• Mary Bycowsky

„Bistari” Sławomir Matczak



Tytuł: Bistari. Tryptyk himalajski
Autor: Sławomir Matczak
Data wydania: 2021-05-24
Liczba stron: 606
Wydawca: Novae Res
ISBN: 9788382193176


„Bistari” oznacza po nepalsku „powoli” i tak też należy czytać książkę Sławomira Matczaka. Jest to zarazem pierwsze słowo, jakiego się w tym języku nauczył i które powtarzał zdobywając góry.

Z samą wspinaczką nie mam nic wspólnego, ale do sięgnięcia po „Tryptyk himalajski” zachęcił mnie podtytuł „… świat magii, demonów i tajemnic”. Filozofia wschodu jest mi zaś bliska i nie zawiodłam się pod tym względem, gdyż autor niezwykle często do niej nawiązuje, cytując choćby takie znakomitości jak Dalajlama.

Matczak jest gawędziarzem, współczesnym bardem, który sztukę snucia opowieści opanował do perfekcji. Przyciąga, zaciekawia, choć momentami odbiega nieco od głównego wątku i płynie słowotokiem i wodzą fantazji, ale na dłuższą metę ma to swój urok.

Urok niespiesznej historii, opowiadanej przez wędrowca, który zaczynał od polskich gór, by skończyć w Himalajach. Aby ułatwić sobie pisanie, wydarzenia w książce przedstawia z perspektywy trzecioosobowej, powołując do życia bohatera - Baflow, któremu partnerują mniej lub bardziej zmyślone postacie.

„Bistari” definitywnie nie jest książką na jeden wieczór. Poza oczywistością, że liczy ponad sześćset stron, czytanie jej na wyścigi mija się z celem. Ją należy smakować niczym dobre wino. I choć czasem wywody autora uśpią naszą czujność i nieco znużą, warto dać się ponieść tej przygodzie.

Dodatkową atrakcją lektury są piękne, surowe, czarno-białe grafiki nawiązujące do tekstu.

Książka ta zaś, ponad walory duchowe, jest ciekawą pozycją podróżniczą. Przywodzi na myśl opowieść Martyny Wojciechowskiej „Przesunąć horyzont”.

Jeśli więc bliska jest Wam tematyka wspinaczkowa, na polskim rynku na pewno „Bistari” w pewien sposób się wybija. Jeśli natomiast szukacie opowieści o duchowym wymiarze gór i wędrówki, również warto sięgnąć po tę pozycję.

Jeśli oczywiście nie zrazi Was pewna chaotyczna maniera autora. Suma Summarum jest ona jednak do wybaczenia. Wszak to książka autobiograficzna poniekąd. A dzięki obranemu przez Matczaka sposobowi obrazowania poznajemy nie tylko miejsca, nie tylko historię Baflowa, ale przede wszystkim wnętrze, duszę autora. To nie tylko opowieść o tym, co mu się przydarzyło, ale jak na to zareagował, jakie wydarzenia odcisnęły na nim piętno.

Jeżeli nie macie pomysłu na długie, leniwe, letnie wieczory, „Bistari” jawi się jako pozycja idealna. Czasu jest więcej, więc można oddać się lekturze bez pośpiechu, we własnym tempie. A gdzie lepiej uciec od upałów, jak nie w Himalaje? Nie jest to może proza wybitna, jednak autor znalazł swoją niszę i intryguje na tyle, że przyciąga czytelnika. Powoli, acz skutecznie.

23 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie