• mariakosiarz

Biznesmen Trzeciego Świata - recenzja ,,Biały Tygrys'' Aravinda Adigi


Po latach ciężkiej, poniżającej i niesatysfakcjonującej pracy z dnia na dzień zamienić się miejscami z własnym szefem, stając się jednym z najbardziej wpływowych i dochodowych biznesmenów w kraju – brzmi jak idylliczne marzenie? Niewykluczone. Kto jednak powiedział, iż taki przypadek nigdy dotąd nie miał miejsca? Literaturę kocham w końcu właśnie za to, iż dopuszcza mnie do zdarzeń i historii z pozoru nieprawdopodobnych, a jednak fascynujących i w noc po przeczytaniu książki niepozwalających oderwać się od powracania myślą do tych pełnych emocji i przecierania oczu ze zdziwienia stron powieści. Nie inaczej było w przypadku ,,Białego tygrysa’’, który swój fenomen zawdzięcza właśnie fabule, która osobie niemającej pojęcia o dziele …może wydawać się niemal wyssaną z palca bujdą – no bo jakim cudem dwudziestokilkuletniemu służącemu o pospolitym imieniu Balram, zakończywszy edukację po zaledwie kilku latach spędzonych w szkole podstawowej dzięki pracy, polegającej na podcieraniu butów zamożnemu przedstawicielowi krajowej elity otworzyć mają się drzwi do międzynarodowej kariery? I to w dodatku w Indiach, kraju od setek lat podzielonym na kasty o nieporównywalnych z żadnym innym miejscem na świecie rozbieżnościach i dysproporcjach społecznych, począwszy od głodującej biedoty po chełpiących się swym bogactwem magnatów – gdzie urodziwszy się w jednej kaście, do końca życia nie masz już możliwości wyrwać się ze światka, do którego bezsprzecznie i bezwarunkowo należysz.


Kim jesteś? Skąd pochodzisz?

Przed Balramem, dopiero co wkraczającym w wiek dorosłości prostym wiejskim chłopcem, za sprawą jednego spotkania stanęła szansa nie do przegapienia – dzięki czystemu przypadkowi został zauważony przez zamożnego biznesmena pana Aloszę oraz jego żonę, panią Pinky, którzy z dnia na dzień porwali go ze sobą w wielki świat Nowego Delhi, tak przepastnie różniący się od rzeczywistości, którą miał okazję katować się do tej pory w swej małomiasteczkowej, ubogiej społeczności. Z dnia na dzień stali się oni jego żywicielami, mentorami i przykładami najprawdziwszych ludzi sukcesu. Pieniądze zarobione co miesiąc dzięki usługiwaniu znanemu małżeństwu Aloszów w ramach wsparcia przesyłać miał rodzinie, którą za cenę własnego rozwoju zostawił na skraju bankructwa, jednak coraz więcej czynników napotykających go w wielkim świecie, utwierdzających o jego ważności i niezależności przyczyniło się do tego, iż wszystkie zarobki pozostawały w jego własnej kieszeni, bliskich zaś całkowicie zapomniał o tym uprzedzić. Mijają miesiące, lata, status małżeński pana A ulega zmianie, a Balram nadal wytrwale, pomimo chwil próby, upokorzenia przez pracodawcę i sytuacji zagrażających własnemu życiu podąża za swoim mentorem, jednak w jego głowie coraz głośniejszego tonu nabierają myśli o pozbawieniu pana A jego dobrobytu – o istnej zamianie miejsc, dzięki której Balram wreszcie poczuje się jak obsługiwani przez niego magnaci, a pan A i ludzie jego pokroju zaznają smaku prawdziwych, niczym niepodkoloryzowanych Indii – kraju korupcji i prostytucji, biedy i amoralności, przestępczości i niespełnienia poprzez pracę niezgodną z własnymi kompetencjami i ambicjami przejawianymi od dziecka. Skrzętnie, krok po kroku układa plan, który panu A odebrać ma największą wartość, a Balrama zestawić w szeregu z najlepszymi współczesnych Indii. Jednak, jaką cenę ten nowy błyskotliwy gracz na arenie wschodniego biznesu zapłaci za swoje horrendalnie wysokie pragnienia? I czy będzie w stanie wybaczyć sobie zbrodnie, do których posunął się aby te szalone uciechy spełnić?


