• liluczyta

"Świąteczne morderstwo" Ada Moncrieff




"Świąteczne morderstwo” to klasyczny angielski kryminał osadzony na początku XX wieku. Mamy tu angielską posiadłość, wytworne towarzystwo i arystokratyczne maniery. Do domu bardzo lubianych i podziwianych państwa Westburych przybywają świąteczni goście. Wszyscy są podekscytowani, całość świąt jest idealnie zaplanowana, są gry, szarady, polowanie, każdy dzień ma zaskakiwać czymś nowym.

Niestety nie wszystko pójdzie zgodnie z planem i pierwszy dzień Bożego Narodzenia będzie zgoła zupełnie inny, niż go zaplanowano. Nad ranem, na zmrożonym śniegu, zostaje znalezione ciało jednego z gości. Obok zwłok leży pistolet, wokół widać ślady krwi. Wszyscy uczestnicy świątecznego spotkania są w szoku, dwóch dżentelmenów postanawia zająć się ciałem i według jednego z nich, po oględzinach, martwy jegomość popełnił samobójstwo. Czy jednak jego diagnoza jest właściwa? Czy wszyscy się z nią zgodzą? Czy jednak będą zachodzić w głowę, co takiej personie, mogło przyjść do głowy, żeby popełnić samobójstwo? Pytania się mnożą, a jeden z gości koniecznie chce znaleźć na nie odpowiedzi. Czy mu się uda? Każdy czytelnik musi to sam sprawdzić.

„Świąteczne morderstwo” ma w sobie sporo cech dobrego kryminału, zaskakująca śmierć, wnikliwa analiza postaci, humor, ironię, sporą ilość mylących tropów, które nie pozwalają łatwo rozwiązać zagadki, jest jednak pewne, ale, nie mogłam przyzwyczaić się do wtrętów narratora, który niczym opowiadający z boku w teatrze, podpowiada mi, co widzę na scenie, nie wiem czemu, miał służyć ten zabieg? Mnie osobiście bardziej denerwował, niż wprowadzał w klimat historii.


Powieść mogę zakwalifikować do tych, które można spokojnie przeczytać w zimowy wieczór przy gorącej herbacie lub kieliszku sherry, którą tak ochoczo raczą się bohaterowie historii.

51 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie