• Mary Bycowsky

„Ostatni list” Marcin Ciszewski



Tytuł: Ostatni list
Autor: Marcin Ciszewski
Data wydania: 2021-06-16
Liczba stron: 320
Wydawca: Pascal
ISBN: 9788381037822


„Ostatni list” to najnowsza powieść Marcina Ciszewskiego, autora, który dał się poznać czytelnikom jako twórca kryminałów i literatury sensacyjnej. Tym razem skusił się na nieco inną formę przekazu. Jak się Mu udało? Moim zdaniem świetnie.

Już na wstępie należałoby zaznaczyć, że Ciszewski ma tak zwane „lekkie pióro”. Widać, że posługuje się językiem z dużą swobodą i wprawą. „Ostatni list” czyta się szybko, ale bynajmniej nie jest to lektura płytka. Wręcz przeciwnie. Wielowarstwowa, refleksyjna, z drugim, głębokim dnem pod płaszczykiem prostej na pozór historii.

Główny bohater, Berger jest mózgiem i liderem rockowego zespołu. Trochę podstarzałego, gdyż wszyscy członkowie są mniej lub bardziej po pięćdziesiątce i nie mam tu na myśli kieliszka wódki. Grają hard rocka w stylu Deep Purple i są w tym dobrzy. Bliscy perfekcji wręcz.

Sam Berger jednak cierpi na wypalenie zawodowe, brak mu cierpliwości do licznych fanów i dość ma odcinania kuponów od przeszłości. Chce grać nowe numery, problem polega na tym, że słuchacze kochają te stare. Inna rzecz, że nowsze nie porywają tłumów.

Berger topi więc swoje smutki w whisky, rozpamiętując swój los. Dodatkowo jest zakochany w wokalistce zespołu, zamężnej matce trzech synów. Manager proponuje im trasę koncertową, ale niestety opartą na przebrzmiałych hitach. Jak gdyby problemów było mało, w domu muzyka pojawia się młoda dziewczyna w ciąży… Jak bardzo pokomplikuje to losy rockmana?

Ogromnym atutem powieści są niezwykle sympatyczni bohaterowie. Czy to jeżdżący na harleyu brodaty, misiowaty muzyk, czy nawet pięćdziesięciokilogramowy pies o słodkim imieniu - Grzesiek.

Książkę czyta się niezwykle lekko i szybko. Sama kanwa historii przypomina znanych, polskich rockowych twórców jak Perfect czy Lady Pank, do których mam ogromny sentyment, toteż czas spędzony z lekturą był dla mnie ogromną przyjemnością. Zwłaszcza, że w publikacji czuć warsztat pisarski na naprawdę wysokim poziomie. Ciszewski sprawnie operuje słowem, dając odbiorcy niebywałą wręcz przyjemność z czytania.

Dodatkowym, miłym akcentem są zawarte w powieści teksty piosenek. Jeśli więc macie sentyment do dinozaurów polskiego rocka, jeśli zasłuchujecie sie Budką Suflera, macie okazję obejrzeć świat gigantów grania nieco od kuchni.

„Ostatni list” to kawał porządnej prozy i autor robiąc sobie odskocznie od typowych dla siebie gatunków, spisał się świetnie. Wydaje się, że miał przyjemność tworząc tę powieść, bo czytając, zadowolenie z lektury macie gwarantowane.

Berger jest postacią smutną, niespełnioną, skrada jednak serca i jego emocje stanowią fundament głębokiej powieści o uczuciach. Nietypowej. W pozytywnym sensie. To polska, męska powieść obyczajowa, która sprawi Wam czytelniczą frajdę.

24 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie