• emaleth89

Dech zimy


Tytuł: Dech zimy

Autor: Robert Jordan

Data wydania: 2022-09-20

Wydawca: Zysk i S-ka

ISBN: 978-83-8202-656-6


W IX tomie Koła czasu Robert Jordan nadaje bieg wielu sprawom. Trwają poszukiwania Czarnych Ajah. Elayne w końcu staje się pierwszą siostrą z Aviendhą, co jest jednak jednym z niewielu miłych akcentów, gdyż oprócz tego doświadcza zamachu na swoje życie i musi nieustannie udowadniać swoje miejsce jako Dziedziczki Tronu. Fail po porwaniu przez Aielów Shaido usilnie stara się wymyślić plan ucieczki. Rand poszukuje Ashamanów, którzy go zdradzili i zaatakowali w Cairhien. Z kolei na Randa poluje Padan Fain – uważa, że tylko on ma prawo zabić Smoka. Obaj trafiają do Far Madding, a ich potyczka niestety nie skończy się dobrze dla Randa.


W tej części autor nie zapomniał o żadnym z bohaterów, co więcej przypomniał nam również kilku drugoplanowych, którzy na jakiś czas zniknęli z planszy. Mat przebywa w Ebou Dar, próbując złapać gholam grasującego po mieście. W to samo miejsce trafia Córka Dziewięciu Księżyców. Pojawia się również Cadsuane oraz wiele Aes Sedai. Czytając o wszystkich powyższych wątkach miałam wrażenie, że fabuła mocno przyspieszyła, a wręcz Robert Jordan dąży do pewnego domknięcia wątków, gdyż powoli zbliżamy się do końca. Wiemy jednak, że do końca jeszcze trochę zostało (5 tomów) i zdarzyć się może naprawdę wiele.


Dech zimy opisuje – jak zresztą każda część - wiele magii, która nie jest ani łatwa ani koniecznie pozytywna. Trochę w opozycji do innych książek fantasy, całe Koło czasu pokazuje nam, że magia to nie pójście na skróty, lecz środek, którego użycie wymaga wiele rozwagi i potrafi odebrać wiele zdrowia.


Bez wielu rozbudowanych opisów, bez całej tej otoczki narracyjnej, która zwykle pojawia się u Jordana, Dech zimy czyta się błyskawicznie. Zakładam, że ta część świadomie została zapełniona wartką akcją, aby utrzymać zainteresowanie czytelnika. Na poziomie IX tomu można być już nieco znudzonym i zirytowanym przydługimi opisami. Osobiście z zainteresowaniem reaguje za każdym razem, jak poruszany jest wątek Mata, natomiast drażni mnie często postawa Randa, który zaczyna przypominać bohaterów Mickiewicza – będę cierpiał za miliony, poniosę swój krzyż i uratuje ludzkość, nurzając się we własnym nieszczęściu.


Żywię nadzieję, że w kolejnych tomach główny bohater nieco zmieni nastawienie, a o jego przygodach będę czytać z ciekawością i pozytywnym nastawieniem – jest w końcu osią całego cyklu. Niezależnie od pewnych zastrzeżeń, mam zamiar kontynuować przygodę z Kołem czasu.

45 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie