top of page
  • malekz8

"Śluby milczenia" Karolina Skiendziel

Data wydania: 2022-06-10

Data 1. wyd. pol.: 2022-06-10

Liczba stron: 272

Język: polski

Wydawnictwo: Novae Res

ISBN: 9788383131467






Sięgnęłam po książkę Karoliny Skiendziel „Śluby milczenia” ot tak, z czystej ciekawości. W pierwszej chwili pomyślałam, że może w te zimne, grudniowe wieczory fajnie będzie przeczytać obyczajówkę, z wątkiem kryminalnym. Jednak od pierwszych słów bardzo tego pożałowałam.


Początek fabuły? Namiętny seks, a dodam, że była to dopiero 3 strona, zniechęcił mnie od pierwszych napisanych słów. Myślałam, ok, może nie warto tak od razu być negatywnie nastawionym, jednak z każdą czytaną stroną miałam zwyczajnie dość. Na kolejnych pojawiła się pobieżnie streszczona historia głównej bohaterki Olgi, szefa miejscowej mafii. Kiedy pod jego nieobecność zostaje zgwałcona, przez jego najlepszego kumpla, ucieka za namową najlepszej przyjaciółki do jednego z niemieckich klasztorów. Dodam, że nie obowiązywały tam tytułowe śluby milczenia. W tym momencie, zaczyna się druga część tej powieści. Klasztor okazuje się zwykła pralnią pieniędzy, a kobiety tam przebywające mają za zadanie wyłudzać pieniądze od bogatych biznesmenów na organizowanych w tym celu bankietach. Co było dalej? Nawet nie będę próbować streszczać, bo myślę, że nie warto.


Całość fabuły chaotyczna, a ja zwyczajnie nie byłam w stanie zaangażować się w historię, przez tempo akcji. Czytając miałam wrażenie, że sama autorka chciała zamieścić wszystko co powstało w jej głowie, w jak najkrótszych opisach. Wydarzenia, nie mają końca, a już zaczynają się kolejne, emocje zostają nazwane, przez co nie czuje się kompletnie więzi z bohaterami.


Temat gwałtu, jaki porusza Skiendziel, jest również nie do końca dobrze opracowany.

Niewyobrażalna krzywda jaką spotkała naszą bohaterkę, została wręcz zbagatelizowana przez autorkę. Olga wręcz dosłownie z jednego akapitu do drugiego akceptuje swoją sytuację. Zero głębszej analizy, jakby w pewnym sensie podświadomie cieszyła się z sytuacji, w której się znalazła. I takie zachowanie ma miejsce przez całą historię.


No i te sceny seksu. Początkowo liczyłam je z ciekawości, potem przy 8-ym już przestałam :D W ogóle miałam wrażenie, że bohaterka przez większość fabuły uprawia seks. I skłoniło mnie to do refleksji, czy wśród obecnych autorów wielu powieści, opisywanie scen seksu stało się zwyczajnie modne? Jakby gwarancją dobrze sprzedanej powieści były sceny łóżkowe, opiewające w najdrobniejsze szczegóły. Serio? Czy nie da się już napisać wyśmienitej książki, bez wstawek seksualnych?


Podsumowując: jestem zawiedziona, infantylne zakończenie, wszech panujący chaos, brak ciągu przyczynowo- skutkowego. To niestety cechy tej książki. Jako, że zakończenie obiecuje kolejną część, ja mówię zdecydowanie: nie.


Wydawnictwu Novae Res dziękuję za możliwość przeczytania i zrecenzowania.

Moja ocena: 2/10

47 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page