• PoważnieNiepoważny

Asimov - ojciec gatunku

Isaac Asimov - Ja, Robot

AUTOR: Isaac Asimov

TYTUŁ: Ja, Robot

CYKL: Roboty

GATUNEK: Science - Fiction

DATA WYDANIA: 19.02.2021r.

WYDAWNICTWO: Rebis

ISBN: 978-83-8062-483-2

ILOŚĆ STRON: 240

OCENA: 10/10












Choć każdy gatunek ma swoich płodnych przedstawicieli, to ojcami gatunku można nazwać tylko nielicznych. Oczywiście w myśl dokonań, nie umiejscowienia ich żywotów na osi czasu. Pierwsze próby tworzenia fantastyki naukowej datuje się na wiek XVII, czyli sporo wstecz od narodzin Isaaca Asimova. Czy przeszkadza to w określeniu go mianem ojca gatunku? Skądże!


Jest dość trudno napisać recenzję książki wybitnie dobrej tak, aby zachęcić nią (recenzją) do jej (książki) przeczytania, jednocześnie oddając słowami w pełni wszystkie te składniki, które wg nas czynią ją wybitną. Sytuacja jeszcze bardziej komplikuje się w momencie, kiedy dany tytuł to nie, wybitnie dobry debiut literacki, a ponadczasowe arcydzieło, którego treść, choć spisana pierwszy raz już dawno temu, nadal potrafi być aktualna i nie stracić na wartości jeszcze przez długie lata wprzód. Zwieńczeniem komplikacji w myśl trudu związanego z jak najlepszym oddaniem wartości danej książki w postaci recenzji jest fakt, że została stworzona przez wybitnego pisarza z wieloma nagrodami na koncie. Sami przyznacie, że pisanie zdań typu: "Brawo, Panie Asimov, książka fajna, bo roboty!" niesamowicie i drastycznie spłyca jej treść i płynące z niej wartości... "Ja, Robot" to wstęp do cyklu "Roboty", choć lepszym określeniem zamiast wstępu, byłby tu chyba prequel, gdyż chronologicznie, zajmuje on miejsce bodajże dwa tomy przed pierwszym w tej historii.


Książka to kilkudziesięcioletni wycinek z życia dr Susan Calvin - zafascynowanej cybernetyką absolwentki uniwersytetu Columbia oraz szalenie skutecznej robopsycholog w United States Robots & Mechanical Men Inc. Poznajemy ją już praktycznie u schyłku życia z bagażem doświadczeń, którymi chętnie dzieli się z reporterem Gazety Międzyplanetarnej, będącym jednocześnie pierwszoosobowym narratorem w książce. Dr Calvin w kolejnych rozdziałach zdradza z czym zmagała się ona oraz inni naukowcy na przestrzeni wielu lat przy jak najskuteczniejszej modernizacji nowoczesnej technologii. Mowa tu oczywiście o sztucznej inteligencji, której reprezentantami są roboty.


W tym lekko ponad 200 stronicowym tomiku, autor czyni nas obserwatorami coraz bardziej złożonych dylematów, jakie stawia przed bohaterami nowa technologia. Każdy kolejny rozdział to mniejszy lub większy skok wstecz w pamięci pani doktor oraz skok technologiczny oczywiście. Mamy okazję doświadczyć jak niemy robot wyprodukowany w celu opieki nad dziećmi został w czasach późniejszych zamieniony na „lepszy” mówiący prototyp, którego to następnie podmieniały jeszcze nowsze, bardziej zaawansowane egzemplarze. "Ja, Robot" to książka wielu pytań i zaledwie kilku pewnych odpowiedzi. I gdyby to był kryminał, to raczej denerwowałby bardziej niż cieszył fakt pozostawienia nas z wieloma znakami zapytania w głowach. Tak na szczęście nie jest, a na pewne pytania najzupełniej w świecie odpowiedzi jeszcze nie znaleziono, albo są one względne i różnią się w zależności od perspektywy. Czy można stworzyć robota idealnego? Pasowałoby się zastanowić co ów idealny miałby oznaczać. Jakie cechy mógłby posiadać? Czy programując go w taki sposób, aby sam się uczył na podstawie metod poznawczych możemy mieć pewność, że nie zrobi nam krzywdy? Z drugiej strony, czy jeżeli zaprogramujemy go w oparciu o Pierwsze Prawo Robotyki, nie wyznaczamy mu ścieżki poznawczej wg własnych przekonań?


Asimov w 1942 roku, na potrzeby fantastycznego dzieła, które miał ochotę napisać, określił trzy prawa, którymi powinien kierować się każdy robot.


„Robot nie może skrzywdzić człowieka, ani przez zaniechanie działania dopuścić, aby człowiek doznał krzywdy.”
„Robot musi być posłuszny rozkazom człowieka, chyba że stoją one w sprzeczności z Pierwszym Prawem.”
„Robot musi chronić samego siebie, o ile tylko nie stoi to w sprzeczności z Pierwszym lub Drugim Prawem.”

Czy nie jest to zestawienie autonomii grupy ukierunkowanej na czerpanie korzyści, tworzącej powyższe prawa oraz autonomii grupy poddanej tym prawom jako odpowiednio – nadrzędnej i podrzędnej? Jaką mamy pewność, że tworząc maszynę zbliżoną umysłem do człowieka, a nawet przewyższającą go pod względem inteligencji, podporządkowanie sobie jej, nie zrodzi w przyszłości konfliktów?


W książce przeczytamy o kolizjach, do jakich prowadzą sytuacje wzajemnie wykluczających się powyższych praw oraz metody ich rozwiązań (o ile takie są możliwe). Lata czterdzieste ubiegłego wieku to czasy, w których możliwość produkcji takich robotów była raczej mało realna, mimo iż problem zasad moralnych, jakimi miałyby się kierować poruszano już w wielu dysputach. Teraz naukowcy nie zastanawiają się nad tym, czy są ku czemuś realne możliwości, ale ciężko pracują, aby to najpierw stworzyć, a potem udoskonalać. Pytanie warte zadania nie brzmi zatem, czy człowiek potrafi stworzyć najdoskonalszą formę sztucznej inteligencji, ale kiedy to nastąpi.


Prawie 80 lat od napisania tej książki, czytam treść z wielką przyjemnością, ponieważ uwielbiam science-fiction. To już nie jest fantastyczny zapis cudownie wybujałych autorskich myśli, ale realny problem, z którym lada moment będziemy się musieli zmierzyć. A może już się mierzymy? Przecież w dobie wszechobecnej komputeryzacji, to głupi człowiek stał się jej niewolnikiem… Po stokroć polecam!

26 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie