• PoważnieNiepoważny

Kwestia sumienia

James Blish - Kwestia sumienia

AUTOR: James Blish

TYTUŁ: Kwestia sumienia

SERIA: Wehikuł czasu

GATUNEK: Fantastyka/science-fiction

DATA WYDANIA: 09.03.2021r.

WYDAWNICTWO: Rebis

ISBN: 978-83-8188-222-4

ILOŚĆ STRON: 256

OCENA: 8/10














James Blish, lub William Atheling Jr, bo i pod takim pseudonimem tworzył to pisarz, który swój artystyczny popis osadził głównie w fantastyce. Oprócz licznych dzieł, znajdziemy u niego „Kwestię Sumienia”, która dała mu w 1959 roku wyróżnienie Hugo, i o której postaram się w dalszej części co nieco subiektywnie opowiedzieć.

Od Wikipedii, czyli mądrej cioci wszystkich ludzi dowiedziałem się m.in., że był biologiem, w trakcie II wojny światowej służył w armii jako technik medyczny, natomiast po wojnie zasilił szeregi... Pfizera. I nie jest to bynajmniej przypadkowa zbieżność nazw. Chodzi o ten sam farmaceutyczny koncern, który niecałe 80 lat później razem z przedsiębiorstwem BioNTech opracuje szczepionkę podawaną milionom ludzi w czasie pandemii SARS-CoV-2.


Po „Kwestię Sumienia” sięgnąłem z dwóch powodów. Po pierwsze, tytuł został wciągnięty na listę Wehikułu Czasu, czyli epickiego cyklu literackiego wydawnictwa Rebis, gromadzącego klasyczne perełki science-fiction na przestrzeni wielu lat (niektóre wydane po raz pierwszy w języku polskim), a więc absolutne must have każdego pasjonata gatunku. Po drugie, książka przyciągnęła mnie opisem.


Lithia to planeta oddalona od naszej Ziemi o ok. 50 lat świetlnych, zbliżona do niej jednak pod wieloma względami, jak wynika ze szczegółowego raportu spisanego przez czteroosobową Komisję i danego do wglądu na samym końcu książki. Planety te różnią się niestety od siebie dość znacząco pod względem ich mieszkańców. W celach naukowych, na Lithię wyrusza ekspedycja, w której znajdują się: peruwiański kapłan i biolog - ojciec Ramon Ruiz-Sanchez (człowiek, który toczy tu chyba największą walkę zarówno zewnętrzną, jak i wewnętrzną) fizyk - Paul Cleaver, geolog Martin Agronski oraz chemik Mike Michelis. Ich długie dywagacje, polemika i spostrzeżenia na temat odkryć w nowym miejscu gdzieś poza Układem Słonecznym, pozornie stanowią punkt wyjścia do dalszej snutej przez autora opowieści. Wielka szkoda, że fascynujące opisy Lithii oraz możliwość podejrzenia naturalnego środowiska i życia jej mieszkańców stanowi zaledwie ubogie podłoże pod drugą, zdecydowanie mniej fascynującą część. Ta, zaczyna się gdzieś mniej więcej w połowie książki i opowiada o niedalekiej przyszłości, w której w wyniku apokalipsy, Ziemianie zmuszeni są schodzić do podziemnych schronów i tam modlić się o przeżycie.


Dlaczego "Kwestia Sumienia" podobała mi się do połowy bardzo, a za połową już nieco mniej? Ano dlatego, że pierwsze ponad 100 stron to cudowna Lithia. Jej rdzenni mieszkańcy może i mniej rozwinięci od ludzi pod kątem szybkości opracowywania coraz to nowszych technologii oraz ich wdrażania, ale lepsi od nich pod względem braku konieczności kształtowania osobowości. Lithyjczycy już się po prostu rodzili z zestawem predyspozycji do stworzenia idealnie funkcjonującej inteligentnej cywilizacji. W nic nie wierzyli, niczym się nie kierowali, nikt nie narzucił im żadnych zasad. Zwyczajnie żyli. Do czasu aż człowiek wtrącił do ich życia swoje przysłowiowe 5 groszy.


Książka ukazuje ludzki gatunek w niezbyt dobrym świetle. Nie potrafimy rozwiązać wielu spraw pomiędzy sobą na jednej planecie, natomiast znakomicie wychodzi nam wtrącanie nochala w sprawy innych żyjących w odległej galaktyce cywilizacji. Nie potrafimy również często sami określić swojej przynależności religijnej, więc tworzymy coraz to nowsze, wygodniejsze, dostosowane do naszych przyzwyczajeń i nawyków, ale przez pryzmat wiary na siłę próbujemy dopasować społeczeństwo całkowicie areligijnych, ledwo co poznanych, żyjących w harmonii jaszczurów do wspólnoty, w tym przypadku, chrześcijańskiej. Odkryć, jakie miejsce w niej mogliby zająć i jakie zajmują aktualnie, patrząc z jej perspektywy.


Całkiem przyjemne w myśl czytania próby wzajemnej perswazji i dyplomacji czterech ziemskich reprezentantów czterech różnych gałęzi nauki, co do tego, czy Lithia powinna być pozostawiona sama sobie, zniszczona, zamieniona w gigantyczny magazyn bomb lub nawrócona, kończy się wraz z powrotem na ziemię. Od tego momentu zacząłem odnosić wrażenie, jakby coś się psuło. A to być może dlatego, że w fabułę została wpleciona polityka. Jednakże mimo trochę mniejszego zaciekawienia tą częścią, skłamałbym, gdybym powiedział, że zaważyła ona jakoś znacząco na całokształcie. Kwestie sumienia zdecydowanie warto przeczytać, ponieważ oprócz kawałka na prawdę dobrego science-fiction, niesie ze sobą ponadczasowe prawdy o nas, zarówno jako cywilizacji, jak i jednostkach.

29 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie