Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła?

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Error message here!

Zapomniałeś/aś hasła? Podaj swój adres e-mail.
Otrzymasz link, dzięki któremu zresetujesz hasło.

Error message here!

Powrót do logowania

Close
Robaki -

Średnia ocena

brak ocen, bądź pierwszy!

Łatwość czytania

brak ocen, bądź pierwszy!


chce przeczytać 0 osób chce przeczytać
dodało do ulubionych 0 osób dodało do ulubionych

Infomacje o książce:

Kraj powstania:Polska
Okres powstania:XXI wiek
Forma:Opowiadanie, Nowela
Data premiery w Polsce: 2019
Język oryginału:polski

Robaki -

Wydawnictwo:Psychoskok
Data wydania:31 stycznia 2019
Forma wydania:e-book
Liczba stron:78

Numer wydania:I
Rodzaj okładki:zintegrowana
Numer ISBN:978-83-8119-399-3

Tagi (4) \ Otagowane przez 1 użytkownika

zobacz więcej tagów

Robaki - dodaj tagi

Twoje tagi:



    Opisy książki (2)

    Historia opowiadana przez Annę Korfil (pseudonim Agnieszki Filipskiej) zaczyna się w niewielkim niemieckim Pringsheim, a kończy w dużo większym polskim Szczecinie. Mogłaby zacząć się gdzie indziej i gdzie indziej skończyć, ale nie mogłaby toczyć się gdziekolwiek. Musiałaby w Europie, bo nie została wyssana z palca i choć wygląda jak fikcja, można trafić na nią w gazetach, radiu, w telewizji czy Internecie. Można jej nawet doświadczyć na własnej skórze, jeśli tylko jest się odpowiednio blisko współczesnych wydarzeń. I koniecznie trzeba dodać, że w wersji autorki jest politycznie niepoprawna.
    A te współczesne wydarzenia to wcale nie wielki świat, który dominuje w mediach, z bardziej i mniej wydumanymi problemami celebrytów, ale i małe miasteczko, gdzie od wieków życie toczyło się niczym leniwy strumień, bynajmniej nie górski. Wszystko było poukładane na swoim miejscu aż do czasu, gdy mieszkańców dosięgła chińska klątwa: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Ciekawe czasy dla takiego nudnego miasteczka i jego nudnych mieszkańców, którzy straszą dzieci – niczym Babą Jagą – starą Heizmannową, to katastrofa.
    Czy prowincjonalna historia rodem z Pringsheim może być wciągająca? Oczywiście! Bez dwóch zdań. Wszystko zależało od tego, jak zostanie opowiedziana. A to całkiem niełatwe zadanie, chociaż trzeba przedstawić jedynie koniec świata. Może jeszcze nie ten z Apokalipsy, mimo że co do tego nie ma pewności, ale na pewno koniec tego, co było od wieków i mogło dalej być kolejne wieki. Wiadomo jednak, że już nie będzie, bo Wilke sprzedał swoje pole, na którym w prowizorycznych kontenerach osiedlono uchodźców, imigrantów.
    Ponoć Pan Bóg pisze prosto na krzywych liniach ludzkiego życia, ale z pewnością nie warzy piwa, które człowiek musi wypić. Robią to, czasami w Jego imieniu, politycy, którzy ani doświadczają konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji, ani się nimi nie przejmują. Przynajmniej tak to wygląda. Zresztą czy to jest prawdziwe piwo, można mieć wątpliwości – jak Witkacy, który stwierdził, że „polityka to w krysztale pomyje”.
    Kiedy nie można było w szkole po raz pierwszy w dziejach miasteczka wystawić jasełek, bo to obrażało uczucia uchodźców, coś powinno się – przynajmniej w głowach mieszkańców – zapalić.
    Nawet kiedy Meike od Riklerów została wepchnięta na tory kolejowe, można było jeszcze powstrzymać dalszy rozwój wypadków, chociaż ona sama tego nie przeżyła, ale nie udało się wytypować sprawców – wszyscy do siebie tacy podobni. Znaczy: bezkarni. A bezkarni znaczy niepohamowani, bo wygląda na to, że wszystko im wolno.
    Gdy więc Schroedinger oblał się na rynku benzyną i podpalił w czasie przykościelnego jarmarku przed Bożym Narodzeniem, było już za późno na powstrzymanie historii przez wielkie H, choć jeszcze może nie na zmianę jej kierunku albo chociaż tempa.
    Kiedy jednak Birgit, żona bohatera opowieści, została zgwałcona i zmarła w szpitalu, Konrad Zilmer wziął sprawy w swoje ręce razem z siekierą…
    Może to fikcja, a może nie. Lepiej jednak chyba na koniec pomyśleć, że tak.

    Dodane przez marcin100
    edytuj opis
    Źródło: http://www.psychoskok.pl/produkt/robaki/

    Historia opowiadana przez Annę Korfil zaczyna się w niewielkim niemieckim Pringsheim, a kończy w dużo większym polskim Szczecinie. Mogłaby zacząć się gdzie indziej i gdzie indziej skończyć, ale nie mogłaby toczyć się gdziekolwiek. Musiałaby w Europie, bo nie została wyssana z palca i choć wygląda jak fikcja, można trafić na nią w gazetach, radiu, w telewizji czy Internecie. Można jej nawet doświadczyć na własnej skórze, jeśli tylko jest się odpowiednio blisko współczesnych wydarzeń. I koniecznie trzeba dodać, że w wersji autorki jest politycznie niepoprawna.
    A te współczesne wydarzenia to wcale nie wielki świat, który dominuje w mediach, z bardziej i mniej wydumanymi problemami celebrytów, ale i małe miasteczko, gdzie od wieków życie toczyło się niczym leniwy strumień, bynajmniej nie górski. Wszystko było poukładane na swoim miejscu aż do czasu, gdy mieszkańców dosięgła chińska klątwa: „Obyś żył w ciekawych czasach”. Ciekawe czasy dla takiego nudnego miasteczka i jego nudnych mieszkańców, którzy straszą dzieci – niczym Babą Jagą – starą Heizmannową, to katastrofa.
    Czy prowincjonalna historia rodem z Pringsheim może być wciągająca? Oczywiście! Bez dwóch zdań. Wszystko zależało od tego, jak zostanie opowiedziana. A to całkiem niełatwe zadanie, chociaż trzeba przedstawić jedynie koniec świata. Może jeszcze nie ten z Apokalipsy, mimo że co do tego nie ma pewności, ale na pewno koniec tego, co było od wieków i mogło dalej być kolejne wieki. Wiadomo jednak, że już nie będzie, bo Wilke sprzedał swoje pole, na którym w prowizorycznych kontenerach osiedlono uchodźców, imigrantów.
    Ponoć Pan Bóg pisze prosto na krzywych liniach ludzkiego życia, ale z pewnością nie warzy piwa, które człowiek musi wypić. Robią to, czasami w Jego imieniu, politycy, którzy ani doświadczają konsekwencji podejmowanych przez siebie decyzji, ani się nimi nie przejmują. Przynajmniej tak to wygląda. Zresztą czy to jest prawdziwe piwo, można mieć wątpliwości – jak Witkacy, który stwierdził, że „polityka to w krysztale pomyje”.
    Kiedy nie można było w szkole po raz pierwszy w dziejach miasteczka wystawić jasełek, bo to obrażało uczucia uchodźców, coś powinno się – przynajmniej w głowach mieszkańców – zapalić.
    Nawet kiedy Meike od Riklerów została wepchnięta na tory kolejowe, można było jeszcze powstrzymać dalszy rozwój wypadków, chociaż ona sama tego nie przeżyła, ale nie udało się wytypować sprawców – wszyscy do siebie tacy podobni. Znaczy: bezkarni. A bezkarni znaczy niepohamowani, bo wygląda na to, że wszystko im wolno.

    Dodane przez marcin100
    edytuj opis

    Recenzje (0) \ Teraz Twoja kolej aby zostać krytykiem!

    Książka nie posiada jeszcze recenzji napisanych przez użytkowników. Bądż pierwszy!

    Cykle literackie (0)

    Serie wydawnicze (0)

    Adaptacje (0)

    Informacje dodatkowe (0)

    Infomacje dodatkowe - Robaki

    Informacja dodatkowa

    Cytaty (0)

    Robaki - dodaj cytat

    Cytat

    Shoutbox co myślisz o książce?

    /1000 wykorzystanych znaków

    Wyślij


    Twoja ocena książki
    Łatwość czytania
    Użytkownicy tworzący stronę
    marcin100
    Liczba wyświetleń: 20
    Narzędzia

    Robaki:

    edytuj informacje o książce
    edytuj autorów
    dodaj / edytuj wydanie
    dodaj tagi
    dodaj opis
    + dodaj recenzję
    dodaj cytat
    + dodaj temat do dyskusji
    zgłoś błąd

    Ostatnie patronaty

    zobacz wszystkie patronaty
    zobacz naszą ofertę patronatu medialnego
    Popularne Tagi
    Ranking użytkowników

    Najaktywniejsi użytkownicy w tym miesiącu:

    aleksandra.wen - 713 ptk.
    ambros - 465 ptk.
    Rewolwerowiec - 415 ptk.
    Majkson - 347 ptk.
    Szczypta-Kasi - 342 ptk.

    zobacz pełny ranking
    Facebook
    Nasze wspólne cele

    24167 książek
    nasz cel: 30 000, do dodania pozostało 5833

    2849 adaptacji
    nasz cel: 3 000, do dodania pozostało 151

    3803 autorów ze zdjęciami
    nasz cel: 4 000, do dodania pozostało 197

    Losowy cytat

    "(...) może są takie sprawy na świecie, że człowiekowy rozum, choćby i największy, a nie wyrozumie, nie przejrzy - boskie to ano są urządzenia, nie ludzkie, nie, bo co my, chudziaki, możemy, to możemy, a resztę Bóg może."


    Władysław Reymont

    Chłopi
    BookHunter.pl
    O nas
    Nasze logo
    Punktacja
    Do pobrania
    Kontakt
    Przyłącz się!
    Zespół
    Kogo szukamy?
    Partnerzy
    Wspólne cele
    Dla wydawnictw
    Współpraca
    recenzencka

    Patronat medialny
    o BookHunter
    Copyright © 2015 - 2017 by BookHunter.pl
    O nas | Zbieraj punkty | Zespół | Regulamin | Kontakt