Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
Nieczuły rozpustnik -

Nieczuły rozpustnik

Średnia ocena

8,0/10

(1 głosów)

Łatwość czytania

super łatwa
9,0/ 1 głosów

chce przeczytać 0 osób chce przeczytać
dodało do ulubionych 0 osób dodało do ulubionych

Infomacje o książce:

Kraj powstania:USA
Okres powstania:XXI wiek
Forma:Powieść
Data premiery oryginału:27 listopada 2015
Data premiery w Polsce:23 sierpnia 2018
Tytuł oryginału:Cold Hearted Rake
Język oryginału:angielski

Nieczuły rozpustnik -

Wydawnictwo:Prószyński i S-ka
Data wydania:23 sierpnia 2018
Forma wydania:druk
Liczba stron:424

Numer wydania:I
Rodzaj okładki:miękka
Tłumaczenie:Janusz Ochab
Numer ISBN:978-83-8123-318-7

Tagi (9) \ Otagowane przez 1 użytkownika

zobacz więcej tagów

Nieczuły rozpustnik - dodaj tagi

Twoje tagi:



    Opis książki (1)

    Devon Ravenel, czarujący londyński rozpustnik i hulaka, odziedziczył właśnie majątek i hrabiowski tytuł. Ten niespodziewany awans niesie jednak za sobą przykre zadania i obowiązki… oraz sporo niespodzianek. Okazuje się, że zaniedbany majątek to finansowa pułapka, a w rezydencji nadal mieszkają trzy niewinne siostry poprzedniego gospodarza i… Kathleen - lady Trenear, piękna młoda wdowa, która nie ustępuje Devonowi determinacją ani rozumem.
    Kathleen dobrze wie, że nie powinna ufać takiemu bezwzględnemu łotrowi jak Devon. Jednak żadne z nich nie potrafi się oprzeć pożądaniu, które przyciąga ich do siebie z siłą magnesu - od pierwszej chwili, gdy wdowa trafia w jego ramiona, hrabia poprzysięga sobie, że zrobi wszystko, by ją zdobyć. Kathleen ulega uwodzicielskim sztuczkom, pozostaje więc tylko jedno pytanie:
    Czy zapanuje nad porywami serca i nie odda go w niewolę najniebezpieczniejszemu człowiekowi, jakiego kiedykolwiek znała?

    Dodane przez Szczypta-Kasi
    edytuj opis
    Źródło: https://www.proszynski.pl/Nieczuly_rozpustnik-p-35200-1-30-.html

    Recenzje (1) \ Teraz Twoja kolej aby zostać krytykiem!

    Cykle literackie (1)

    Serie wydawnicze (0)

    Adaptacje (0)

    Informacje dodatkowe (0)

    Infomacje dodatkowe - Nieczuły rozpustnik

    Informacja dodatkowa

    Cytaty (0)

    Nieczuły rozpustnik - dodaj cytat

    Cytat

    Shoutbox co myślisz o książce?

    /1000 wykorzystanych znaków

    Wyślij


    Twoja ocena książki
    Łatwość czytania
    Użytkownicy tworzący stronę
    Szczypta-Kasi
    Liczba wyświetleń: 128
    Narzędzia

    Nieczuły rozpustnik:

    edytuj informacje o książce
    edytuj autorów
    dodaj / edytuj wydanie
    dodaj tagi
    dodaj opis
    + dodaj recenzję
    dodaj cytat
    + dodaj temat do dyskusji
    zgłoś błąd

    Ostatnie patronaty

    zobacz wszystkie patronaty
    zobacz naszą ofertę patronatu medialnego
    Popularne Tagi
    Ranking użytkowników

    Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

    Przy-Kawie-Z-Ksiazka - 1110 ptk.
    aleksandra.wen - 615 ptk.
    Rewolwerowiec - 426 ptk.
    edytaj7 - 425 ptk.
    dona - 309 ptk.

    zobacz pełny ranking
    Facebook
    Nasze wspólne cele

    23811 książek
    nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 6189

    2833 adaptacji
    nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 167

    3758 autorów ze zdjęciami
    nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 242

    Losowy cytat

    "RAPSODIA TŁUCZONEGO SZKŁA

    Niespełna kwadrans do dwunastej — ulica „Przeklęta”, porzuciła swój ogon w załamaniu świateł witraży, pasterze i jagnięta w „księżycowej syntezie”, kawałek po kawałku kruszą szklane wzniesienia, na ostatnim, z głębin pamięci, pierzasty starzec nawleka na kostur zadawnione zniewagi, przesycone słodem dwuznacznych skojarzeń, pierwsza latarnia, pod którą się błąkał, ciska promieniem, jak włócznią w pstry kalejdoskop, a ludzie na wpół widoczni, w obszarze cienia celebrują dozgonną samotność — takimi ich stworzył artysta, nieszczęśnik, w tej właśnie godzinie pomyślał, że świat jest usychającym kłosem jęczmienia, że powoli wytraca zapach, jak witraż cierpiący na chroniczny brak światła, zapada się sam pod siebie, ze środka w środek, zanikając pod naporem przyciężkiej powłoki, a dalej — dalej, czeka go tylko samotność, ciemność i w tle milknące kroki, tych którzy zdołali się wyrwać z pułapki farbowanego szkła, już północ — latarnia pręży grzbiet i jak złośliwy czarny kot, złocistą wiązką, przecina drogę poniewiercom-przeniewiercom, co jeszcze przed kwadransem mienili się jak skry na szkle, a teraz, każdy we własnym cieniu, niby wahadło waha się ku sobie, ku siostrom, braciom i z pół-człowieka wyłazi ćwierci-człowiek i w świetle ulicznej lampy chwyta skośne spojrzenia gapiów i jeszcze coś, coś jakby bez kształtu, co w uszach brzmi jak dzwon pęknięty — szyderstwem: a kto jest jagnię, kto jest pasterz, a komu skórę wilka, zamiast płaszcza, w odruchu łaski podała chytra opatrzność — pierzasty starzec jako ostatni stawia na bruku kruchą stopę, gładkie kamienie obrane z puchu przywodzą na myśl czaszkę trupa, który miał czelność wszem i wobec obwieścić tajemnicę z wnętrza globusa, rozkwita noc radosna-żałosna, jak szczenię wilka, gotowa klapnąć kłami — pół do pierwszej, latarnia mami: widzisz starcze, jak z jagniąt nam wyrosły bestie, a każdy jeden pasterz, pomiędzy bulwarami, zdjął z siebie cnotę jak młyński kamień z piersi, poczuj — wciska się mokry język i spojrzeń lepki dotyk pomiędzy szpary zamkniętych okiennic, podeszwy depczą stłuczone okruszki Golgoty, pancerze legionów; pierwszy, drugi, trzeci i zgiełkiem kopyt, szklaną stopą wprawia się w obrót zastygły globus, już morza pędzą, już lądy pną się pod niebiosa, migają cienie miast, na ustach rosa, na karku szadź — już trzecia, reflektor krzyczy: ani ta ziemia, ani tym bardziej księżyc nie udźwigną klątwy niby-bycia, utracić pamięć oto nasza nadzieja, nasycić noc aż po poranek zupełnie inną wonią, która się wrazi w ludzi aż po korzenie, świat niby geranium zakwitnie w bladym różu i zaraz nam słońce wstanie aby oświetlić wyłupione oczy świątyń, a jeszcze wczoraj, wszyscy myśleli, że są podobni do świętych ze szklanych obrazów, ale to oni, gdy tylko zaznali chłodu naszych kamieni, zakryli świętość jak znamię i rozpłynęli się w blasku ulicznych szczelin, w papierosowym dymie z przyćmionych korytarzy, barowym zapachu potu z alkoholem, w świetle czerwonych lamp na bramie, w łonach przychylnych kobiet — lampa się śmieje, widząc jak gaśnie jej cień na ścianie, już całkiem jasno, odchodzi pierzasty starzec — a jednak było warto, rzuca przez ramię, ta nasza wolność, jak wszystko ma swoją cenę, a jednak było warto poczuć wypukłość ziemi, ulica, którą rządzi światło paradoksalnie, najlepiej czuje się w cieniu, pobłysk jest jak więzienie, zamknięta duszna przestrzeń, o której mówią, że była nam ofiarowana, ale to hucpa, kłamstwo, czy nie widzicie, że światłość jak śmierć czy życie jest nam zadana — zdają nam promienie jak kolce włóczni, ciernie w oku, a przecież ciemność smakuje lepiej, lepiej się zgrywa z odgłosem naszych kroków, z ciężarem westchnień i z rozkoszą, o której w świetle milczą usta, udając, że nie istnieje — „po krwawym blasku żagwi na spoconych twarzach”, po dotyku ciepła w cichych ogrodach samotności, po męce i agonii na malowanym szkle, wreszcie jesteśmy wolni, my co byliśmy żywi jedynie z racji barwy, obecnie, w każdym znanym odcieniu szarości, rozpływamy się we własnej legendzie — umarli, umarłym oddają świadectwo, że mimo wszystko było warto, w ostatnim skoku poczuć ziemię pod szklaną, pękającą podeszwą,"


    Marcin Małek

    Znaki żywego alfabetu
    BookHunter.pl
    O nas
    Nasze logo
    Punktacja
    Do pobrania
    Kontakt
    Przyłącz się!
    Zespół
    Kogo szukamy?
    Partnerzy
    Wspólne cele
    Dla wydawnictw
    Współpraca
    recenzencka

    Patronat medialny
    o BookHunter
    Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
    O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt