• sylwia.bookhunter

Amerykańskie ksieżniczki - Katharine McGee



Tytuł: Amerykańskie Księżniczki
Oryginalny tytuł: American Royals
Autor: Katharine McGee
Data premiery: 23.02.2021
Wydawnictwo: Zysk i S-ka 
ISBN:9788382021547
Tłumacz: Paweł Dembowski 

Na samym początku zaznaczę, że jest to pierwszy tom cyklu, więc mam nadzieję, że moja opinia ulegnie zmianie, choć po tej części mam poważne wątpliwości co do tego.

Bardzo mnie zaskoczył opis na tyle okładki, który brzmi jakby został urwany w połowie i nie przekazuje nam niczego konkretnego o książce. Głównie chodzi mi o fragment " Jest też brat bliźniak, książę Jefferson, uwielbiany przez wszystkich". Jest to ostatnie zdanie opisu, tak jakby ktoś zapomniał o nim wspomnieć wcześniej i przypomniał sobie w ostatniej chwili.

Książka niestety jest na wskroś przewidywalna do tego stopnia, że w momencie rozpoczynania się kolejnej królewskiej dramy, już wiemy co będzie dalej. Oczywiście tego typu książki nie mają za zadanie zaskakiwać, jednak spodziewałam się czegoś więcej. Pomysł był bardzo dobry i świeży: Jerzy Waszyngton nie zostaje prezydentem a królem i od tamtej pory U.S.A posiada rodzinę królewską. Każda monarcha ma zastępczynię na wszelki wypadek, na którą zazwyczaj nikt nie zwraca uwagi. Skoro nikt nie interesuje się nią, ona też nie zamierza zwracać na nich uwagi. Do czasu...

"- Nie do twarzy ci z zazdrością."

Intrygi przeplatają się z osobistymi dramatami naszych bohaterów, którzy są na płascy i nijacy. Nie byli w stanie wzbudzić mojej sympatii, bo nie czułam z nimi żadnego związku. Byli obojętni niczym zeszłoroczny śnieg w ogrodzie. Jeśli dodać do tego mnogość wątków, które wykluczały się logicznie i fabuła, której tak naprawdę nie było, mamy idealny przykład jak zanudzić czytelnika na śmierć.

W tym wszystkim brakowało mi wyjaśnienia o co tak naprawdę chodzi, wyjaśnienie choć pokrótce historii kraju. Czułam się trochę tak jakbym przegapiła poprzedni tom, albo chociaż rozdział wprowadzający do całej historii.

"Żyjesz w akwarium, zawsze na widoku, ciągle osądzana."

Jedynym plusem jest język oraz okładka. Barwny, prosty, sprawiający, że książkę naprawdę dobrze się czyta. Tylko niestety wydaje mi się, ze to trochę za mało by sprawić, że książkę można uznać za wartą uwagi. Nie jest to coś nowego, choć mogło takie być. Ot, kolejna historia dla nastolatek, które marzą o księciu z bajki. Szkoda, ale nadal mam nadzieję, że następny tom będzie lepszy.


Sylwia "Sirroco" Stinia

35 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie