• Katarzyna Horodecka

"Bridgertonowie. Mój książę" Julia Quinn

Aktualizacja: lut 10


Tytuł: Bridgertonowie. Mój książę. Tom 1
Autor: Julia Quinn
Data wydania: 2021-01-05
Wydawca: Wydawnictwo Zysk i S-ka
ISBN: 978-83-8202-127-1

Saga Bridgertonowie stała się sławna, dzięki serialowi na platformie Netflix, który jest oparty na książce Julii Quinn „Bridgertonowie. Mój książę” tom 1, którą miałam możliwość przeczytać. Jest to pierwszy tom historii rodu Bridgerton, jak się dowiadujemy z drzewa genealogicznego umieszczonego na ostatniej stronie książki, jest ich w sumie osiem. Każdy tom opowiada historie jednego z ośmiu dzieci wicehrabiny Bridgerton oraz jej męża. Pierwszy tom, który chciałabym przybliżyć jest o najstarszej z sióstr, lecz nie najstarszej z rodzeństwa, Daphne Bridgerton.

Na wstępie muszę zaznaczyć, że całość akcji rozgrywa się w Londynie na przełomie XVIII i XIX w., sama Daphne urodziła się w 1792 r. Dla współczesnych czytelników, myślę, że jest to interesujące oderwanie od rzeczywistości. Główną bohaterkę poznajemy, kiedy to wkracza w czas debiutu. Jest już dorosła i najwyższa pora, aby wyszła za mąż. Cała socjeta spotyka się na organizowanych co jakiś czas balach, które są dobrym sposobem na zaprezentowanie kandydatek do zaślubin, a i kawalerowie mają szansę konkurować o względy potencjalnej narzeczonej. Nie brakuje tu konkurencji kto wygląda lepiej oraz plotek. Konkurują między sobą nie tylko młode członkinie socjety, ale także matki, które za wszelką cenę chcą uniknąć staropanieństwa córek. Nikt tu nie szuka miłości, a małżeństwo traktuje się jak obowiązek i kolej rzeczy. Na przekór temu, pojawia się Daphne i jej chęć odnalezienia prawdziwej miłości i wyjścia za mąż z potrzeby serca, a nie z obowiązku. W tym samym czasie, po wieloletnich zagranicznych wojażach, wraca książę Hastings i jak możecie się domyślać pojawi się pomiędzy nimi nić porozumienia. Simon, bo tak ma na imię tytułowy „mój książę” ma za sobą traumę z dzieciństwa oraz małżeństwo jest u niego ostatnią rzeczą na liście do zrobienia i najchętniej unikałby go jak ognia. Natomiast Daphne z przyjemnością odpędziła by niechcianych zalotników i cierpliwie czekała na prawdziwą miłość. Pomiędzy socjetę wkracza również Lady Whistledown ze swoją Kroniką Towarzyską. Nikt nie wie kim jest ta tajemnicza dama, jednak każdy z utęsknieniem wyczekuje nowego egzemplarza gazetki, który dostarczany jest do domu z nową garścią ploteczek. Każdy rozdział zaczyna się od przytoczenia notki od Lady Whistledown, jednak w całej opowieści wątek ten odgrywa tylko tło, które, pomimo próby wprowadzenia do powieści elementu tajemniczości nie wprowadza zbyt wiele do całości. Dla mnie jest to subtelny dodatek, jednak nie sposób doszukiwać się w tym czegoś więcej. Zaczynając czytać, odniosłam bardzo miłe wrażenie na temat przebiegu całej powieści, która będzie utrzymana w klimacie ówczesnego okresu historycznego. Cały opisany tam savoir vivre, jest miłą odskocznią od tego czym teraz jesteśmy bombardowani w mediach czy życiu codziennym. Wiadomo, ludzie żyjący w tamtych czasach nie mieli takich prozaicznych problemów jakie posiadamy teraz my, współcześnie żyjący. Jednak opisana tam klasa wyższa, wydawać by się mogło nie posiada innych problemów, jak te w co się ubrać czy jak dobrze zachować się w towarzystwie. Wraz z bohaterami przenosimy się na bal, gdzie jesteśmy witani skinieniem głowy, bądź jeśli jest się kobietą, niewinnym i delikatnym pocałunkiem w dłoń okrytą rękawiczką. Ukradkowe spojrzenia czy wirujące pary w walcu towarzyszą nam przez cały czas. Jednak taki miły i przyjemny klimat jest nam dany tylko przez 1/3 książki. Później, to czym byliśmy karmieni na początku książki, jak i postaci tam występujące idą w zapomnienie, a całość powieści skupia się na Daphne i Księciu Hastings. Nie można mieć o to pretensji do autorki, ponieważ jak wspomniałam na początku, każda z powieści jest o innym członku rodziny Bridgerton. Cały urok tamtych czasów, do których wprowadziła nas Julia Quinn, dla mnie prysł wraz z opisem nocy poślubnej głównych bohaterów i kolejnych, jak żywych opisów scen erotycznych. Tak mile zaskoczona na początku, zostałam niestety brutalnie sprowadzona do rzeczywistości i życia erotycznego głównych bohaterów i z trudem przebrnęłam przez resztę książki. Uważam, że pewne rzeczy i opisy mogłyby zostać w niedopowiedzeniu albo w wyobraźni czytelnika, niekoniecznie opisane ze wszystkimi szczegółami, zwłaszcza, że książka jest skategoryzowana do romansu historycznego, który nijak ma się do treści. Myślę, że wielu książka nie rozczaruje, jeżeli faktycznie tego szukają w romansach. Jako całość książkę oceniam na plus, jednak niektóre sceny czy dialogi z chęcią wymazałabym z pamięci.


A czy Ty przyjmiesz bilecik wizytowy od Bridgertonów i zaprosisz ich do siebie? Książkę zdecydowanie polecam fanom powieści romantycznych, ale także gotowych na nutkę pikanterii. Za możliwość recenzji dziękuję Wydawnictwu Zysk i S-ka.



19 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie