• Aga K.

"Po drugiej stronie tęczy" Dorota Stachura

Aktualizacja: lip 17




tytuł: "Po drugiej stronie tęczy"
autor: Dorota Stachura
data wydania: 2021-05-21
wydawca: Wydawnictwo Novae Res
liczba stron: 298
ISBN: 978-83-8219-360-2

"Po drugiej stronie tęczy" to książka, która skusiła mnie swoim blurbem, a konkretniej informacją, że bohaterowie przeżyją zderzenie z pandemiczną rzeczywistością Warszawy. Lubię jak autorzy biorą na warsztat aktualne wydarzenia, stąd z ciekawością zabrałam się za tę lekturę. Niestety, okazało się, że utwierdziła mnie ona tylko w przekonaniu, że nie warto ufać opisom na okładce...


Przede wszystkim, nie mam pojęcia o czym ma być ta książka. Streszczenie mówi, że o poszukiwaniu szczęścia, ja tu tylko widzę podróż grupy znajomych na Maderę, opisaną płytko i bez emocji, a następnie ich pobieżnie opowiedziane perypetie. Obiecywana pandemiczna rzeczywistość pojawia się pod koniec książki i właściwie jest niepotrzebna dla całej historii. Nie jest to źle napisana powieść - język jest prosty, ale poprawny, brakuje jej jednak jakiegoś uporządkowania i przede wszystkim - celu.


Perypetie kilku bohaterów są tu przeplatane w dość chaotyczny sposób, na dodatek pisane z różnej perspektywy - raz mamy relację pierwszoosobową (z perspektywy Ewy), za chwilę trzecioosobową (pozostali bohaterowie). Te przeplatające się relacje i historie nieco mnie drażniły, bo musiałam się zastanawiać kto jest kim. Ewa, która jest kreowana na główną bohaterkę, podobnie jak inne osoby przewijające się w tej książce jest bardzo papierową postacią. To młoda kobieta, a narzeka na wszystko jak sterana życiem zgryźliwa staruszka, snuje monologi o tym, że w świecie brakuje empatii, po czym sama zaczyna w myślach obmawiać ludzi mijanych na ulicy i powielać stereotypy. Poza tym niewiele o niej wiadomo, trudno się z nią w jakiś sposób utożsamiać. Po prostu jest w tej historii. I tyle. Podobnie jest w przypadku pozostałych postaci - nie mają one żadnego charakteru, przewijają się w tej opowieści od czasu do czasu i nic z tego nie wynika.


Jeśli chodzi o samą akcję, to w tej książce niby jest dużo wydarzeń, ale wszystko dzieje się zbyt łatwo i szybko, co powoduje, że całość jest nieco nieżyciowa i w sumie bez puenty. Bohater ma jakiś problem? Za chwilę on się sam rozwiąże, nawet nie zdążymy poczytać o nim więcej, poznać jakieś jego rozwinięcie. Bohaterka poznaje przystojnego mężczyznę na wakacjach (na które zresztą pojechała ze swoim chłopakiem)? Następnego dnia już nosi pierścionek zaręczynowy od nowopoznanego przystojniaka i planujesz ślub. Bardzo wiele jest takich wątków i wydarzeń, które się pojawiają i znikają. Ta łatwość rozwiązywania problemów, brak ich rozwinięcia i przesadne odrealnienie powoduje, że przy czytaniu tej książki ma się wrażenie, że to wszystko mknie za szybko i w sumie bez sensu.


Wydaje mi się, że autorka za bardzo chciała w tej książce podzielić się swoją wiedzą, a za mało czasu poświęciła na samą akcję. Wiedzę ma naprawdę dużą i podziwiam ją, że tak wiele wie choćby o Maderze, jednocześnie mam wrażenie, że te informacje są wplecione niezbyt dobrze w całą historię, przez co chwilami czułam się jakbym czytała przewodnik turystyczny, nie powieść. Brakło trochę naturalności w tych opowieściach i ciekawostkach, można by je fajnie wpleść w rozmowy bohaterów, bez toporności.


Ogólnie rzecz biorąc, jest to powieść banalna, stereotypowa, bez fabularnych zaskoczeń, za to z nutą wulgarności i z nic nie wnoszącymi, za to nieprzyjemnymi fragmentami (na przykład o wymiocinach w autobusie), na dodatek mocno naiwna i nieżyciowa. Napisana jest prosto i bezbłędnie, brak jej jednak czegoś co by porwało, zaciekawiło, zaskoczyło, co by powodowało, że trudno się od niej oderwać. Brakuje jej celu, sensu, puenty. Najbardziej jednak mnie rozczarowało, że ta obiecywana na okładce pandemiczna Warszawa jest tylko gdzieś tam bliżej końca wspomniana i w sumie nie ma wielkiego znaczenia dla całej akcji, jest to raczej sucha relacja, streszczenie tego, co przeżywaliśmy wszyscy w zeszłym roku. Nie polecam, ale i nie odradzam sięgnięcia po tę książkę. Dla mnie to słaba lektura, ale być może znajdą się osoby, które odbiorą ją lepiej.



#obyczajówka #powieśćobyczajowa #wydawnictwonovaeres #dorotastachura

13 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie