• Mary Bycowsky

„Lato utraconych” Anna Kańtoch



Tytuł: Lato utraconych
Autor: Anna Kańtoch
Data wydania: 2021-06-02
Liczba stron: 392
Wydawca: Marginesy
ISBN: 9788366863101

„Lato utraconych” to kolejna po „Wiośnie zaginionych” kryminalna książka Anny Kańtoch. Można ją opisać jednym słowem - wyborna.

Bo czegoż w niej nie ma. Brutalnej zbrodni, tajemnic przeszłości, zagmatwanego śledztwa, pełnego ślepych zaułków, typowej dla najlepszych detektywów dedukcji, aż wreszcie finału, którego nie powstydziłaby się Agatha Christie. Pod koniec mamy nawet przemowę odsłaniającą bieg wydarzeń, niczym te w wykonaniu Herculesa Poirota (jeden z bohaterów również to podobieństwo zauważa).

Zbrodnia jest kalibru ciężkiego. W leśniczówce w wiejskiej głuszy popełniono zbiorowy mord. Zginęło małżeństwo i ich dwie córeczki. Ciężko ranny został nastolatek, syn mężczyzny z poprzedniego małżeństwa. Kuba, bo tak ma na imię chłopak, niewiele pamięta z ostatnich wydarzeń. Wcześniej już przeżył traumę, gdyż w wieku pięciu lat został uprowadzony i wieziony, bez dostępu do zewnetrznego świata.

Sprawa przydzielona zostaje komisarz Krystynie Lesińskiej, która niedawno straciła męża i jej służbowemu partnerowi, Wojtkowi Chodurze. Zaczyna się złożone śledztwo, w którym więcej jest niewiadomych niż faktów, a w wielu przypadkach domysły funkcjonariuszy muszą wystarczyć. Jest mrocznie, jest klimatycznie, jest świetny kryminał.

Akcja toczy się w 1999 roku, czyli czasach, które darze ogromnym sentymentem. Wówczas komórki mieli tylko wybrańcy, a i o zasięg było niełatwo. Wśród bryk królują Polonezy, a bohaterowie wspominają serial o dwóch policjantach „Cagney i Lacey”, który ja również z zamiłowaniem oglądałam.

Rozdziały są stosunkowo długie, ale niezwykle wciągające. Cały czas policjanci główkują do tego stopnia, że aż wydaje się, iż dymią im uszy. Rozgryzają niewiadome, oglądają dowody pod każdym kątem, snują teorie, wszak nie mają pomocy w postaci zeznań świadków.

To taka psychologiczna gra. Dobrzy gliniarze kontra morderca i śledztwo, podczas którego nikomu nie można zaufać. Panuje duszne lato, ale atmosfera powieści bynajmniej klaustrofobiczna nie jest.

„Lato utraconych” to dzieło, jakiego nie powstydziliby się najznamienitsi autorzy gatunku. Jest w nim wszystko, czego od tego typu literatury się oczekuje. To cześć trylogii, ale możecie zacząć od niej - nie odbiera to przyjemności czytania i nie czujemy się niedoinformowani. Grozi Wam zaś to, co spotkało i mnie. Poza oczekiwaniem na kolejny tom, postanowiłam od razu nadrobić zaległości i zapoznać się z „Wiosną zaginionych”.

Najnowsza powieść Kańtoch ma to do siebie, że jeśli zaczniecie czytać, nie przerwiecie do ostatniej strony - tak wciąga. W zasadzie nie ma nawet takiego fragmentu, który byłby odpowiedni, żeby książkę odłożyć, każdy jest dla sprawy ważny. Szukając mordercy znalazłam… nowego, ulubionego, polskiego autora. Czego Wam również życzę!

25 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie