top of page
  • Monika Mikłaszewska

"Caraval" – Stephanie Garber



Tytuł: Caraval
Autor: Stephanie Garber
Cykl: Caraval (tom I) 
Data wydania: 2022-05-18 
Wydawnictwo: Poradnia K 
Liczba stron: 368 
ISBN: 9788367195195
Tłumacz: Mateusz Borowski
Moja ocena: 8/10

Teatr łączy w sobie umiłowanie sztuki i to tej naprawdę wysokich lotów, zachwyt nad dziełami, które na deskach teatru nabierają innego wydźwięku, kreacjami aktorów – tak niepowtarzalnymi, ponieważ kostiumolodzy wkładają w nie całe swoje serce oraz talentem, – ponieważ teatr nie wybacza błędów i tylko ktoś z olbrzymim potencjałem jest w stanie porwać za sobą publiczność i sprawić, że jego gra zostanie zapamiętana po wsze czasy. Zawsze traktowałam to miejsce jak coś magicznego i nierzeczywistego, nawet się nie spodziewając, że trafi w moje ręce Caraval, który od pierwszych stron olśnił mnie przepychem, zaintrygował tajemniczością oraz zirytował – oj tak, akurat irytacja towarzyszyła mi przez większą część powieści, ale i tak było warto dać się porwać Mistrzowi Legendzie.


Scarlett i jej młodsza siostra Tella zamieszkują Trisdę – jedną z Wysp Podbitych będącą częścią Imperium Meridian, którą zarządza ich skory do agresji ojciec – Marcello Dragna. Nie traktują tego miejsca jak dom, a raczej jak więzienie, z którego nie sposób się wydostać. Dorastając bez matki, pod czujnym okiem apodyktycznego gubernatora, dziewczyny mogą liczyć tylko i wyłącznie na siebie. Wydawać by się mogło, że ich sytuację zmieni rychłe zamążpójście starszej z sióstr, w którym Scarlett wypatruje ocalenia nie tylko dla siebie, ale także dla Telli, jednak przewrotny los ma swoje własne plany odnośnie obu panien. Otrzymane zaproszenie na wymarzone widowisko zwane Caravalem oraz pojawienie się tajemniczego Juliana będzie stanowiło zwrot w życiu, o jaki prosiły panny Dragna. Pytanie tylko czy obie wyjdą z tego cało?


Szczerze mówiąc nie spodziewałam się, że pierwszy tom cyklu Caraval będzie książką tak dobrą, od której w sumie ciężko było mi się oderwać. Dlaczego? Ponieważ okrutnie działała mi na nerwy jedna z głównych bohaterek, a mianowicie Scarlett. Oczywiście zrozumiałe było, dlaczego dziewczyna zachowywała się z ostrożnością graniczącą z nudą, do wszystkiego podchodziła z dużą dozą niepewności, wręcz bała się głośniej odetchnąć, by nie sprowokować ojca do wybuchu gniewu, ale na dłuższą metę nie można było nazwać tego życiem tylko trwaniem w poczuciu beznadziejności. Wiarę przywraca Donatella, która – mimo ciążącego strachu stawia wszystko na jedną kartę, a dzięki swojemu sprytowi, wyrywa Scarlett z marazmu fundując jej prawdziwy rollercoster. Siostrzana więź stanowi główny wątek tej powieści. Panny Dragna mogą nie być blisko siebie, ale wszystkie decyzje, jakie obie podejmują mają na celu dobro tej drugiej.


Sam Caraval jest nieprzewidywalny, a przez to niebezpieczny. W słowniku uczestników gry, nie ma najmniejszej wzmianki o zaufaniu, a reguła jest tylko i wyłącznie jedna: gra zaczyna się o zachodzie słońca. Magia wyczuwalna jest na każdym kroku, ale niesie ze sobą bardzo zgubne skutki – kto raz da się jej porwać, może gorzko tego pożałować.


Poza wspomnianą już fazą irytacji, do reszty nie można się przyczepić. Krótkie, acz treściwe rozdziały ułatwiają czytanie, bohaterowie są tak rewelacyjnie opisani, że mimo ich wielości nie ma żadnego problemu w pogubieniu się kto jest kim, a sam Mistrz Legenda… trudno powiedzieć, czy jest postacią pozytywną czy negatywną – jest aktorem kreującym swoją rolę w zależności od sytuacji – to właśnie on oddziałuje na wyobraźnię jak nikt inny w tej powieści.


Nie żałuję, że zaczęłam przygodę z Caravalem i z pewnością będę ją kontynuować.



#literaturamłodzieżowa #fantastyka #caraval #tom1



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu





57 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie
bottom of page