• Aga K.

"Duma i uprzedzenie" Jane Austen



tytuł: "Duma i uprzedzenie"
tytuł oryginału: "Pride and prejudice"
autor: Jane Austen
tłumaczenie: Anna Przedpełska-Trzeciakowska
data wydania: 2022-08-24
wydawca: Wydawnictwo MG
liczba stron: 336
ISBN: 978-83-7779-834-8


Jest prawdą powszechnie znaną, że uwielbiam twórczość Jane Austen. Jej ponadczasowe historie miłosne zawierają w sobie nie tylko wątki romantyczne, ale też humor, czasem wręcz ironiczny oraz świetne okazanie ludzkich charakterów i stosunków społecznych panujących we współczesnym jej świecie. Wracam do tych opowieści kiedy tylko mogę, nie mogłam więc sobie odmówić radości z ponownego przeczytania "Dumy i uprzedzenia", zwłaszcza, że tym razem powieść ta ukazała się w tak pięknym wydaniu od Wydawnictwa MG.


Historia opowiedziana w tej książce jest stara i znana: ona jest uprzedzona, on dumny, wydaje się, że nic ich nie łączy, ale to nie do końca prawda. Elżbieta młoda, rezolutna kobieta, druga z pięciu córek państwa Bennet, z rodziny szlacheckiej, ale raczej jednego z tych średnio sytuowanych. Ponieważ jej ojciec nie ma męskiego potomka, cały majątek rodziny ma przypaść dalekiemu krewniakowi. Wobec tego matka dziewczyny bardzo intensywnie poszukuje majętnych mężów dla swoich córek. Pewnego dnia w ich okolice sprowadza się pewien interesujący kandydat na małżonka, a wraz z nim jego dumny i nieprzystępny przyjaciel. Obaj dżentelmeni namieszają w życiu rodziny Bennetów i pokażą, że nie zawsze warto podążać za uprzedzeniami...

Jane Austen wszystkie swoje opowieści snuje z pewną lekkością i bardzo przenikliwym, a czasem dość zabawnym spojrzeniem na rzeczywistość. W tej książce mamy na przykład humor w postaci matki głównej bohaterki i jej usilnych prób zeswatania córek z jak najbogatszymi dżentelmenami, czy na przykład w postaci wikarego, który w sposób dość koślawy umizguje się do pewnej panny, a przy tym puszy się jak paw chwaląc swą przecudowną patronkę. Pojawia się tu też cały wachlarz różnorodnych postaci, od rezolutnej Elżbiety, która przy tym okazuje się dość małostkowo uprzedzona do pewnego dżentelmena, przez pana Darcy'ego, który pewną nieśmiałość maskuje dumą, słodką i delikatną Jane, zakochanego po uszy, ale niepewnego i podatnego na wpływy Bingleya, do wspomnianych już matki głównej bohaterki i pana Collinsa, którzy ubarwiają sceny, w których się pojawiają. Każdy jest inny, każdy ma swoją rolę w tej uroczej historii.


Nie brak tu też ciekawego obrazu społeczeństwa angielskiego, z jego przywarami związanymi z pewną klasowością, z pogoniami za jak najlepszą partią, z rozrywkami typu bale i wciąż takie same spotkania towarzyskie. Autorka pozwoliła sobie też w pewnym sensie na krytykę tego, co ją mierziło w społeczeństwie - a więc na niesprawiedliwość majoratu, czyli angielskiej zasady dziedziczenia, wedle której majątek dziedziczy najstarszy syn, a w przypadku jego braku, męski krewny. Z pewnym przymrużeniem oka pokazuje też te wszystkie "polowania" na idealne partie, w których wytrwałe i zdeterminowane matki próbują znaleźć swoim córkom jak najlepiej sytuowanego kawalera. Stara się jednak nie pozbawiać tego rynku matrymonialnego pewnej dozy romantyzmu - jej bohaterki wychodzą za mąż z miłości, przy czym większości jednak trafiają się bardzo dobrzy i całkiem majętni ukochani.


Poza tym ta powieść też w sobie po prostu wiele uroku, jest taka bezpretensjonalna, klimatyczna, przenosząca czytelnika do czasów dawnych, często mniej znanych, idealnie nadaje się więc na taki comfort book - lekturę na gorsze dni, nostalgiczną, odrywającą od rzeczywistości. Nie bez powodu różne filmowe i książkowe bohaterki ukochały sobie tę właśnie książkę. Nie bez powodu powstało też kilka jej adaptacji, nawet takich dość luźno opowiadających historię Elizabeth i pana Darcy'ego.

Wydanie, które tym razem czytałam, to klasyczny polski przekład autorstwa Anny Przedpełskiej-Trzeciakowskiej, która nie tylko tłumaczyła powieści Jane Austen, ale też napisała o niej książkę. Jest to tłumaczenie takie uroczo staroświeckie, świetnie współgrające z całą historią (na przykład te urocze zwroty: "duszko", zamiast "moja droga"), ma jednak według mnie jedną wadę - spolszczanie imion. Jeszcze żeby to było konsekwentne, to bym nie miała zastrzeżeń, niestety, większość imion jest w polskiej wersji, ale część pozostała oryginalna. I tak - siostry Bennet według tego tłumaczenia noszą imiona: Jane, Elżbieta (zwana Lizzy), Mary, Katarzyna (nazywana zamiennie Kitty) i Lidia. Trochę mi to zgrzytało. Była to jednak jedyna wada tej książki ;).


Polecam "Dumę i uprzedzenie" całym sercem, nie tylko romantyczkom, ale też osobom szukającym wytchnienia w codziennym pędzie, poszukującym lektury lekkiej, bezpretensjonalnej, ale przy tym nie pozbawionej mądrości i humoru.


#dumaiuprzedzenie #janeausten #klasykaliteratury #literaturaangielska #annaprzedpełskatrzeciakowska #wydawnictwomg

97 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie