• Monika Mikłaszewska

"Gray Man" – Mark Greaney



Tytuł: Gray Man
Tytuł oryginału: The Gray Man
Autor: Mark Greaney
Cykl: Gray Man (tom 1)  
Data wydania: 2021-06-30   
Wydawnictwo: Poradnia K 
Liczba stron: 408
ISBN: 9788366555518     
Tłumacz: Karolina Rybicka-Tomala
Moja ocena: 10/10 

Czasami ludzie mają w swoim życiu taki czas, że wręcz marzą o tym, by choć na chwilę stać się kimś innym – kimś bez przeszłości, problemów wytrącających z właściwego toru, spraw, które trzeba załatwić „na wczoraj”. Niestety realnie nie jest to możliwe i wykonalne, aczkolwiek są przecież jeszcze książki pozwalające żyć przez jakiś czas cudzym życiem. Taką właśnie pozycją jest Gray Man autorstwa Marka Greaney’a. Tej książki nie da się zapomnieć ot tak, a przygody głównego bohatera nadają się na najlepszy film sensacyjny (nie mówiąc o serialu, który na platformę Netflix wejdzie w roku 2022).


Kontrakt gazowy z Lagos miał być dla Laurent Group tym, czym legendarna Atlantyda dla poszukiwaczy przygód. Niestety plany krzyżuje im płatny zabójca zwany Gray Manem, który zabija brata prezydenta Abubakera. Firma zmusza Daniela Fitzroya – jego „opiekuna” i głównego zleceniodawcę do wydania mężczyzny na pewną śmierć. Wierząc we własne możliwości operacyjne Lauren Group nie dopuszcza do wiadomości, że kto raz zadrze z Courtem Gentrym ten na zawsze pozostanie jego wrogiem.


Szczerze przyznam, że od jakiegoś czasu szukałam dobrej powieści kryminalnej, która wciągnie mnie od pierwszych stron i będzie trzymać w napięciu do ostatnich. Potrzebowałam akcji, infiltracji, strzelanin, które mogłam śledzić oczami wyobraźni i właśnie to dostałam w Gray Manie. Oczywiście można go porównywać do Jamesa Bonda, Jacka Reachera czy Jasona Burne’a, jednak należy pamiętać, że Court Gentry jest osobą jedyną w swoim rodzaju i niepowtarzalną, a przez to tak charakterną i indywidualną, że z powyższymi panami mógłby z powodzeniem podać sobie rękę.


Czy człowiek, który odbiera życie innym może być dobry? Jedni powiedzieliby, że absolutnie nie, ponieważ nikt nie ma prawa być sędzią i katem w jednym. Gentry mimo, że para się taką, a nie inną profesją ma własny kodeks, którego skrzętnie się trzyma – otóż zabija on tylko tych, którzy na to zasługują: handlarzy żywym towarem, bronią, baronów narkotykowych i innych, którym daleko do ludzi o dobrym sercu. Można powiedzieć, że wymierza on sprawiedliwość wszędzie tam, gdzie inni zawiedli.


Gray Man nie nudzi nawet na chwilę, ani nie męczy. Rozdziały są krótkie acz treściwe, dzieje się w nich tyle, że człowiek nie zdąży „ostygnąć” po jednej akcji, a już zostaje wciągnięty w kolejną. Poza tym można się tu natknąć na pewną dozę humoru sytuacyjnego, który potrafi zniwelować – choć na moment – nagromadzone napięcie.


Pierwszy tom cyklu o Gray Manie spełnił moje oczekiwania i mam nadzieję, że z kolejnymi będzie podobnie (a z tego, co wyczytałam to ma być ich koło dziesięciu, więc szykuje się prawdziwa czytelnicza uczta).



#kryminał #sensacja



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu





19 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie