• PoważnieNiepoważny

Koniec Wieczności

Isaac Asimov - Koniec Wieczności
 

AUTOR: Isaac Asimov


TYTUŁ: Koniec Wieczności


GATUNEK: science-fiction


DATA WYDANIA: 20.09.2022r.


WYDAWNICTWO: Rebis


ISBN: 978-83-8188-590-4


ILOŚĆ STRON: 264


OCENA: 10/10







 

Dlaczego tak kocham twórczość Asimova? Dlatego, że oprócz pełnoprawnego, znakomicie napisanego science-fiction, w swoich książkach poruszał tematy filozoficzne, skłaniające do rozważań jeszcze na długo po odłożeniu lektury. "Koniec Wieczności". Już sam tytuł jest w pewnym sensie sprzecznością, gdyż wieczność mimo, że oznaczać może zaledwie 200 lat, to jednak kojarzy się z liczbą nieskończoną. Asimov przedstawia nam jej prawdopodobny koniec, a w zasadzie prawdopodobne przyczyny jej prawdopodobnego końca.


Zastanawialiście się kiedyś nad tym, czy to kim jesteście, gdzie mieszkacie, czym się zajmujecie i szereg waszych innych charakterystycznych cech być może jest z góry zaplanowane? Coś, na co macie realny wpływ raczej ciężko określić chaosem, a zatem ktoś tego oprócz Was samych musi pilnować. Ktoś musi pociągać za sznurki, wprowadzać w ruch trybiki i pilnować, aby wszystko grało. O ile jest to potrzebne światu. Powiedzmy w dużym uproszczeniu, że tym właśnie zajmuje się Wieczność. To miejsce, które istnieje poza Czasem i czuwa nad prawidłowym przebiegiem wszystkich linii czasowych. To tu wprowadza się konsekwentnie i sukcesywnie wszelkie drobne i wielkie zmiany w historii, tak, aby nadać jej prawidłowy bieg. Tu żyje i pracuje Andrew Harlan – główny bohater powieści (zakładając, że główniejszym nie jest cała ludzkość).


Mimo, iż to książka o czasie, to gadki o czasowych paradoksach jest tu raczej niewiele. Jak wspomniałem wyżej, Asimov przemycił tu sporo filozofii. Weźmy na tapetę całą tą organizację trzymającą pieczę nad rzeczywistością. Rzekomo robią wszystko dla dobra ludzkości, jednak kosztem jednostek. Jeżeli zatem w którymśtam stuleciu wprzód urodzi się wynalazca super przydatnego mechanizmu, przedmiotu, idei, leku etc. i przyczyni się tym światu znacznie w jeszcze dalszej przyszłości (jak dorośnie), ale niestety ceną za to odkrycie jest całkowita zmiana tożsamości łącznie z pamięcią kilku pozornie „nic nie znaczących” osób kilka stuleci wstecz, organizacja w tym pomaga. Ktoś może powiedzieć, że odwalają tym samym kawał dobrej roboty, ja pytam natomiast kto dał im pozwolenie na to, aby decydować o losach jednostek? Skąd mają tę czarodziejską różdżkę ingerencji w losy świata? Kto ich obsadził na stanowiskach? Czy są samozwańcami? I wreszcie czym kierują się, w imię dobra ludzkości uśmiercając jednego randomowego człowieka? Niezbyt to obiektywne, zważywszy, że w organizacji siedzą również ludzie. Jak większość rzeczy na tym świecie nie jest czarna lub biała, tak i Wiecznościowcy posiadają odcienie szarości. A to świadczy o tym, że nie należy szufladkować ich jednoznacznie jako tych złych.


Kolejny wątek (chyba nawet przewodni w powieści) to oczywiście miłość (albo pożądanie). Żyjący w celibacie, początkowo zatwardziały, ale powiedzmy, że raczej sumiennie wykonujący swoje obowiązki Harlan poznaje Noys Lambent. O ile dobrze pamiętam jedyną, albo jedną z niewielu od czasu założenia Wieczności kobietę, zasilającą szeregi organizacji. I oczywiście się zakochuje. Uczucie tak nim włada, że rzucając na bok pełen profesjonalizm, zasady moralne i szeroko rozumianą etykę zawodową, stawia na szali posadę, czas, własne i cudze życie, byle by pomóc kobiecie. Jak to się skończy? Na pewno nie zgadniecie. Sam byłem zdziwiony obrotem spraw, ale taki właśnie jest Asimov!


"Koniec Wieczności" to krótka lektura, będąca niejako pasem startowym pod długie filozoficzne rozważania. Podczas czytania brakowało mi tego zanurzenia w wątku o zmianie biegu historii, jednakże kilka dni po odłożeniu lektury na półkę, ze spokojem mogę przyznać, że może i dobrze, że go nie było. Dzięki temu powieść ma inny wydźwięk, jest prostsza w konsumpcji a zarazem dająca do myślenia. Prawdy w niej zawarte są ponadczasowe, ciągle aktualne.


Uwielbiam czytać o podróżach w czasie. Uwielbiam science fiction. Uwielbiam filozofię. Uwielbiam twórczość Asimova. „Koniec Wieczności” zawiera te wszystkie elementy. Czego zatem trzeba więcej?

41 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dech zimy