• Aga K.

"Miasto duchów" Ben Creed



tytuł: "Miasto duchów"
tytuł oryginału: "City of Ghosts"
autor: Ben Creed (Chris Rickaby i Barney Thompson)
tłumacz: Radosław Kot
data wydania: 2020-10-15
data polskiego wydania: 2021-05-04
wydawca: Wydawnictwo REBIS
liczba stron: 360
ISBN: 978-83-8188-265-1

Leningrad, lata październik 1951. Na torach kolejowych zostają znalezione zwłoki 5 osób, równo poustawiane i dość specyficznie ucharakteryzowane. Na miejsce przybywa milicjant, porucznik Rewol Rossel, mężczyzna po przejściach, który zaczyna badać pogmatwaną zagadkę bardzo dziwnej zbrodni. Nie wie jednak, że sprawa ta może go zaprowadzić w niebezpieczne rejony...


Początkowo podchodziłam dość sceptycznie do tej książki, żeby nie powiedzieć, z lekką niechęcią. Mocny wstęp do historii i jej początkowe zagmatwanie, a także umiejscowienie akcji w Leningradzie w latach 50-tych XX wieku powodowały, że czytało mi się nieco zbyt ciężko. Z czasem jednak, z każdą kolejną stroną zagłębiałam się w nią coraz bardziej i bardziej, żeby wreszcie się wciągnąć w tę niełatwą historię.


To zdecydowanie nie jest książka z gatunku lekkich i sympatycznych. Duszny klimat stalinowskiej Rosji i cały niepokojący wątek kryminalny nie należą do najprzyjemniejszych. Całe tło społeczno-historyczne i umiejscowienie akcji w Leningradzie powoduje jednak, że opowiadana przez autorów historia (tak, pod imieniem Ben Creed kryje się dwóch panów) nabiera ciekawszych odcieni, a wplecenie w nią muzyki, dodaje jej pewnego kolorytu i oryginalności. Jest nieco brutalnie, trochę wulgarnie, smutno, szaro i ponuro, w całą historię wmieszana jest MGB, co nadaje jej też nieco niepokojącego wydźwięku.


Główny bohater tej historii, porucznik Rossel to postać dość charakterystyczna - były skrzypek, mężczyzna z trudną przeszłością, poszukujący zaginionej siostry. Ma swoje maski - dla ludzi z zewnątrz jest skrupulatny, sumienny w wykonywaniu obowiązków, może też nieco ironiczny i twardy, ale w głębi duszy ma on w sobie wiele wrażliwości, tęsknotę i lęki. Jest też zarazem postacią znaną z tego typu powieści, to twardy glina, który nie cofnie się przed niczym, żeby rozwikłać zagadkę makabrycznych morderstw. Polubiłam go, zrozumiałam jego motywacje, podobała mi się kreacja jego skomplikowanego charakteru.


Mam pewne zastrzeżenia co do zakończenia tej książki. Właściwe rozwiązanie całej pogmatwanej i bogatej w poboczne wydarzenia historii okazało się nieco zbyt szybkie, takie trochę za łatwe. Przez całą książkę różne wątki i problemy się nawarstwiały, żeby pod koniec wszystko przyśpieszyło i się rozwiązało, choć może niekoniecznie tak, jakby większość się spodziewała. Jest tu element zaskoczenia i to mi się podoba, jednak w stosunku do całej wolno rozwijającej się opowieści, ten finał jest zdecydowanie zbyt krótki i jakby potraktowany nieco po macoszemu.


Mimo iż ostatnimi czasy stronię od takich mrocznych, dusznych, nieco brutalnych powieści, jestem zadowolona z tej lektury. "Miasto duchów" mnie zaciekawiło i wciągnęło, zapewniło małe ciarki emocji związane z pewną makabrycznością opisywanej zbrodni i ciężkim klimatem komunistycznego miasta i społeczeństwa. To książka, która nie tylko zapewnia emocje i rozrywkę (chociaż dość brutalną), ale też pozostaje z czytelnikiem. Polecam ją szczególnie fanom klimatycznych kryminałów.



#miastoduchów #bencreed #wydawnictworebis #kryminał #thriller

22 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie