• emaleth89

Korona mieczy



Tytuł: Korona mieczy

Autor: Robert Jordan

Data wydania: 2022-03-08

Wydawca: Zysk i Ska

ISBN: 978-83-8202-488-3


Zazwyczaj czytając długi cykl przychodzi taki moment, że mamy wrażenie spowolnienia akcji. Dla mnie Korona mieczy jest właśnie takim przykładem. Sam autor zdążył nas, czytelników, trochę rozpieścić w poprzednich tomach, utrzymując szybkie tempo i odpowiedni suspens, w związku z czym spokojniejsza narracja wydaje się być odstępstwem od normy. Jest to jednak coś, na co autor cyklu zaplanowanego na kilkanaście części może sobie pozwolić.


Na początku czeka nas trochę retrospekcji z ostatniej bitwy tomu 6, jednak potem akcja zaczyna nieco przyspieszać. Rand musi nauczyć się jak zarządzać tym, co już zdobył, co okazuje się być nawet trudniejsze niż sam podbój. Dodatkowo niezwykle pilna staje się sprawa ogarniającej świat suszy, której ma zaradzić Czara Wiatrów. Na poszukiwania tego ter’angreala wysłani zostają Elayne, Nynaeve i Mat. Ten ostatni zresztą jest najjaśniejszą gwiazdą Korony mieczy – spędzamy z nim więcej czasu i jesteśmy świadkami niechcianych zalotów, jakich doświadcza ze strony samej królowej. W tomie 7 jest również powrót ciekawej postaci, czyli Lana, który po śmieci Moiraine zmaga się z tym, aby nie popaść w szaleństwo.


W prawie wszystkie wątki rozwijając się w Koronie mieczy wplecione są Aes Sedai. Autor pokazuje nam akcję zarówno z punktu widzenia Elaidy, zbuntowanych przebywających w Salidarze (w tym Egwene, która musi poradzić sobie z nową rolą Zasiadającej) jak i tzw. Rodziny, która okazuje się nieformalną strukturą założoną przez kobiety, które potrafią przenosić, ale nie znalazły swojego miejsca w Białej Wieży.


To, co osobiście bardzo mi się podoba, to wyjście ze stylistyki typowo młodzieżowej. Narracja jest mniej infantylna, styl staje się bardziej dojrzały i bardziej pasujący do bohaterów, którzy swoje dziecinne lata mają już za sobą. Również to, co może wydawać się minusem, czyli brak szybkiej akcji, na pewnych płaszczyznach jest również plusem – książka nabiera pewnej lekkości. Nie każdy tom musi być epicki i przygniatający czytelnika ilością bitew i zakulisowych rozgrywek. Czasem dobrze jest rozwijać postacie opisując zmagania życia codziennego - są to doświadczenia, które czytelnik może porównać z własnymi, przez co bohaterowie staja się mu bliżsi.


Niezmiennie jestem ciekawa, co przyniesie kolejna część i niezmiennie zachęcam, aby kontynuować przygodę z Kołem czasu.

56 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie