Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close

Każdy ma swoje Niebo - wywiad z Marcinem Teodorczykiem

2 czerwca 2019

31 maja miała okazję niezwykła premiera - debiut literacki Marcina Teodorczyka, na który autor czekał długo, bo aż 38 lat. To debiut, który ma szansę zrobić duże zamieszanie na polskiej scenie literackiej. Książka "Niebo 1989", wydana przez Wydawnictwo Krytyki Politycznej, to nie tylko doskonała lektura przy okazji trzydziestej rocznicy wolnych wyborów 1989, ale też nostalgiczna podróż w krainę dzieciństwa końca lat osiemdziesiątych, kiedy do każdego polskiego domu wkradła się Ameryka, coca-cola i kasety wideo. Autor opowiada o swoim debiucie w krótkim wywiadzie specjalnie dla Bookhunter.pl!

 

Marcinie, czym jest Niebo?

Ładny tytuł, prawda? A tak poważnie - to nazwa miejscowości, w której rozgrywa się akcja powieści „Niebo 1989”. Jest to wioska robotniczo-rolnicza położona na Ziemi Lubuskiej. Chciałem, by nazwa jej była dość pojemna dla czytelników i zarazem osobista dla mnie. Niebo jest inspirowane miejscowością, z której pochodzę. Dla mnie to odniesienie do sielskiego dzieciństwa, w roku 1989 miałem 9 lat, a okres PRL wspominam bardzo dobrze. Każdy ma swoje własne Niebo, do którego wraca pamięcią. Po drugie - nazwa ta miała być wieloznaczna i przewrotna. W Niebie dzieją się czasem piekielne rzeczy. Bohaterowie wcale nie są święci ani szczęśliwi. Jest jeszcze jedna rzecz, która wydaje mi się ważna w odniesieniu do nazwy i przełomu ustrojowego 1989 roku - czy Niebo stanie się Piekłem, gdy zawładnie nim kapitalizm i obietnica mitycznej Ameryki?

No właśnie, jak wiele jest w Niebie Ciebie i Twojej krainy dzieciństwa?

Z dzieciństwa wziąłem całą swoją pamięć. To, jak wyglądały domy w 1989 roku, jak ubierali się ludzie, co oglądali w telewizji – tutaj ważne były wybory 4 czerwca, przełomowe dla Polski. Byłem dzieckiem, ale doskonale zapamiętałem czas przełomu, może nie wszystkie szczegóły, ale atmosferę i nowości prosto z Ameryki, które mnie kształtowały: pirackie filmy, teledyski, muzykę, ale też – co jest ważne dla mojego pokolenia dorastającego w latach dziewięćdziesiątych – filmy porno na kasetech wideo chowanych w barku rodziców. Dla części odbiorców książka ta będzie miała wartość sentymentalną. Moim celem było to, by język powieści odwzorowywał język, jaki zapamiętałem, a tym samym, by bohaterowie byli bliżej czytelnika. Jest on bardzo specyficzny, ale wynika z kompetencji kulturowych bohaterów. To było ważne też z innego powodu, by podkreślić dystans czasowy i przestrzenny od naszej rzeczywistości. Chciałem, aby czytelnik zderzył się też z moją wyobraźnią, zaskoczył, wniknął w relacje z bohaterami i kibicował im. Mogę powiedzieć, że nie będzie to nudna książka, mam nadzieję, że momentami nawet będzie zabawnie. Ale na tym kończy się podobieństwo do mojego życia, można to traktować wyłącznie jako inspirację. Pamiętam pola i lasy, piękne jeziora w miejscowości obok, których na Ziemi Lubuskiej jest dużo, choć mieszkałem w przemysłowej części wioski, gdzie była kopalnia. Ojciec był górnikiem, mama pracowała w tartaku w Łagowie - była to typowa dla PRL-u klasa robotnicza, nie chłopska. Mieszkaliśmy w bloku kopalnianym, a moi bohaterowie żyją w domu, który jest lepianką bez toalety i wygód. Żyją inaczej niż moi rodzice, ale zdarzały się także domy z wychodkami, choć zachód Polski, poniemiecki przecież, był cywilizacyjnie bardziej do przodu niż inne rejony kraju.

Który z mieszkańców Nieba jest Ci najbliższy?

Wszyscy bohaterowie są dla mnie ważni, bo właśnie bohaterowie są osią tej książki – rozdziały nazwane są ich imionami. Mamy w „Niebie” siedmioro bohaterów, każdy z nich pod wpływem zmian ustrojowych zmienia też siebie, w każdym zawarłem część siebie, swoich pragnień, projekcji, lęków. Lubię bardzo męskich bohaterów – braci, którzy szukają swojego celu, a przy tym muszą, każdy w inny sposób, mierzyć się ze swoją męskością, marzeniami, obsesjami. Lubię Romka, który zafiksował się po obejrzeniu pierwszych filmów pornograficznych na czarnoskórych kobietach – dla niego to stało się życiowym celem i sposobem otwarcia na świat. Oczywiście ta postać jest dość przerysowana w swojej męskości, ale dla Romka nowatorski seks z filmów pornograficznych amerykańskich i niemieckich stał się sposobem na własną drogę do kapitalizmu i wolności. Uwielbiam też postaci kobiece – z charakterem i wolą walki, które dzięki nowym czasom mogą się maksymalnie wyemancypować – na przykład poprzez prowadzenie biznesów jak Kaśka, czy życie na swój własny sposób jak Jadźka. Nagle ujawniają się w nich ogromne ambicje i wiara, że tu i teraz mogą przenosić góry. Jest też postać tragiczna ojca bohaterów, dla którego w nowym świecie nie ma miejsca. Poza tym – tutaj zdradzę, choć może nie powinienem – są też w konstrukcjach bohaterów odniesienia do postaci z największych powieści chłopskich wszech czasów, czyli do „Chłopów” Reymonta, „Kamień na kamieniu” Myśliwskiego, „Konopielki” Redlińskiego – jeśli ktoś zna te książki, może mieć świetną zabawę podczas lektury. Ale niech to pozostanie w sferze indywidualnego odbioru lektury. To mój osobisty hołd dla tych genialnych pisarzy.

W książce rzeczywiście pojawiają się liczne nawiązania literackie. Skąd się to u Ciebie bierze?

Teraz siłą rzeczy jestem „wielkomiejski” do bólu – mieszkałem i pracowałem przy słynnym placu Zbawiciela w Warszawie osiem lat, miałem dwa kroki do mekki hipsterstwa, czyli Planu B i na wyciągnięcie ręki słynną bułkę tartą z Charlotte (teraz to nie budzi takich emocji), choć nie pijam latte na sojowym mleku, wcale mnie ono nie dziwi, bo to jest bliska mi rzeczywistość, obserwuję ją codziennie. Ale na hipsterstwo i tak jestem już za stary. Bardzo chciałem napisać książkę przeciwko sobie, przeżyć na nowo siebie, dzieciństwo, rozliczyć się z przeszłością, pochodzeniem robotniczym i wiejskim. Każdy ma swoją własną historię, która się za nim ciągnie. Stąd pomysł na powieść wiejską – może już nie chłopską, bo w 1989 roku typowego chłopstwa na Zachodzie nie było, ale nadal klasową i odrębną. A wspomnianych autorów uwielbiam i do tego skończyłem filologię polską, więc na literaturze polskiej znam się dobrze. W „Niebie 1989” jest dużo ironii, humoru sytuacyjnego, scen pisanych grubą kreską. Konstruowanie typowej wiejskości i figur wieśniaków z Nieba sprawiało mi dużą radość, a równocześnie miałem w głowie swoje sprawy do załatwienia.

Gdzie jest dla ciebie Niebo 2019?

Dla mnie Niebo 2019 to czas debiutu literackiego. Jest to ważny moment w życiu każdego autora. Ale czy zmieni to moje życie, jak zmieniło się życie bohaterów „Nieba 1989”? Jeśli ma się coś zmienić na lepsze – to czemu nie.
 

Rozmawiała Małgorzata Sidz.

 

Zachęcamy do lektury i zapraszamy do przeczytania oficjalnej recenzji książki "Niebo 1989": https://www.bookhunter.pl/recenzja/3572/niebo-1989

Dodane przez GosiaPupu

Czy masz coś do dodania, chcesz o coś zapytać?
Komentarze (1)


(zabezpieczenie przed botami)

/1000 wykorzystanych znaków


2019-06-02 22:59

foto: Jakub Szafrański / Krytyka Polityczna

Ostatnie patronaty
Popularne Tagi

Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

NovaeRes - 810 ptk.
Sirroco - 677 ptk.
Mery - 649 ptk.
AniaQuokka - 521 ptk.
aleksandra.wen - 384 ptk.

zobacz pełny ranking

25051 książek
nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 4949

2888 adaptacji
nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 112

3899 autorów ze zdjęciami
nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 101

Losowy cytat

"Daniel mówi, że trzeba zachować spokój, niemal chłód, gdy chce się zdobyć serce kobiety, że to trochę tak, jak z łapaniem much. Trzeba siedzieć całkiem nieruchomo, a najlepiej patrzeć w zupełnie inną stronę. A potem, kiedy mucha zaczyna ci ufać, kiedy siada na stole tuż przed tobą, gdy się zbliża, a na koniec dosłownie błaga o to, byś ją złapał, wtedy atakujesz z prędkością błyskawicy. Zdecydowanie, z wiarą. To ostatnie jest najważniejsze, bo to nie dzięki szybkości łapie się muchy, tylko dzięki wierze. Masz tylko jedną próbę, więc najważniejsze jest przygotowanie gruntu. Tak mówi Daniel."


Jo Nesbø

Czerwone gardło
BookHunter.pl
O nas
Nasze logo
Punktacja
Do pobrania
Kontakt
Przyłącz się!
Zespół
Kogo szukamy?
Partnerzy
Wspólne cele
Dla wydawnictw
Współpraca
recenzencka

Patronat medialny
o BookHunter
Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt