• agataperzynska1

Jakiego fachowca wzywamy do krzyczących schodów?



Tytuł: Krzyczące schody. Lockwood & Sp. 
Autor: Jonathan Stroud
Oryginalny tytuł: The Screaming Staircase
Cykl: Lockwood & Sp.
ISBN: 9788366555570
Wydawnictwo: Poradnia K
Tłumacz: Tina Oziewicz

Gdy przeglądałam księgarnianą półkę z nowościami praktycznie nie zwróciłam uwagi na „Krzyczące schody. Lockwood & Sp.” Jonathana Strouda (wydawnictwo Poradnia K).

Dlaczego?

Okładka skojarzyła mi się z Newtem Scamanderem, bohaterem filmów z serii „Fantastyczne zwierzęta i jak je znaleźć”. Pomyślałam, że to książka na podstawie filmu lub scenariusza, a że nie przepadam za takimi rozwiązaniami, zupełnie ją zignorowałam. Zresztą okładkowa grafika jest bardzo ładna i nie mam nic do jej designu, najzwyczajniej w świcie błędnie przypisałam ją do czegoś innego.

A tyle się mówi, aby nie oceniać książki po okładce…


Gdy w końcu się ogarnęłam i zobaczyłam kto jest autorem powieści bardzo się ucieszyłam. Jonathan Stroud to pisarz, którego przede wszystkim kojarzę z trylogi Bartimaeusa, jednej z moich ulubionych serii czasów młodości.


Dobrze, ale przejdźmy do tego o czym właściwie jest ta seria.

Świat, który wykreował autor jest pełen istot nadprzyrodzonych. Duch na duchu stoi, a gdy im się to stanie znudzi atakują bogu ducha winnych ludzi. Mieszkańcy Wielkiej Brytanii ledwo radzą sobie z tym zagrożeniem, które choć występowało od zawsze, to jednak na dużo mniejszą skalę.


Ale nie martwcie się drodzy przyjaciele, gdzie problem tam zawsze pojawia się biznes, który zaradzi wszelkiemu złu (oczywiście za drobną opłatą). Niemal od razu bowiem powstały agencje detektywistyczne, czy też eksternistyczne, zajmujące się tym naglącym problem.

Inną sprawą jest, że nie każdy ma zdolności do pełnego widzenia i słyszenia duchów. Z pewnych względów najlepiej radzą sobie z tym faktem dzieci i młodzież.

A, że historia wykorzystywania do pracy dzieci jest długa jak świat, zwłaszcza gdy przyjrzymy się prozie Dickensa, to nikt nie widzi problemu aby zatrudniać je do tych mrożących krew w żyłach fuch.


W tym momencie spotykamy Lucy Carlyle. Lucy jest zdolną pogromczynią ektoplazmy, ale nie sprzyja jej szczęście i musi znaleźć nową pracę w Londynie.

Ostatecznie trafia do najmniejszej (i na dodatek prowadzonej przez nastolatka!) agencji A.J. Lockwood & Sp. Co z tego wyniknie i jakie sprawy będzie rozwiązywać z Lockwoodem oraz jego pomocnikiem Georgem? Tego oczywiście nie zdradzę, ale musze przyznać, że fabuła wciąga.


Książka jest połączeniem horroru i powieści detektywistycznej, osadzonej w konwencji młodzieżowej. Wszystko jest okraszone porządną dawką humoru.


Zagadki nie są skomplikowane, parę razy przyłapałam się na tym, że wiem co będzie dalej, ale ta wiedza nie psuła mi radości z lektury. Zresztą to książka przeznaczona raczej dla młodszych czytelników więc siłą rzeczy dobrze, że nie przesadzano z ilością wątków i skomplikowanych wynurzeń.

Nie znaczy to jednak, że „Krzyczące schody” to książką płytka. To po prostu dobra zabawa, którą powinni docenić także starsi wyjadacze.

Akcja jest wartka, a duchy odpowiednio złowieszcze, choć nie na tyle przerażające aby człowiek budził się w nocy zlany zimnym potem. .


Mam nadzieję, że wydawnictwo zdecyduje się na wydanie kolejnych tomów.


Szczerze polecam.

34 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie