• mkcelinska

Nic się nie dzieje - Kathryn Nicolai - czyli spokojne opowiadania na dobranoc


Wydawnictwo: Insignis
Tytuł oryginału: Nothing Much Happens: Cozy and Calming Stories to Soothe Your Mind and Help You Sleep
Data wydania: 2020-11-12
Liczba stron: 320
ISBN: 9788366575479

Zapracowane i zabiegane umysły potrzebują odpoczynku. Niezależnie od tego, czy masz problemy z zasypianiem, czy budzisz się w środku nocy i nie możesz zasnąć, czy odczuwasz niepokój za dnia – sięgnij po książkę „Nic się nie dzieje”. Kathryn Nicolai podsunie ci w niej najzdrowszy możliwy sposób na uspokojenie umysłu przed snem – współczesne, pełne ponadczasowego klasycznego uroku opowieści na dobranoc.
W uwielbianym przez miliony słuchaczy podcaście Nothing Much Happens Kathryn odkrywa i kontempluje słodkie chwile radości, szczęścia i relaksu. Przyglądanie się kwiatom bzu na opuszczonej farmie wiosną. Obserwowanie świetlików z tarasu w letni wieczór. Zwiedzanie pobliskiej wytwórni cydru jesienią. Podziwianie skrzących się w słońcu drzew podczas spaceru z przyjaciółmi w zimowym parku.
W książce „Nic się nie dzieje” znajdziesz wiele cudownie kojących opowiadań. Ubarwiają je piękne ilustracje Léi Le Pivert, pomysły na relaksujące rytuały i piękne medytacje, a także… przepisy na przepyszne co nieco. Wykorzystując swoje wieloletnie doświadczenie nauczycielki jogi i medytacji, Kathryn kreuje świat bogaty w zmysłowe doznania, które niepostrzeżenie rozwiną w tobie uważność i empatię dla siebie, złagodzą nadwerężone nerwy i wyrobią dobre nawyki wspomagające zdrowy i spokojny sen – tak bardzo potrzebny w naszej zabieganej, niespokojnej i ciągle wytrącającej z równowagi codzienności.




Bywają takie dni, gdy mam trudności z zaśnięciem. Leżę w łóżku i słyszę kolejne minuty odmierzane prze zegar stojący na szafce. I nawet gdy próbuję liczyć skaczące barany czy wsłuchuję się w odgłosy ulicy, to czasem zdarza mi się tak przeleżeć godzinę czy dwie, zanim zmorzy mnie sen. Gdy dowiedziałam się, że Insignis planuje wydać „Nic się nie dzieje” (które do tej pory znałam jedynie z Youtube), pomyślałam, że to będzie lepsze rozwiązanie niż kolejne tabletki na bezsenność. Twórczość Kathryn Nicolai znałam z jej podcastów, które są w języku angielskim, co trochę wieczorami mnie rozpraszało. Dlatego przypuszczałam, że książka po polsku z historiami Kathryn może spowodować, że pójście spać będzie szybsze i przyjemniejsze. I tak właśnie było, z dnia na dzień zasypiało mi się lepiej. Wyobraźnia zaczynała działać, a sen przychodził szybko.


Książka składa się z wielu klimatycznych opowieści, które sprawiają, że nasz mózg sam chętnie zasypia, by móc przenieść się we śnie w historię z lektury. Historie z „Nic się nie dzieje” skupiają się na drobiazgach, które powodują, że czujemy się bardziej komfortowo i bezpiecznie. Autorka podzieliła książkę na 4 pory roku, ale od początku zachęca nas, byśmy sami zdecydowali, jak będziemy zapoznawać się z historiami – możemy zacząć po prostu od początku, lub podążać za opowieściami z aktualnej pory roku zza naszego okna.


Historie Kathryn Nicolai uspokajają, wyciszają, a jednocześnie powodują, że spędzamy wieczór inaczej niż z telefonem, który nas rozbudza, zamiast uspokoić. Opowiadania czyta się bardzo przyjemnie, chyba mogłabym to porównać do przykrywania się ciepłą kołdrą w zimny wieczór. Wielu z nas ma ostatnio trudne tygodnie, sporo stresu w pracy, trudne relacje rodzinne, gdy mamy tylko możliwość kontaktu przez telefon. Książka „Nic się nie dzieje” pozwala nam trochę oszukać świadomość i ominąć trudne tematy, którymi i tak już zajmujemy się w dzień. Dzięki opowiadaniom możemy zapewnić sobie spokojny sen i miły wieczór, gdy nie jesteśmy bombardowani smutnymi wiadomościami, a w zamian możemy poczytać o spokojnym miasteczku i jego mieszkańcach.


Bardzo polecam tę książkę, a jeśli jeszcze nie kupiliście prezentów pod choinkę, to "Nic się nie dzieje" jest pozycją wartą uwagi.


„Jako dzieci zawsze chodziliśmy tam już od południa. Jeździliśmy na karuzeli, na kolejkach, graliśmy w gry, jedliśmy precelki z musztardą i niebieski kruszony lód, który zabarwiał nam usta. Nie przeszkadzał nam upał i biegaliśmy od budki do budki, nawołując się, żeby ustalić następne miejsce, w które pójdziemy. W pewnym momencie ktoś nas wyłapywał i zabierał do domu, zabrudzonych, wykończonych i wciąż mówiących o tym, co widzieliśmy i co robiliśmy. Teraz jako dorośli lubimy tam chodzić późnym popołudniem, gdy słońce chowa się za drzewami – gdy najgorętsza część dnia już minęła i w powietrzu czuć przyjemny wieczorny wietrzyk. Dziś wyszliśmy z domu, trzymając się za ręce, i ruszyliśmy w stronę odgłosów jarmarku w oddali. W mojej pamięci jego teren był olbrzymi, na ścieżkach można było się zgubić i zawsze znalazł się jakiś zakątek parku, którego jeszcze się nie odkryło. Teraz jednak przekonałam się, że jarmark zawsze odbywa się po prostu na terenie miejskiego parku i na wysypanym żwirem parkingu obok niego, a budki z rękodziełem stoją nad rzeką”.


9 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Pianola