Biały Tygrys na miarę własnych czasów

Przyznam uczciwie – po tej książce nie spodziewałam się wcale fajerwerków i fabuły angażującej do tego stopnia, iż tkwić będzie mi ona w myślach przez najbliższy czas. Choć sam wstęp do tej historii wydał mi się całkiem interesujący, nie sądziłam, iż faktycznie może wykluć się z niej coś więcej niż tylko mało angażująca powieść na poziomie przeciętniaczka. Jak absorbujące i pozytywne zdziwienie ogarnęło mnie po kilkudziesięciu pierwszych stronach ,,Białego Tygrysa’’, w którego magię całkowicie dałam się wmanewrować, a w historię Balrama przepadłam całkowicie na kilka godzin, oddając się perypetiom tej fascynującej i mimo wszystkich negatywnych postaw jakie finalnie sobą reprezentuje, inspirującej postaci bez reszty. Ten skryty i przebiegły gracz o walecznym temperamencie i, mogło by się wydawać zbyt górnolotnych ambicjach jak na człowieka swojego statusu społecznego ma o sobie widocznie wysokie mniemanie, samemu tytułując siebie spotykanym jedynie raz na pokolenie, lub nawet i jeszcze rzadziej białym tygrysem, który zdobywa niepowtarzalną szansę wybicia się ponad ramy własnego pochodzenia i stoczyć walkę z uprzedzeniami, które do tej pory powstrzymywały go przed dotarciem na szczyt swoich umiejętności w sprytnym manewrowaniu spotykanymi przez niego ludźmi. Jego historia jest przykładem, dzięki któremu jednocześnie mamy szansę śledzić przepastną wewnętrzną przemianę i głównego bohatera, okraszoną charyzmatycznymi ciętymi ripostami odnoszącymi się do zepsucia i nienawiści tak rozlegle oblegającej tę część współczesnego świata dającą możliwość do faktycznego stania się kimś, jak i do obserwacji od środka dzisiejszych Indii ze strony zupełnie różnej od prezentowanych na co dzień w mediach czy przychylnych stereotypach wrażeń. Bez litości opowiada on historię miejsca, w którym jedyną metodą przetrwania jest korupcja i nieustanne dawanie upustu niemoralnym skłonnościom oraz nieubłagane podporządkowanie większości. Nienawistna płachta ambicji zarzucona na postać Balrama, odzwierciedlająca ambicje do parcia na przód po trupach do celu, aby wreszcie rozniecić ogień własnych szans do wspięcia się wyżej po szczeblach społecznej drabiny i zawodowej kariery, to jedynie pretekst do przedstawienia społeczeństwa, które za nic ma sobie cierpienie i krzywdę wyrządzaną sobie nawzajem, uznając to za formę przetrwania i codzienną wymianę bezprawia, towarzyszącą im od dekad wskutek braku konsekwencji i ignorancji służb specjalnych i zatopionych w przestępczości władz. Temat dysproporcji i skrajności współczesnych Indii został przez autora niemalże wyczerpany – przedstawia on obraz skorumpowanego, ugrzęźniętego w zamiatanych pod dywan kłopotach finansowych, kulturowych i gospodarczych. Dla biedoty – miejsca najgorszych koszmarów. Dla magnatów zaś kraju pozbawionego barier, w którym wszystko co niezabronione jest akceptowalne nawet przez służby i organy władzy.


Gość premiera

Własną wersją swojej historii ,,od zera do bohatera’’ Balram dzieli się z nietypowym odbiorcą – przez 7 nocy z rzędu stosuje korespondencję do, właściwie równego sobie partnera – premiera Chin, któremu zwierza się z całej drogi, jaką przeszedł, aby w końcu znaleźć się w tak upragnionym przez siebie miejscu – na czele znanej na całym świecie firmy operującej transportem. Ten nietypowy zabieg, który jednocześnie od razu sugeruje nam, iż główny bohater powieści faktycznie dopiął swego, a teraz jedynie spowiada się nam ze wszystkich popełnionych przez siebie grzechów jest niezwykle intrygujący, a dzięki ciętemu humorowi i charakterystycznej dla sfer magnackich wyższości i pewności siebie, od razu jesteśmy w stanie zaobserwować zmiany, jakie na przestrzeni powieści zachodzą w Balramie i jak wiele musiał on poświęcić, aby znaleźć się w miejscu swoich marzeń. Siła przyciągania jego postaci zadziwiająco trwale sprawdza się od pierwszych do ostatnich stron powieści, przez co z niecierpliwością i bez chwili znudzenia podążałam za kolejnymi jego przygodami, coraz głębiej wciągających go w niebezpieczny świat zbrodni, zdecydowanie zbyt poważnych, by móc się od nich z powrotem uwolnić.


Na przekór wrogiemu systemowi

,,Biały Tygrys’’ to książka, która przestrzega przed tym, do czego prowadzi duchowe zepsucie spowodowane coraz to wyższym wspinaniem się po szczeblach wymarzonej kariery. Motywacje Balrama, pragnącego ze wszystkich sił wyrwać się z rzeczywistości, w której największym sukcesem byłaby dla niego praca w pobliskim barze za śmiesznie niską stawkę z początku są jak najbardziej usprawiedliwione – w końcu każdy z nas w domowym zaciszu rozmyśla czasem o podebraniu uprzywilejowanej pozycji komuś, kto według nas zasługuję na nią znacznie mniej niż my sami. Jednak im dalej posuwa się on w swoich karygodnych działaniach, skutkujących coraz to krwawszymi i mrożącymi krew w żyłach działaniami, które finalnie sprowadzają go na drogę kryminału, czytelnik zadaje sobie pytanie, do jak okrutnych rzeczy musi w końcu dojść, by dzisiejszy świat nareszcie skierował wzrok w stronę jedynie z pozoru nowoczesnych i samowystarczalnych Indii, w których przerażająco wysoki miernik dysproporcji społecznych zaważa nad losem ich mieszkańców – absolutnie wszystko zależy od kasty, w której przyszło ci zasmakować życia.

W tę historię wsiąka się bez reszty – lekkość, z jaką autor kieruje nas przez kolejne lata życia Balrama, poniżanego przez swoich pracodawców skromnego sługi, zmusza czytelnika do głębszego studiowania sytuacji społeczno-politycznej współczesnych Indii, jak i analizy kierunku, w którym zmierza dzisiejsze, choćby nasze rodzime społeczeństwo, oraz jak cienka granica dzieli nas od świata pełnego obłudy, pogardy dla biedoty i władzy absolutnej majątkowych elit. ,,Biały Tygrys’’ to jednak przede wszystkim rewelacyjna rozrywka, tętniąca akcją od początku do końca literatura, która z pewnością niejednokrotnie sprawi, iż przetrzecie oczy ze zdumienia i szoku. To pozycja, o której na długo jeszcze nie zapomnę, napisana z polotem, pomysłem, w znakomicie wykreowanym i jedynym w swoim rodzaju ciętym stylu. Wybór idealny dla fanów niezobowiązującej rozrywki okraszonej ważnymi społecznymi i ideologicznymi kwestiami, o których dyskusji, w szczególności ze względu na nasz współczesny europejski postęp, nie mamy prawa pomijać.


Mary Kosiarz


Tytuł: Biały Tygrys
Autor: Aravind Adiga
Ilość stron: 336
Data wydania: 13.01.2021
ISBN: 9788366555242
Wydawnictwo: Poradnia K.

8 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie