• Mary Bycowsky

„Protokół Warszawski” Steve Berry


„Protokół Warszawski” to wielce mylący tytuł. Akcja powieści dzieje się bowiem w różnych miejscach, kluczowa jest jednak nie obecna, a była stolica Polski. Podpowiedzią, jak dużą rolę w książce odgrywa Kraków, jest okładka, na której ujrzymy charakterystyczne, nietypowe wieże Kościoła Mariackiego, różniące się wielkością i wyglądem.

Z tejże okładki dowiemy się jeszcze jednej rzeczy. Otóż mamy „polecajkę” samego mistrza gatunku, Dana Browna, że „takie thrillery to on lubi”. Nie wypada zareagować na to inaczej, niż przyznać, że mamy z Panem Brownem podobny gust. Wszak można by nawet pokusić się o opinię, że „Protokół Warszawski” jest niejako zbliżony do „Kodu da Vinci”.

W wypadku powieści Steve’a Berry’ego również mamy do czynienia z szpiegowską intrygą, za sprawą której bohaterowie będą starali się ocalić szerokopojęty światowy spokój. Przemierzą kilka krajów, odwiedzą miejsca kultu, zainteresują się historycznymi pamiątkami i zachwycą czytelnika swym honorem i poczuciem sprawiedliwości… nie wszyscy jednak.

W książce nie zabraknie brutalności i licznej śmierci, ale do tego autorzy tego typu literatury już zdążyli nas przyzwyczaić. Na plus działa podzielenie publikacji na krótkie rozdziały, co sprzyja tempu czytania, które i tak jest na wysokim poziomie, jak tylko wejdziemy w sposób narracji Berry’ego. Mnie spotkanie z „Protokołem Warszawskim” zajęło dwa dni, ale myślę, że w sprzyjających okolicznościach można rozprawić sie z czytaniem w jeden dzień, choć to ponad czterysta stron. Przyjąć trzeba autorowi, że pomimo licznych opisów otoczenia, nie ma tutaj miejsca na dłużyzny i akcja toczy sie wartko.

Dodatkową zaletą jest oparcie osi wydarzeń na najnowszej historii Polski i umiejscowienie w niej bohaterów. Gdyby chodziło o zawiłe dzieje innego z krajów, nie wiem, czy byłabym równie pochłonięta treścią - na szczęście nie muszę się o tym przekonywać.

Wisienką na torcie jest zakończenie, które sugeruje, że możemy liczyć na dalsze przygody emerytowanego agenta specjalnego. Tak dobrego thrillera nie czytałam dawno. Steve Berry zyskał właśnie kolejną, wierną fankę. A może po przeczytaniu tej recenzji jeszcze kilku? Szczerze polecam!

46 wyświetleń0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie