• PoważnieNiepoważny

Eksperyment medyczny HELA

Anna Samborska - Hela

AUTOR: ANNA SAMBORSKA
TYTUŁ: HELA
DATA WYDANIA: 22-07-2020
ILOŚĆ STRON: 378
ISBN: 978-83-8147-867-0
WYDAWNICTWO: NOVAE RES
OCENA: 3/10















Jeżeli skategoryzowalibyśmy książkę Pani Samborskiej jako powieść obyczajową, w której to główna bohaterka, w podeszłym wieku opowiada wnukom „jak to kejdyś bywało” i „jakie to mecyje się nie wydarzały”, a te marudzą, bo zdecydowanie bardziej wolałyby pograć na smartfonie niż słuchać nudnych historii z życia ich babki, to nie powiem – książka przyznaję na upartego, jest "jakaś". Nawet mimo tego, że nie wychodzi za wiele ponad standardy nudnych obyczajówek. Tyle tylko, że „Hela” obyczajówką nie jest… thrillerem medycznym wbrew temu, co głosi opis z tylnej okładki jest również zaledwie w połowie. Owszem, akcja toczy się przez większość czasu w środowisku medycznopodobnym. Fabuła niewątpliwie podejmuje tematykę bioetyki w obliczu nowatorskich metod współczesnej medycyny. Świat medyczny – powiedzmy - że z tym przestępczym jakoś tam się wiąże. Dotyka także tematu zagrożenia życia ludzkiego. Jednak dreszcz emocji – jak z definicji thrillera to powinno wynikać – powieść może wywołać jedynie u osób, które dostały palpitacji serca na widok Hanki Mostowiak wjeżdżającej w kartony oraz u tych, które zawsze kiedy siadają do nowego odcinka brazylijskiej telenoweli, muszą mieć pod ręką pudełko chusteczek do wycierania łez i najlepiej jakąś ręczną robótkę, co by odciągnąć myśli od zwrotów akcji i zwyczajnie nie zwariować. Nie zrobię zatem wielkiej krzywdy, określając „Helę” mianem „medycznej obyczajówki”.


58 – letnia Helena Pytlak, która gra w powieści pierwsze skrzypce to była księgowa, która tak samo jak nie miała cudownego życia za dzieciaka, tak nie ma go i teraz. Kiedy zwolniona z pracy popada w udrękę, postanawia ze sobą skończyć. Żeby skoczyć z mostu trzeba wbrew pozorom być silnym, a przecież Hela jest słaba, zatem to także jej się nie udaje. Kiedy po perfidnym oszukaniu wraca do domu od kuzynki z Austrii, traci przytomność w autobusie, następnie ląduje w szpitalu. Jako, że nie posiada ubezpieczenia, koszty leczenia musi pokryć sama. I w tym momencie zgrabnie wchodzimy w główny wątek fabularny powieści. Pani Hela w ramach propozycji spłaty rachunku za leczenie, a także perspektywy zarobku, godzi się na wzięcie udziału w medycznym 6- miesięcznym eksperymencie badawczym.


Autorka miała zapewne jakiś pomysł na tę powieść. I jeszcze do bodajże setnej strony łudziłem się, że nagle czymś mnie zaskoczy. A nawet jeśli nie zaskoczy to chociaż czymś zaciekawi. Niestety. Początek nawet intrygujący ale potem czar prysł i zamiast skupić się na fabule, dostałem kilka upychaczy, luźno, bądź w cale z nią nie związanych oraz kompletnie odjechaną końcówkę (niestety nie w tym pozytywnym znaczeniu). Pani Hela w powieści opowiada o sobie w pierwszej osobie. Czytając miałem wrażenie jakby książkę stanowił prawie 400-stronny dziennik Pani Heli, który prowadziła sobie w ramach dodatkowej osobistej kuracji gdzieś w sanatorium. Albo faktycznie, jak wspomniałem wyżej, opowiadała to wszystko komuś ileś lat później.


W książce znajdziemy wiele nawiązań do wiary w Boga. Pani Hela wszędzie szuka Bożego Palca kierującego jej losem. Wyraża również bunt w stosunku do czasów, jakie nastały, a powody do tego nieustannie daje jej chociażby współlokatorka podczas trwania eksperymentu – o wiele młodsza i szczuplejsza Grażyna. Cała ta wojna toczona przede wszystkim w głowie głównej bohaterki i tylko wyjątkowo od czasu do czasu uzewnętrzniona to taka walka z wiatrakami. Podejrzewam, że np. gdyby musiała skorzystać ze smartfona, zamiast nauczyć się nim obsługiwać, złożyłaby manifest, jak to cholerny Graham Bell utrudnił jej życie. I w tym zachowaniu wyraża się istota Pani Heli. Nie tylko jej w sumie. Pani Samborska wraz ze stworzeniem bohaterki, która mimo ciężkiego losu, jest przekonana o własnej wartości, która wychodzi z założenia, że mimo, iż to ona potrzebuje pomocy to i tak cały świat powinien jej się kłaniać, która chce się czuć potrzebna, ale sama uważa, że nikogo nie potrzebuje, która twardo stoi przy założeniu, że nie ona powinna dopasować się choć trochę do wciąż zmieniających się czasów, ale to czasy nigdy nie powinny się były zmienić – trafiła w dziesiątkę i przedstawiła sylwetki 90% ludzi w wieku 60+, zamkniętych w jednej osobie. Niby nic szczególnego, a jednak… coś.

7 wyświetlenia

© 2023 by Bump & Beyond. Proudly created with Wix.com

  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon