• Ervi

"Charlie i Wielka Szklana Winda" Roald Dahl

Aktualizacja: maj 26


Tytuł:  Charlie i wielka szklana winda  
Autor:  Dahl Roald  
Tłumaczenie:  Rusinek Michał  
Wydawnictwo:  Trefl SA  
Język wydania:  polski  
Liczba stron:  208  
Numer wydania:  I  
Data premiery:  2021-05-05  F
Indeks:  38588983

"Charlie i Wielka Szklana Winda" Roalda Dahl'a to bezpośrednia kontynuacja książki ,,Charlie i Fabryka Czekolady” w której poznajemy dalsze przygody tytułowego chłopca, jego rodziny oraz Willy'ego Wonky od momentu podjęcia decyzji aby fabrykę przejęła rodzina Bucketów a dokładnie Charlie. Jednak nim to się stanie Wonka postanawia zabrać bliską mu rodzinę na małą wycieczkę po okolicy, przy czym środek transportu okaże się dość wyjątkowy.... to nie auto, samolot, czy dyliżans a szklana winda Wylly'ego, która nie zamierza zatrzymać się na wybranym piętrze. Winda cały czas unosi się w górę... wyżej, wyżej, coraz wyżej aż w pewnym momencie z znajduje się wieleset metrów nad ziemią, dzięki czemu rodzina może podziwiać ją z lotu ptaka. Nikt nie spodziewał się, że kiedyś znajdzie się w kosmosie. Od tego momentu naszych bohaterów (Charliego, jego rodziców, dziadka Joe, pozostałych dziadków wraz z ich łóżkiem oraz oczywiście Willy'ego) czeka niesamowita przygoda, ale i niemałe kłopoty. Bo czy uda im się cało wrócić na Ziemię?


Wczucie się w akcję pierwszego tomu ("Charlie i Fabryka czekolady") nie sprawiło mi większego problemu, jednak mimo naprawdę przystępnego, nowego tłumaczenia Michała Rusinka, z drugim nie poszło tak łatwo. Jak wspomniałam przekład jest miły, jednak treść podobnie jak czytana przed laty, tak i teraz spotkała się z małym zgrzytem, stanowiąc dla mnie wyzwanie. Wszystko za sprawą pomysłu autora i jego wyobraźni - wizji na tę powieść, która zrodziła się w jego głowie i dla mnie stanowiła wyzwanie. Pierwsza połowa książki to taka mieszanina scenie-fiction z polityką i współczesnością, posypywana absurdem oraz specyficznym-charakterystycznym i nie przez wszystkich zrozumiałych poczuciem humoru autora. Dwie rzeczy, które nigdy nie leżały w kręgu moich zainteresowań - polityka i tematyka obracająca się na przewidywanych osiągnięciach nauki, techniki oraz ich wpływie na życie jednostki lub społeczeństwa. To sprawiło, że było mi ciężko i być może dzieciom także będzie - wątpię by dzieciaczki do których kierowana jest książka interesowały takie tematy. Jednak kto wie? Może w rodzimym kraju, gdzie książka powstała to było na porządku dziennym? Poza Roald Dahl zasłynął właśnie dzięki tym absurdalnym, czasem niedorzecznym połączeniom, które zaskakiwały dorosłych a być może i jego samego.


Potem mimo iż lektura książki stała się lżejsza. Willy Wonka jak zwykle zachował w sobie sporo tajemniczości - unikał niewygodnych pytań, nie chciał aby go o coś wypytywano, nie był chętny do rozmów a poza tym wydał mi się nieuprzejmy dla swoich rozmówców. zresztą nie tylko on - podobne zachowanie okazywał także w poprzedniej części miły i ciepły Dziadek Joe, który co jakiś czas otwarcie oznajmiał zagubionej Babci Josephine by siedziała cicho i nie robiła problemów, bo jej gadanie jest zbędne. Nie zrobiło mi się miło, tylko przykro... niby takie "niewinne" wbijanie szpileczki, przekomarzanie się Babci z Dziadkiem jak to w rodzinie bywa. A jednak smutne, przynajmniej dla mnie. Podobnie było z jedną z piosenek Umpa-Lumpasów w której babcia zostawia swoją wnuczkę samą, bez opieki po to by pójść do baru i napić się wódki. Szczerze przyznam, że nie rozumiem co autor miał na myśli. Jego umysł, pomysły, wizja, wizja patrzenia, postrzegania i rozumienia świata są dla mnie niezrozumiałe, żeby nie powiedzieć "dziwne" i absurdalne. Wydaje mi się, że nie tylko dla mnie, jednak jak już wspomniałam to jedna z cech charakterystycznych dla twórczości autora... to taki jego pokręcony i zakręcony niczym słoik świat, który po otwarciu w zależności od tego kto go odkręcił, w jakim nastroju, czasie i z jakimi oczekiwaniami, spotka się z zupełnie inną reakcją. Nota bene piosenka niani prezydenta USA o tym jak zostać politykiem, chociaż w mojej opinii niekoniecznie odpowiednia dla dzieci (osobiście bym jej nie śpiewała), na trafna i prawdziwa (tylko trzeba się zastanowić).


Lekcja pierwsza: sprawa jest podstawowa,

Nieustannie wywołuj gdzieś spory,

Jeśli wszystkim wokoło zdołasz zamącić w głowach,

To bez trudu wygrasz wybory.


Lekcja druga - trudniejsze nieco już zagadnienie

Pojawiania się w telewizorze:

Jak z ekranu wygłosić kwieciste przemówienie,

By niczego nie powiedzieć, broń Boże.

Piosenka o "Jak zostać politykiem"


Nie oznacza to, że powieść jest polityczna czy też pełna złych wartości. Podobnie jak poprzednio tak i teraz autor próbował zaprosić czytelników do swojego pokręconego świata wyobraźni, zabawy, absurdu, niedorzeczności. Świata widzianego w podwójnym krzywym zwierciadle, z efektem 3D. Akcja w kosmosie, walka z galaktycznymi stworami, wymyślony prezydent Ameryki na którym autor nieźle sobie poużywał, zabawy w odmładzanie i postarzanie, nieuzasadnione dziwactwa i inne dziwne zabiegi. Niedorzeczności, komplikacje, pomieszanie z poplątanym, ukryte symbole, schematy... Jest tutaj dosłownie wszystko i znacznie więcej w tym to o czym nigdy nie śniliście. Wymieszane, doprawione humorem autora, posypywane sporą dawką ironii, sarkazmu, sprzeczności, dziwów, dziwadeł, dziwadełek... Postacie, które znacie ale i te zadufane w sobie, samolubne, egoistyczne, leniwe, egoistyczne, złe. Znani bohaterowie, którzy poprzednio wydawali się mili i słodcy - uczynni ujawniają drugie - pazerne oblicze, wysokie mniemanie o sobie, niekiedy sprawiając, że coraz mniej da się ich lubić.


Jednocześnie w tym kotle znalazło się miejsce również na przesłanie. Na swój pokręcony i w charakterystyczny, lecz dosadny sposób ujawnia prawdy świata - władzę, tym jak rządzi i jakimi prawami dysponuje. Pokazuje przywódców, którzy pod płaszczykiem obietnic, uśmiechów, miłych słów, często udają miłych i życzliwych, skrywając swoje prawdziwe oblicze (a co ciekawe okazuje się, że to nie oni rządzą, tylko ktoś rządzi za nich). Nadal usiłuje powiedzieć, że zachłanność, lekkomyślność, czy samolubstwo nie popłacają. To, że warto aaa nawet należy się wspierać, postępować ostrożnie, przemyśleć każdy swój krok i słowa, bo te mają ogromną moc i potrafią dotkliwie zranić. Przestrzegał także dzieci przed braniem leków na własną rękę, mówi o tym, że nie warto łamać ustalonych zasad a niestosowanie się do instrukcji i zaleceń producenta może przynieść przykre - bolesne konsekwencje. Z kolei na przykładzie zachłanności i łapczywości dziadków Charliego, którzy chcą być młodzi i zabawę w odmładzanie o mało co a nie przypłacają życiem, widać, że trzeba doceniać to co się ma i cieszyć z tego. To co mamy jest piękne i cenne - to wielki skarb, który możemy stracić. A to co szybko zyskamy, równie szybko możemy stracić, bo w życiu nic nie jest pewne.


Jestem świadoma, że sporo (jeśli nie wszystkie) "właściwych" elementów i przesłania w natłoku wydarzeń, fabuły, wyraźniejszych a nie ukrytych zaskakujących i nie koniecznie "moralnych" elementów umknie uwadze młodym czytelnikom. Ponadto humor i absurd nie zostaną zrozumiałe a dzieciaki dostrzegą to co zostaje uwypuklone i niekoniecznie spodoba się rodzicom jak np. wspomniane samolubstwo, snobizm, egoizm, brzydkie słowa czy naród Chiński pokazany w rasistowski i nieprzyjemny sposób. Dlatego wypada a nawet trzeba aby w trakcie lektury rodzic jasno powiedział dziecku, że są to standardy lat 70, obecnie nie są pozytywnie odbierane, rasizm to zło i wiele innych.... To jedne z punktów wyjścia do głębszych i ważnych rozmów, które trzeba poruszyć.


Mimo iż "Charlie i Wielka Szklana Winda" mniej przypadła mi do gustu od swojej poprzedniczki, nie uważam jej za tragiczną. Roald Dahl podobnie jak David Williams jest pisarzem, który nie owija w bawełnę. Nie słodzi, nie lukruje, nie pokazuje świata w kolorach a bardzo często go przejaskrawia, zmienia, zniekształca niczym obraz widziany w krzywym zwierciadle. Nie cacka się z odbiorcą a otwarcie, dosadnie, bez hamulców i zastanowienia mówi jak jest. Jego postacie nie są prawe i moralne, pojawiają się pierdy, smrody, beknięcia, wyzyska, brzydkie słowa, jednak nie przekleństwa, wybuchy, zderzenia, ataki, kłótnie, sprzeczki, wódka, pijaństwo, niekiedy obrzydliwości.... Może bąków, smrodków, czarownic, czy obrzydliwości tutaj nie znajdziecie ale zobaczycie pijaństwo, spelunę, samolubstwo, rasizm.... Prawdy świata i realia lat 70 ukazane jak u Roalda Halha - dosadnie, bez ogłady i hamulców - taka ostra jazda.


Nie oznacza to, że Dahl promował złe wartości a jego książki gorszyły i mogą gorszyć dzieci.


Jego książki po prostu dosadnie, bez ogłady, choć w mocno pokręcony sposób i widziany w skrzywionym zwierciadle sposób, pokazują prawdy świata. Tym czym się rządzi i jest tutaj sporo miejsca na te pozytywne - właściwe wartości jak magia, pozytywne czary, przyjaźnie, lojalność, przyjaźń, miłość do drugiego człowieka, wsparcie, szacunek, wiara w dobro, szczęście, nadzieja, wrażliwość, odwaga, wiele zabaw słownych.... Same skrajności - przechodzenie w jedną z drugiej, charakterystyczne dla autora i niekiedy zrozumiałe tylko dla niego.

Chociaż, czy aby na pewno?


Jak wspomniałam taki misz-masz wszystkiego. Jednak właśnie taki był autor. Sam autor otwarcie mówił, że lubi tworzyć w samotności (dlatego miał do tego przeznaczony specjalny domek w którym zamieszkiwał) a do stworzenia dobrej książki dla dzieci, zazwyczaj szuka czarnego charakteru w świecie dorosłych po czym daje mu nauczkę. Z jednej strony nieodrzeczenie, absurdalnie, niezrozumiale, z drugiej z humorem, ukrytym przesłaniem, jednak przede wszystkim w pozbawiony ogłady sposób, co pewną grupę dzieci ucieszy, jednak rodziców niekoniecznie.


O książkach Roalda Dahl można powiedzieć wiele. Już w państwie i w latach, kiedy powstawały, za życia autora wzbudzały kontrowersje wśród dorosłych, w szczególności rodziców, którzy nie uważali aby takie treści nadawały się dla dzieci i przyniosły jakieś korzyści a wręcz przeciwnie - mogą zaszkodzić. Z biegiem lat opinie były powielane i potwierdzane ale i też nie wszyscy się z nimi zgadzali. Faktem jednak jest, że wraz z upływem czasu powstawało coraz więcej takich powieści jak np. "Koszmarny Karolek", "Dziennik Cwaniaczka" czy twórczość Williamsa np. „Najgorsze Dzieci Świata", które mimo wielu podobieństw, nie spotkały się z aż tak srogą krytyką i podbiły serca wielu czytelników w różnym wieku - zarówno dzieci jak i rodziców. Jednocześnie i one mają swoich przeciwników, którzy obawiają się tych treści - tak było, jest i chyba już będzie a wszystko zależy od indywidualnych upodobań czytelników.


Z jednej strony uważam, że byłoby fajnie gdyby książka nie tylko dostarczała przyjemności ale i przynosiła pewne korzyści (w nienachalny, umoralniający czy natarczywy sposób a wynikający z treści), natomiast z drugiej - nie każda musi uczyć, pouczać itd. Nie każda książka powstała w tym celu - niektóre mają stanowić tylko i wyłącznie czystą rozrywką. Bawić i przenosić do innego - magicznego świata, sprawić, że czytelnik zapomina o troskach i po prostu się bawi. To też wiele znaczy w wychowaniu i dorastaniu młodego czytelnika.


A treść książek?


Niech rodzic sam zadecyduje jakie książki będą odpowiednie dla jego dziecka - zrozumiałe, zabawne, dostarczające rozrywki a w razie potrzeby wyjaśniają i tłumaczą... Nie zapominajmy jednak, że czasem dziecko same szuka raz strasznych a innym razem absurdalnych, irracjonalnych lub niedorzecznych opowieści, czy też odrobinki obrzydliwości i nie dzieje się im żadna krzywda. Taka książka ani im nie szkodzi, ani nie sprowadza na złą drogę - stanowi czystą rozrywkę i przygodę a niekiedy uwalnia emocje, które dziecko przeżywa jedynie w książce, ponieważ wie, że nie nie wypada i nie może robić tego na co dzień. To tylko zabawa, fantazja, wymysły i dziecięca wyobraźnia przejawiana na kartach książki, która nigdy nie wydarzy się w prawdziwym

To książki do zabawy, pośmiania się, przeżywania przygód ale i przemyślenia, bo mimo absurdu i "smrodków", poruszają i ważne tematy między innymi ucząc przyjaźni, szacunku, odwagi... jak również rozbudzają wyobraźnię.

A wychować mają nie książki a przede wszystkim rodzice, których zadaniem jst przekazać cenne wartości i dać prawidłowy start w życiu. Wychowuje też szkoła i... ludzie, których spotykamy na swojej drodze, po prostu życie.

15 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie