• PoważnieNiepoważny

Nie każdy bohater nosi pelerynę

Leszek Bigos - Kastrator

 

AUTOR: Leszek Bigos


TYTUŁ: Kastrator


GATUNEK: thriller psychologiczny/ sensacja/ kryminał


DATA WYDANIA: 17.12.2021r.


WYDAWNICTWO: Platinum Story


ISBN: 978-83-671-4300-4


ILOŚĆ STRON: 324


OCENA: 7/10

 

Żyjemy w czasach, w których potrzeba nam bohaterów. Mimo iż w ogóle na nich nie zasługujemy, potrzebujemy ich z każdym dniem bardziej. Niekiedy zwykłe szaraki muszą ubrać pelerynę i stać się bohaterami. Dla swoich rodzin, dla rodzin sąsiadów z osiedla, dla całych dzielnic, miast i państw. A to potwierdza tylko moją hipotezę. Potrzebujemy bohaterów. Potrzeba nam kogoś, kto weźmie na barki odpowiedzialność za sprawy, których nam nie chce się ruszać.


Z tematem pedofilii jest troszkę jak z sąsiadem patoalkoholikiem. Niby słyszymy co jakiś czas, że jest głośno za jego drzwiami, trochę śmierdzi jak przechodzi, jeśli ktoś cierpi to jego ofiary, nie on sam. Ale nikt z sąsiadem nic nie zrobi bo albo się go boi, więc woli unikać. Albo udaje, że nie słyszy „bo przecież nie ma pewności czy te krzyki dobiegają akurat z jego mieszkania”, prawda?. Nawet kiedy smród jest nie do zniesienia to „dlaczego ja mam się tym zajmować? Przecież cały blok też to czuje”. I cały blok cierpi. Można zgłosić sprawę na policję, ale przecież ów sąsiad może powiedzieć, że to nie on pił, nie on się awanturował i wróci na stare śmieci po krótkim czasie. Skoro zatem nawet władza zdaje się być bezradna, trzeba wziąć sprawy we własne ręce. Ale najpierw pasuje pozbyć się tej części kręgosłupa moralnego, która odpowiada za wahanie. Następnie bez wahania przystąpić do hierarchizacji społeczeństwa w myśl człowieczeństwa. Kto je cały czas posiada, a kto przez postępowanie je utracił. W świecie, w którym sprawiedliwość zanika, a jej mgła jest interpretowana w zależności od punktu siedzenia, potrzeba kogoś, kto potrafi ją wymierzać.


Kimś takim wydaje się być Wiktor. Za dnia historyk w jednej z warszawskich szkół, w nocy tytułowy kastrator. Mieszka sam, co ma swoje „plusy dodatnie” w myśl wypełniania nocnych wyzwań, oraz „plusy ujemne” w myśl wychowywania nastoletniej córki – Weroniki, owocu związku, który kończy się rozwodem. Poznajemy go w momencie robienia użytku z okładkowego urządzenia.


Krótkie zdania, zero zbędnych słów, prosty przekaz, mimo, że trudny temat. Historia opowiadana z perspektywy pierwszej osoby, dlatego jeszcze łatwiej jest nam wejść w buty Wiktora, chociaż zdecydowanie bardziej intryguje oglądanie akcji oczyma kastratora. Książka składa się z kilkudziesięciu rozdziałów, z których kilka nie dotyczy Wiktora. Autor przedstawia w nich okrucieństwa, jakich dopuszcza się główny antagonista. Ta książka, mimo niewielkiej objętości jest ciężka. Ciężka od treści przekazanej w bardzo dobry sposób. Ciężar nie spada jedynie na głównego bohatera, ale na naszych czytelniczych barkach również jest odczuwalny. Pan Leszek ma smykałkę do pisania i dobrze, że w Polsce powstają takie pozycje, jednak wolałbym, żeby w tej płaszczyźnie nie miał źródła inspiracji ani szerokiego poletka do popisu. Zło się jednak rozprzestrzenia i jak widać ma całkiem dobrze. W wyrazie cZŁOwiek zdaje się być niejako zakorzenione. Takie książki dają do myślenia. Wciąż wiele osób nie zdaje sobie sprawy z poważnych rzeczy. Książka może rzucić nieco światła na temat, który od lat i tak już jest wystarczająco oświetlony. Dlaczego zatem ludzie wciąż noszą ciemne okulary?


Kastrator to topór obosieczny. Obrzydliwa opowieść o tym jak chęć zmiany świata, bardzo szybko zmienia nas samych. Niestety (albo stety) na naszą niekorzyść.

58 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie