• PoważnieNiepoważny

[RECENZJA] E.Raj - Uczeń Nekromanty TOM II: Fascynacja Umiesz Licz'yć? Licz na siebie!

Zaktualizowano: lis 8

Uczeń Nekromanty TOM II: Fascynacja


AUTOR: E. Raj


TYTUŁ: Fascynacja


CYKL: Uczeń Nekromanty


TOM: II


GATUNEK: dark fantasy


DATA WYDANIA: 31.07.2021r.


WYDAWNICTWO: HM


ISBN: 978-83-959904-3-4


ILOŚĆ STRON: 990


OCENA: 10/10


Pierwszy tom Ucznia Nekromanty był podobno pisany przez 8 długich lat. Widać. Historia, mimo iż nieco poplątana, jest niezwykle dopracowana. Cieszę się niezmiernie z faktu posiadania tego tomu w wersji pierwotnej, chociaż mam również tę wznowioną i nieco zmienioną. Tom II odpowiada na pytanie, czy jest zauważalna różnica pomiędzy ośmioma latami tworzenia fabuły i splatania wątków w jeden literacki sznur, a latami trzema. Otóż – nie ma. Fascynacja okazała się tak samo dobra jak jej poprzedniczka, a już sama Plaga stoi na wysokim piedestale. I to mimo tego, że w drugiej odsłonie mamy styczność z wątkami poplątanymi o wiele bardziej niż włosy Edwarda Nożycorękiego. Sama autorka natomiast zasługuje na miano przezdolnej bestii, ponieważ korzystając z talentu pisarskiego, poświęciła na stworzenie kontynuacji o połowę mniej czasu, a wyszło grubiej i nie mniej epicko. Składając szczere gratulacje, sugeruję aby tom III ukazał się np. za półtora roku. No dobra, za dwa lata, dając jeszcze chwilę na redakcję i odleżenie swojego. (Po co komu życie prywatne, kiedy trzeba zadowalać fanów uniwersum?) Wyjdzie z tego klapa? No nie! Jestem pewien, że kolejny tom znów obroni się poziomem w stosunku do całości i wyprzedzi tym samym inne nowości wydawnicze.


Akcja w książce zaczyna się niedługi czas po wydarzeniach z końca Plagi i kończy niecałe 2 lata później z miejscami wtrąconą retrospekcją, celem wyjaśnienia, co było powodem takiego, a nie innego obrotu paru spraw. Nuen leży w śpiączce. Norgala opuścił Gniew (i dobrze bo bardzo irytował), on sam został wywalony przez swojego kochanego wuja w kosmos (i dobrze bo bardzo irytował), Rothgar, już jako Licz, knuje sobie coś w opustoszałej twierdzy Hildern wraz z przyboczną trupą wampirów (i jakkolwiek w jedynce mocno mu kibicowałem, tu… również irytuje). Maveca odmóżdżyło. Ellyne, a w zasadzie Aspekt gdzieś zniknął. Tak samo z resztą Mor’Tyr. Nie ma już Inkwizycji, bo jej być nie musi. Ludzie liżą rany i odbudowują społeczeństwo z tego, co zostało po przejściu Plagi. Ogólnie rzecz ujmując – sielanka. Aż słychać spokojny miarowy oddech Syllonu, umęczonego wydarzeniami z tomu I. Fabuła przerzuca się na młodziutką, śliczną hezryńską księżniczkę Ulivię. I jej… obsesję. Chociaż w tytule autorka określiła to mianem fascynacji. O czym zatem czytać? Ano na przykład o przeszłości kilku osób. O rozbieleniu wielu czarnych spraw i zaczernieniu tych pojmowanych w tomie pierwszym jako białe.


Tom II powinien być mniej zawiły, skoro wchodzimy w świat już znany, prawda? Nie do końca tak jest w przypadku Fascynacji. Mimo iż jeszcze bardzo dużo spraw nie zostało wyjaśnionych i jako czytelnicy w myśl znajomości magii wykreowanej przez autorkę w powieści, raczkujemy, musimy się przygotować na solidną porcję nowych informacji. W miejscu, do którego został wysłany (nie z własnej woli) Norgal panuje całkiem inna atmosfera. Całkiem inaczej pojmuje się tu magię i w inny sposób jest używana. Kiedy chłopiec dowiaduje się, że powrót na Jolinę jest nie tyle mało realny, co wręcz niemożliwy, nie wie jeszcze, że to nie będzie jego jedyne zmartwienie. Nadchodzi Noc. A wtedy wszędzie pojawiają się głodne sukhusy. I smoki. Tak. W tym tomie są smoki!

Sprawa, która zasługuje na wzmiankę, a o której nie wspomniałem w recenzji tomu I to nazewnictwo. Autorka oprócz super pomysłów na kreację uniwersum Ucznia, zadbała również o to, aby przedstawiciele wszystkich ras nosiły charakterystyczne dla nich imiona. Koboldy, orkowie, gobliny, elfy, smoki, druidzi, każde stworzenie posiada jakieś trafione w punkt imię i posługuje sobie znanym dialektem.

Jakkolwiek fabuła w obydwu tomach posuwa się naprzód w mniej więcej takim samym tempie, tak w tomie drugim wydaje się chyba ciekawsza. Nawet od moich ulubionych wątków pobocznych. Śledzimy ją tu dwutorowo. Z jednej strony wspomniany wyżej Norgal odkrywający od podstaw inny świat, skazany na stawianie czoła nowym przeciwnościom, z drugiej strony Syllońska gra o tron pomiędzy tymi, którzy są przekonani o swojej sukcesji i Rothgar borykający się z mentalnym rozerwaniem pomiędzy już nie człowiekiem, ale jeszcze nie pełnokrwistym liczem.

Fascynacja nie jest już tak plugawa i obrzydliwa jak Plaga, jednak w odróżnieniu od poprzedniczki niestety ma skazę. Jak o dziwo byłem w stanie znieść fanaberie tytułowego ucznia nekromanty dotyczące zmiennych preferencji seksualnych (czytając zobaczycie o co dokładnie mi chodzi), tak kwestia częstego zbliżenia pomiędzy dwiema ważnymi w tej części postaciami wychodziła mi po którymś razie bokiem. Nie rzutuje to na szczęście jakoś bardzo negatywnie na całokształt, nadal jestem zakochany w autorskim uniwersum. Nie chciałbym jednak przechodzić przez to samo w tomie III.

Fakt, o którym również warto wspomnieć to rozstrzelenie czasowe rozdziałów. Tu chronologia bierze w łeb i wypadałoby przystanąć na chwilę przy ich tytułach, (o czym z resztą sama autorka konsekwentnie nam przypomina) żeby nie zboczyć gdzieś ze spójnej ścieżki fabularnej. A zboczyć z niej nie jest w cale tak łatwo, ponieważ Pani Raj nie pociachała rozdziałów ot tak sobie. Mimo, że pomiędzy jednym a drugim rozdziałem w danym wątku jest skok czasowy kilka lat wstecz, nie powoduje to dezorientacji, a jedynie rozszerza naszą wiedzę na temat właśnie tego wątku.


Na koniec zostawiłem sobie wisienkę na tym plugawym torcie. Każdy rozdział zarówno w Pladze, jak i w Fascynacji opatrzony jest krótką notką luźno związaną z wydarzeniami mającymi miejsce w rozdziale, lub nie związaną z nim w ogóle. I tak na przykład możemy poczytać o "Rozważaniach o moralności", Marvelli – kapłanki Pana Światłości. Przewertować fragmenty "Kronik trzech królestw", Vlodariona. Zanurzyć się w świat "Bajek z południa", Vesty z Hadar, czy odpłynąć przy "Wierszowidłach". Nie miałbym absolutnie nic przeciwko temu, żeby szanowna Pani Raj wydała poza rdzeniem uniwersum, szereg mniejszych tomików takich, jak na przykład „Wyznania” Abdela Vastyla, wspomnianych wyżej "Wierszowideł", „Przestrogę klechy” Vimara z Ludens, czy „Przepowiednie” Astoraha.


Czasami mam wrażenie, że jestem tak zafascynowany tym światem, że przeczytałbym nawet wielkie tomiszcze dotyczące najnudniejszego przedmiotu na całej Akademii Magii w Jolinie...

Ja. Chcę. Więcej!

12 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie