• Aleksandra.Wen

Młot na czarownice

Zaktualizowano: mar 16


Tytuł: Znachor Autor: Michał Śmielak Data wydania: 2021-03-18 Liczba stron: 528 Wydawca: Initium ISBN: 9788366328501


60% Polaków wierzy w jasnowidzenie, 34% w rzucanie uroków. Zawód bioenergoterapeuty można wykonywać po ukończeniu specjalistycznego kursu. Co w tym więc dziwnego, że fach uzdrowiciela ma się w XXI wieku całkiem dobrze? Zwłaszcza w sytuacjach, gdy medycyna jest bezsilna...


Dwudziestoletni Krzysiek nie jest może entuzjastą nakładania rąk i wlewów z witaminy C, ale nie ma zbyt wielkiego wyboru. Diagnoza: glejak. Nic już nie da się zrobić. Przypadkowy splot okoliczności prowadzi go do wsi pod Dubieckiem, do domu uzdrowiciela, Jakuba Wilka. Jakub proponuje mu niestandardową terapię. Nie chce pieniędzy, ale czy w życiu można dostać cokolwiek za darmo – a już zwłaszcza uratowanie życia? Choroba schodzi na dalszy plan, gdy na horyzoncie pojawia się postać seryjnego mordercy, zabijającego uzdrowicieli, zielarki, znachorów, wróżki. Egzekucje przeprowadzane są na wzór historycznych procesów oskarżonych o czary.


Chociaż autor jest zupełnym samoukiem – jak sam mówi, nie zglębiał teorii, nie uczestniczył w kursach pisania – fabuła skonstruowana jest z zachowaniem wszelkich prawideł sztuki, mam tu na myśli slynną campbellowską drogę bohatera. Unika przy tym popularnych dziś zabiegów, które oficjalnie nazywa się twistami, ja za to wolę określenie „robienie z czytelnika idioty”, czyli świadome naprowadzanie na rozwiązanie, by potem powiedzieć „Ha! To zupełnie na odwrót!”. Ale zwrotów akcji w „Znachorze” nie brak.


Chociaż zazwyczaj nie przepadam za historiami genialnych zabójców mordujących na wymyślne, brutalne sposoby, postać Inkwizytora przypadła mi do gustu. Mamy wiarygodny motyw: szarlatanom oszukującym śmiertelnie chorych należy się kara. Mamy pokręconą logikę działania: ten, kto przypisywał sobie nadnaturalne moce, zginie tak, jak dawni czarownicy. Kolejną zaletą „Znachora” jest właśnie warstwa historyczna. To doskonały punkt wyjścia dla zainteresowanych tematem procesów o czary na terenie Polski. Czy Polska naprawdę była „krajem bez stosów”? Cóż, okazuje się, że jednak nie. Autor zgrabnie wplata w powieść swoją historyczną pasję – Krzysiek studiuje historię, nic więc dziwnego, że lubi popisać się wiedzą. Szczególnie, kiedy słucha go atrakcyjna kobieta.


Nie dajcie się zwieść. Chociaż akcja na początku toczy się leniwie – dosłownie po trupach, ale wciąż leniwie – w najmniej oczekiwanym momencie przyspieszy do setki szybciej niż luksusowy merc Jakuba. 500 stron powieści przeczytałam w mniej niz dwa dni (przy okazji jeszcze prowadząc całkiem normalne życie). „Znachor” to kilka ładnych godzin świetnej rozrywki z historyczną wiedzą w tle i garścią refleksji.

89 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie