• Mary Bycowsky

„Dogman. Zbrodnia Ikara” Dav Pilkey



Tytuł: Dogman. Zbrodnia Ikara
Autor: Dav Pilkey
Data wydania: 2021-06-16
Liczba stron: 240
Wydawca: Jaguar
ISBN: 9788376869711

„Dogman. Zbrodnia Ikara” to kolejny (dziewiąty już) komiks o przygodach psiego detektywa, którego autor odpowiedzialny jest również za serię o Kapitanie Majtasie.

Jeżeli nie czytaliście poprzednich części, nie ma obaw - możecie również cieszyć się z lektury, gdyż już na początku autor wyjaśnia, skąd wziął się Dogman. A mianowicie: pewnego dnia policjant i jego pies przeżyli eksplozję. Z psa została głowa, z policjanta wszystko poza głową. Pielęgniarka wymyśliła więc, by te pozostałości połączyć i tak oto powstał psi policjant.

W tym odcinku Dogman daje upust swojej psiej naturze i niszczy rabatkę z różami należącą do burmistrza. Z tego powodu zostaje przez niego karnie wyrzucony z policji. Wszyscy zalewają się łzami, a przyjaciele postanawiają pomóc Dogmanowi powrócić do służby. Namieszają oczywiście najbardziej wynalazki, których tworzeniem zajmują się koty. W mieście pojawi się kociopająk złoczyńca, tytułowy Ikar.

Niewątpliwą zaletą i fajną odskocznią w tej (jak nazywa ją autor) epickiej powieści graficznej są przerywniki, które zawierają instrukcję, jak przewracać strony, aby otrzymać efekt filmu animowanego, np. gdy postacie się biją/kotłują. Jest to ciekawa zabawa, absorbująca dla młodszego czytelnika.

Zaś na okładce mamy informację, że komiks jest dla odbiorców od lat czterech do ponad stu. I to się sprawdza. Nawet dorosły może świetnie się bawić z Dogmanem. Choćby za sprawą humoru zawartego w tomiku. Dla przykładu, wiezienie nosi dumną nazwę „Koci kić”, a na samochodzie do transportu przestępców widnieje potoczny napis „suka”.

Zawsze przychylnie spoglądam na komiksy i animacje, w których bohaterami są uczłowieczone zwierzęta, są to bajki mojego dzieciństwa i mam wrażenie, że są również bliskie sercu współczesnych dzieciaków. A w Dogmanie takich postaci jest całe mnóstwo.

Komiks ma także walory edukacyjne. Uczy wartości przyjaźni, że dobro zwycięża nawet w na pozór przegranych sytuacjach, wytrwałości, wybaczania. Niesie też z sobą ważne i głębokie przesłanie, które można najkrócej podsumować hasłem: „miłość, nie nienawiść”.

Autor funduje nam ponadto aż trzy zakończenia. Na ostatnich kartach znajdziemy informacje, skąd czerpane były inspiracje do tego tomu Dogmana. M.in. z cytatu z Carrie Fisher, który jest świetnym podsumowaniem historii:

„Mieć żal, to jakby wypić truciznę

i czekać, aż ktoś inny umrze”.

Co więcej, na końcu otrzymujemy prosty instruktaż, jak samodzielnie narysować niektóre postacie z komiksu, a nawet w jaki sposób wykonać jednego z bohaterów z podręcznych produktów. Takie DIY dla najmłodszych. Z pewnością będą zadowoleni spędzając czas na zabawach z Dogmanem, a i starszy czytelnik uśmiechnie się nie raz i też będzie miał sporo frajdy. Zwłaszcza, jeśli pamięta, jak w młodości spędzał czas w Kaczogrodzie.

18 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie