• Aleksandra.Wen

Północna saga - "A lasy wiecznie śpiewają" Trygve Gulbranssena


Tytuł: A Lasy Wiecznie Śpiewają Autor: Trygve Gulbranssen

Tłumacz: Henryk Leśniewski, Henryk Goldman Data wydania: 2021-11-30 Wydawca: Zysk i S-ka ISBN: 9788382020847


„Mijały lata. Na świecie zachodziły zmiany, jednak z Bjorndal wszystko pozostało po staremu.”

To zdanie najlepiej podsumowuje treść monumentalnej powieści Trygve Gulbranssena. Powstałe w latach 30 XX wieku „A lasy wiecznie śpiewają” i „Dziedzictwo na Björndal” opowiadają o mieszkańcach ukrytej w norweskich górach posiadłości. Trudno powiedzieć coś więcej, żeby nie zdradzić za dużo z treści, a jeśli chodzi o główne wątki… Ale o tym za chwilę.


Powieść (czy raczej powieści, w Polsce zostały bowiem wydane w jednym tomie) Gulbranssena nie jest łatwą lekturą. Nie chodzi nawet o objętość, lecz sposób pisania autora. Przywodzi on na myśl islandzkie sagi, które polegają głównie na przytaczaniu pewnych wydarzeń, a nie szczegółowym opisie scen. Gulbranssen co prawda przytacza dialogi między bohaterami, jednak nie ma w nich na tyle emocji, by śledzić je z zapartym tchem. To, czego brak w powieści to główny wątek. Akcja zaczyna się zaskakująco szybko: oto ludzie z doliny muszą schować dumę do kieszeni i wyruszyć do dumnych mieszkańców północy, czyli Björndal, po pomoc. W okolicy pojawił się bowiem groźny niedźwiedź, nieuchwytny i niepokonany. Kiedy już angażujemy się w wątek walki Torgeira Björndala z niedźwiedziem… Okazuje się, że to tylko wstęp. Późniejsza akcja skupia się na jego synach, a zwłaszcza młodszym, Dagu, i jego rodzinie. Paradoksalnie to właśnie krótka opowieść o Torgeirze ma najwięcej fabuły z całej powieści, a przede wszystkim jest w niej napięcie: który z nich wygra? Późniejsze losy Björndalów można śledzić z zainteresowaniem, ale bez zaciekawienia, co będzie dalej, brak bowiem głównego wątku, który by spinał całą historię. Z pewnością nie jest to kwestia czasów, w jakich pisał Gulbranssen – w końcu już w XVIII wieku pisarze tworzyli skomplikowane, wielowątkowe fabuły. Być może jest to kwestia kulturowa, aczkolwiek nie odczułam tego do tej pory w moich spotkaniach ze skandynawską powieścią.


Paradoksalnie, trochę brakuje też opisów przyrody. Chociaż w szkole są to zwykle najmniej lubiane fragmenty lektur, w takiej powieści spodziewałabym się jednak zaznać więcej surowej skandynawskiej natury. Oszczędny styl Gulbranssena nie pozwala jednak poczuć północnego zimna i zapachu lasu. Co niewątpliwie dla niektórych czytelników - straumatyzowanych "Nad Niemnem" - jest dobrą wiadomością.


Czy „A lasy wiecznie śpiewają” jest lekturą godną polecenia? Myślę, że tak, jeśli macie ochotę zwolnić – odpocząć od wartkiej akcji, pełnych twistów kryminałów i krwawych thrillerów. To powieść pod wieloma względami w starym stylu, ale również wymagająca i niełatwa w odbiorze.


AW

42 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie