• PoważnieNiepoważny

Błyszczące Sześciany

Dex Carster - Błyszczące Sześciany

AUTOR: Dex Carster

TYTUŁ: Błyszczące Sześciany

GATUNEK: Fantasy, Science-Fiction

DATA WYDANIA: 18.10.2020r.

WYDAWNICTWO: Novae Res

ISBN: 978-83-8219-038-0

ILOŚĆ STRON: 378

OCENA: 4/10















Myślisz sobie człowieku, że poczytasz o wirtualnych światach, których marną krztynę możesz doświadczyć w tym rzeczywistym jedynie za pośrednictwem VR-a. O ponadprzeciętnych możliwościach, jakie nabywają ci, którzy odważą się przejść przez któryś z portali do takiego wirtualnego uniwersum. O rzeczywistości, która po dłuższym czasie jest trudna do zdefiniowania jako ta prawdziwa. O różnorodności i mnogości fantów, jakie można wynieść z każdej kreacji – jak tu nazwane są te wirtualne rzeczywistości. O, nawet jeżeli nie jakichś arcytrudnych, to chociaż o jakichkolwiek trudnościach, z jakimi trzeba się zmierzyć i zadaniach, jakim trzeba sprostać żeby na te fanty zasłużyć. A dostajesz "Błyszczące Sześciany". I rozpatrując je w kategoriach gatunkowych, w jakich autor zamierzał je osadzić, to początek książki jest taki, jaki być powinien. Niestety jedynie początek…


27-letni Roger Orter włazi do portalu i po niedługim (jedynie z perspektywy środka kreacji) czasie wychodzi z mapą Aylonu. Aylon to miasto, w którym creseeking, czyli właśnie pałętanie się po takich niezbyt bezpiecznych portalach jest surowo zakazany… jeżeli wykonujesz go na własną rękę. Wszystko natomiast jest w porządku kiedy narażasz życie dla najbogatszej firmy w Aylonie, która wykupiła sobie powiedzmy monopol na nadzór nad tego typu aktywnościami. Według wiedzy ogólnej, jaka panuje w Aylonie, nie ma na świecie ani jednego creseekera, który przeszedłby w obydwie strony żywy przez choćby kilka portali. Ustalenie statystyk dotyczących creseekingu uprawianego przez tych, którzy robią to po kryjomu ze względów oczywistych jest dosyć trudne, o ile w ogóle możliwe. Roger ma za sobą już kilkanaście takich podróży i ma się dobrze. Nie zgłasza tego nikomu. Sprzedając na czarnym rynku fanty złowione w kreacjach lub też same sześciany aktywujące portale dorobił się godnego pozazdroszczenia majątku. Wydaje się jednak, że nie to jest dla niego najważniejsze. Mężczyzna oprócz fantów, które opchnął, przyczynił się także do solidnego rozwoju np. medycyny, dzięki czemu pewne wysokie bariery są teraz możliwe do przeskoczenia. Można by go zatem nazwać takim anonimowym bohaterem, gdyby nie fakt, że się od tego uzależnił. Za wszelką cenę pragnie poznać tajemniczego Kreatora – autora portali i pobudki nim kierujące. W oczach żony zmienia się diametralnie. Coraz częściej zachowuje się jak ćpun na głodzie, niszcząc małżeństwo. Laura nie chce mu zabraniać tego wysublimowanego hobby. Martwi się jednak, że niebawem może go stracić.


Autor zachęcił mnie opisem i początkiem, a to, co działo się dalej nie zaspokoiło we mnie głodu science-fiction. Nie mówię jednak, że książka jest kiepska. Kosztem rasowego science-fiction dostaliśmy całkiem znośną obyczajówkę z lekkim zarysem fantastyki od czasu do czasu. Zostajemy wrzuceni w świat przyszłości, którym rządzą wielkie korporacje, a w zasadzie jedna – największa. Wyraźny jest tu podział na tych, którzy opływają w bogactwa i na tych, którzy żyją w nędzy. Roger musi wybierać pomiędzy tym, co słuszne, a tym, co z pozoru konieczne. W to moralne wahadło autor wplótł wątek religijny, jakby pod warstwą tej obyczajówki ukrył jeszcze głębsze przesłanie. Głównym trzonem jest chyba jednak moralne rozerwanie głównego bohatera pomiędzy spełnianiem się w tym, co sprawia mu przyjemność, przynosi duży dochód, ale jest niebezpieczne, a pielęgnowaniem małżeństwa.


"Błyszczące Sześciany" to książka o ewolucji obsesji bazującej na słowach:

„Im więcej odkrywasz, tym więcej tajemnic zostaje nierozwiązanych”

Jesteście ciekawi dokąd odkrywanie tajemnic doprowadziło Rogera? Sięgnijcie po tę pozycję.

7 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon