• PoważnieNiepoważny

Duża zbrodnia wielka kara

Fiodor Dostojewski - Zbrodnia i kara
 

AUTOR: Fiodor Dostojewski


TYTUŁ: Zbrodnia i kara


TYTUŁ ORYGINAŁU: Преступле́ние и наказа́ние


GATUNEK: Literatura klasyczna, literatura piękna


DATA WYDANIA: 27.10.2021r.


WYDAWNICTWO: MG


ISBN: 978-83-777-9739-6


ILOŚĆ STRON: 576


OCENA: 8/10

 

Nie pamiętam, co najbardziej zaprzątało moją głowę, kiedy miałem 23 lata. Z całą pewnością mogę jednak stwierdzić, że nie były to myśli natrętne o roztrzaskaniu siekierą głowy jakiejś starej lichwiarki. Myślał o tym natomiast bardzo intensywnie pewien 23-letni były student prawa, na wpół osierocony Rodion Raskolnikow. Z perspektywy późniejszych wydarzeń można śmiało założyć, że robił to jednak nie na tyle intensywnie, aby przewidzieć surowe konsekwencje haniebnego czynu, z których najgorszą w cale nie jest potencjalne gnicie do końca życia w więzieniu.


„Zbrodnia i kara”, albo jak w moim (i pewnie nie tylko moim) otoczeniu zwykło się żartobliwie mawiać: „Zbrodnia Ikara” to najsłynniejsza powieść Dostojewskiego. I choćby sam Dostojewski wstał z grobu i zwrócił mi uwagę, to zdania na ten temat nie zmienię. Czy równie często co o „Zbrodni…” słyszy się o „Braciach Karamazov”? Albo o „Biesach”? Czy też o „Idiocie”, który to podobno uchodzi za fiodorową powieść najlepszą i najsłynniejszą? Nie sądzę. Wstydliwy wycinek z życia Raskolnikowa to kamień milowy wśród lektur szkolnych. Abstrahując od przygniatającej w tym kanonie ilości pozycji dotyczących martyrologii owianej wątkiem narodowo-wyzwoleńczym Polaków, a co za tym idzie masowego ludobójstwa i oddawania życia za ojczyznę, tym razem można było uderzyć z nauczycielem w konwersację na temat (uprzedmiatawiając) roztrzaskania głowy siekierą. I faktycznie przez długi czas myślałem, że to o tym jest ta pozycja. Potem jednak dorosłem.


Interpretacji motywu, którym kierował się główny bohater powieści dokonując morderstwa i grabieży jest wiele. I nawet po zakończeniu lektury, na jednoznaczną odpowiedź raczej nie mamy co liczyć. Raskolnikow, mimo iż połowicznie osierocony, nie był pozostawiony przez matkę na pastwę losu. Kobieta dzielnie znosiła wszelkie upokorzenia, wspierała syna finansowo, oczywiście na tyle, na ile pozwalała jej nędzna sytuacja materialna. Kochała zarówno jego, jak i córkę, a wobec często zdarzających się wybryków, była bardzo wyrozumiała. Raskolnikow dorastał w przekonaniu o swojej nadrzędnej pozycji w społeczeństwie, w myśl geniuszu. Czy zatem zabójstwo Alony Iwanownej było spowodowane snobistycznym kaprysem mądrali, uważającego się za pępek świata? Być może. A może do morderstwa pchnęła Raskolnikowa zwykła bieda? Chęć odwdzięczenia się matce za lata pomocy? Również być może. Chorobliwe pragnienie zaistnienia, poważania w społeczeństwie, wyjścia z szarej strefy ludzi nijakich, właśnie poprzez barbarzyński czyn także można uznać za powódki kierujące Rodionem. I wreszcie na koniec, bardzo prawdopodobne, że pozbawienie życia starej, jak twierdzono, zapewne nikomu niepotrzebnej lichwiarki to przysługa światu, której (przysługi) i tak pewnie nikt nie zauważy.


Bez względu na motyw, który swoją drogą stanowi ciekawą furtkę do rozmyślań, (a takie książki są najlepsze), Raskolnikow to postać tragiczna, zawieszona pomiędzy podjęciem jakiejkolwiek decyzji w przedmiotowej sprawie, a niepodejmowaniem żadnej. Rodion to taka, nie bójmy się użyć tego słowa – ciapa, na korzyść której nie wpływają żadne wrodzone predyspozycje, czy też wyuczone umiejętności, ale zbiegi okoliczności i cudowne zrządzenia losu. Nie kryje się jakoś specjalnie z przyznaniem się do winy, jednak los nie chce go ukarać, a przynajmniej nie tak, jak on sam tego oczekuje. Jako istota o wielkiej wrażliwości sam w zaciszu własnego sumienia jest dla siebie obrońcą i oskarżycielem, a to odbija się znacząco na jego stanie psychicznym.


Czy istnieje kara adekwatna do popełnionego czynu, bez względu na to czy to rabunek, gwałt, morderstwo itp.? Czy taki postępek zostawia do końca życia skazę na duszy oprawcy? Być może właśnie nad tym zastanawiał się sam Dostojewski podczas przymusowych katorżniczych prac, zafascynowany psychiką współwięźniów? Jeżeli wierzyć dostępnym źródłom, postać Raskolnikowa nie była w 100% zmyślona, a inspirowana faktycznie żyjącą w tamtych czasach osobą. Tytuł w przekładzie na język polski stracił moim zdaniem dużo. „Priestuplienije…” - nie tylko zbrodnia, ale też premedytacja wbrew społecznym normom, która skutkuje złamaniem prawa „…i nakazanie” - nie tylko kara, ale również nauczka i przestroga. Wnętrze lektury bez względu na to ile straciło w przekładzie to wybitne, ponadczasowe arcydzieło literatury światowej i kopalnia, do której trzeba co jakiś czas wracać po nowe złoża inspiracji.

Nie ma zbrodni bez kary.

2 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie