• mkcelinska

Cichy szept - Julia Magdalena Grabsky


Wydawnictwo: Novae Res
Data wydania: 2020-09-21
Rodzaj: literatura obyczajowa, romans
Liczba stron: 494
Język: polski
ISBN: 9788382191011

Czasami pożądanie jest zbyt silne, aby móc je w sobie więzić. Jeden ukryty pośród nocy zamek. Jeden cichy, prywatny pokój. I dwoje ludzi – kobieta i mężczyzna, których połączy niepowtarzalna noc pełna pożądania. Noc przesycona nieosiągalną rozkoszą, nieskazitelnie doskonałymi pieszczotami, niekończącymi się doznaniami i wielokrotnym spełnieniem. Jak zakończy się to przypadkowe spotkanie dwojga nieznajomych? Pożądanie potrafi rozjaśnić umysł, uwolnić ciało i otworzyć oczy tym, którzy oddają się mu w pełni. Krótka noc długiej miłości, w której wydarzyć się może więcej niż wszystko. To była jedna z tych nocy. Tych, o których można pisać wzniosłe poematy, długie powieści czy nieśmiertelne opery. Intensywnie przepełnione najżywszymi z chwil spotkanie, współżycie, jakiego nikt wcześniej nigdy nie stworzył czy doświadczył. To dla tych kilku godzin pełnego życia się urodziłem. To dla nich było wszystko to, co mnie w życiu spotkało. To po to, aby je przeżyć, nauczyłem się chodzić, słuchać i mówić. To dla tej jednej nocy było wszystko, czego dokonałem, licząc od każdego najmniejszego nawet oddechu aż po największe i wspanialsze z dokonań. Bez nich nie byłbym sobą, a gdybym nie był tym, kim właśnie jestem, to nigdy bym się w tym miejscu i czasie nie znalazł. A gdyby mnie tu teraz nie było, to nie byłoby także tego wszystkiego, co tak cudownie wydarzyło się w tę piękną noc. Chwil, które górować będą ponad wszystkimi innymi szczytami mojego istnienia.

Nie wiem czego oczekiwałam po erotyku z Novae Res, ale chyba na szczęście mogę powiedzieć, że nie oczekiwałam nic i na szczęście się nie zawiodłam – ta książka jest po prostu zła. Może i ta pozycja znajdzie swoich zwolenników, ale mi było ciężko przez nią przebrnąć.


Po okładce liczyłam trochę na polską wersję Greya, jakiś romans z dobrymi, erotycznymi kąskami. Akcja dzieje się w zamku, który nadaje powieści klimatu. Nie ma tu podanej dokładnej lokalizacji ani innych szczegółów, które mogłyby przybliżyć nam miejsce, gdzie będzie dziać się cała akcja, ale wystarczy wiedzieć, że to komnata. Zamkowa, niezwykła komnata. Gdzie spotyka się dwoje ludzi, ubranych w wieczorowe stroje, w towarzystwie napięcia i pożądania, które może gasić świece. Już od początku w tej książce towarzyszą nam podniosłe, prawie że poetyckie słowa, które powodują, że niektóre akapity trzeba czytać wielokrotnie.


„Bez nich nie byłbym sobą, a gdybym nie by tym, kim właśnie jestem, to nigdy bym się w tym miejscu i czasie nie znalazł. A gdyby mnie tu teraz nie było, to nie byłoby także tego wszystkiego, co tak cudownie wydarzyło się w tę piękną noc. Chwil, które górować będą ponad wszystkimi innymi szczytami mojego istnienia.”

Później było już tylko gorzej. Książka jest bardzo gruba, a cała akcja toczy się jedynie w komnacie i w łóżku. Niestety zabrakło tu budowania napięcia, czytelnik nie miał nawet możliwości uruchomienia wyobraźni. Strona po stronie dostajemy gotowe obrazy i opisy kamasutry w wykonaniu bohaterów, o których nie wiemy nic i których imion nie znamy. Nie ma tutaj typowych zabiegów stylistycznych pojawiających się w powieściach erotycznych i to jest coś, czego najbardziej mi brakowało. Zamiast tego dostajemy stos metafor, przykryty poetyckimi opisami, które po prostu źle się czyta. Gdybym mogła tę książkę do czegoś przyrównać, byłaby to zapewne inspiracja (niskich lotów) publikacjami Paula Coelho. Na początku myślałam, że w tej lekturze czegoś mi brakuje. Mniej więcej w połowie książki już wiedziałam, że tu po prostu wszystko jest złe.


Mam wrażenie, że nie jestem w stanie napisać więcej o „Cichym szepcie”, ponieważ ¾ książki wyparowało mi z głowy i było stekiem poetyckich bzdur, z których nic nie wynikało. Ani fabuły, ani przyjemnego mrowienia w podbrzuszu, ani łóżkowych inspiracji. Zupełnie nic. Tylko ładna okładka.

8 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Pianola