowieść Magdaleny:

Moja najważniejsza decyzja to zawalczenie o dziecko.

Już od 8 lat nieustannie walczyliśmy o dziecko – pukałam od drzwi do drzwi, aby jakiś lekarz w końcu nam pomógł. Proponowano nam leczenie, które – prócz nadziei – nie dawało nic.

Stał się cud – zaszłam w ciążę, lecz po 6 tygodniach serduszko maleństwa przestało bić. Podjęłam wtedy decyzję, że nie mam już siły walczyć, że może nie jest mi to dane. Po dokładnie roku odszedł też mój tato, co jeszcze bardziej mnie przygasiło.

Gdy nadszedł dzień 25.05.2016 – pierwsza rocznica śmierci ojca, a zarazem drugi rok po tym, jak w szpitalu straciliśmy dziecko – obudziłam się i spostrzegłam, że dostałam długo wyczekiwanego okresu. Poryczałam się jak bóbr i pomyślałam, że to znak – to jest właśnie ten cykl, dam z siebie wszystko, bo tym razem się uda.

Zadzwoniłam do mojej lekarki i powiedziałam, że chciałabym jeszcze raz spróbować z tą stymulacją, bo wierzę, że to ten cykl. Głos w słuchawce oznajmił: „Proszę przyjść za tydzień, zrobimy USG i pomyślimy”. Łzy stanęły mi w oczach, bo wiedziałam, że tabletki muszę zacząć brać za 2 dni. Jakiś głos w głowie podpowiedział „nie poddawaj się, kombinuj!”, więc szybko zadzwoniłam do przychodni, umówiłam się na wizytę do lekarza pierwszego kontaktu i błagałam go o receptę, kłamiąc, że ją zgubiłam. Uwierzył. Po wypisaniu recepty życzył mi powodzenia.

Kiedy po 11 dniach wykonałam test owulacyjny, na którym ukazały się dwie kreski, popłakałam się ze szczęścia. Po kolejnych 10 dniach zrobiłam kolejny test – tylko ja dostrzegłam na nim drugą kreskę, więc każdego kolejnego dnia wykonywałam kolejne i sprawdzałam, jak wskaźniki ciemnieją. Codziennie przed snem powtarzałam sobie, że na pewno się udało, bo jestem gotowa zostać matką, jestem tego warta, aby się udało.

Nadszedł 10 lipca, a wraz z nim pierwsze USG i najpiękniejszy widok na świecie: bijące serduszko. Ciążę przeszłam książkowo, a córce dałam na imię Kordula, co oznacza „serce”, „serduszko” lub… „późno urodzona”.

Dziś, gdy to piszę, Kordula śpi już smacznie w łóżeczku, więc kończę, bo muszę ją ucałować.

 

Jak jedna, wydawałoby się sprzeczna z rozsądkiem decyzja może wpłynąć na całe dalsze życie? Opowie Wam o tym Joanna.

Kilka lat temu w odstępie 3 miesięcy zmarli moi dziadkowie. Otrzymałam po nich małą działkę z chylącą się ku upadkowi chatką w okolicach Borów Tucholskich. Cała rodzina przekonywała mnie, by tę ziemię sprzedać, a zarobione w ten sposób pieniądze dołożyć do kupna mieszkania w mieście.

Ponieważ większość wakacji jako dziecko spędziłam właśnie u dziadków w Borach, nie chciałam rozstawać się z tą chatką. To były moje wspomnienia – wciąż pamiętałam chwile spędzone z babcią podczas robienia konfitur czy wędrówki z dziadkiem po lesie. Nie chciałam, by te chwile odeszły razem ze sprzedażą domku. Wtedy też pojechałam do miasteczka zobaczyć, w jakim stanie jest dom, i zrobić mały remont.

Sąsiedzi polecili mi znajomych fachowców, którzy stwierdzili, iż wymiana drzwi i podłogi oraz naprawa okien to dla nich chleb powszedni. Niestety, okazało się, że zadanie ich przerosło, i zrezygnowałam z ich usług. Postanowiłam pojechać do najbliższego sklepu spożywczego i na szybie w oknie powiesić ogłoszenie o zatrudnieniu ekipy remontowej.

Tak się złożyło, iż w sklepie zakupy robił mężczyzna, który wraz z synem (Markiem) wspólnie prowadził firmę remontowo-budowlaną. Po krótkiej rozmowie zgodził się pomóc mi w wyremontowaniu mojego domku. Decyzji swej nie żałowałam, bo okazali się pracowici, rzetelni i pod każdym względem profesjonalni. Już po dwóch miesiącach było widać efekty włożonej w remont wspólnej pracy. Okazało się też, że czas, jaki wspólnie spędzaliśmy z Markiem, remontując domek, bardzo nas do siebie zbliżył. Po roku od naszego pierwszego spotkania postanowiliśmy się pobrać. Teraz wspólnie z dziećmi spędzamy weekendy i wakacje w domku, w którym narodziło się nasze uczcie.

Tak więc decyzja o tym, by nie sprzedawać działki, okazała się najlepszą w moim życiu – zyskałam rodzinę, o jakiej zawsze marzyłam, i miejsce, do którego często wracamy.


Gratulacje! Ze zwycięzcami skontaktujemy się niezwłocznie w celu poinformowania o wyniku. :)

A tymczasem w przygotowaniu jest kolejny konkurs – obserwujcie stronę główną i śledźcie nas na Facebooku, na którym na pewno poinformujemy, gdy nowa zabawa wystartuje!

Dodane przez endriu

Czy masz coś do dodania, chcesz o coś zapytać?
Komentarze (0)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

rogue-666 - 3341 ptk.
dona - 1014 ptk.
Barbara894 - 392 ptk.
Impuls - 298 ptk.
caryo - 222 ptk.

zobacz pełny ranking

22119 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 7881

2800 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 200

3535 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 465

Losowy cytat

"Ziemianinie, planeta, na której mieszkałeś, była zamówiona, opłacona i kierowana przez myszy."


Douglas Adams

Autostopem przez Galaktykę
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt