• Mary Bycowsky

„Rodzinne selfie z menażerią w tle” Ewelina Gierasimiuk-Merta



Tytuł: Rodzinne selfie z menażerią w tle
Autor: Ewelina Gierasimiuk-Merta
Data wydania: 2021-04-05
Liczba stron: 226
Wydawca: Novae Res
ISBN: 9788382192506

Tytuł wskazuje w jakimś stopniu na media społecznościowe. Wszak selfiaki robi się głównie po to, aby pochwalić się nimi w sieci. Autorka oddaje w nasze ręce książkę, która bardziej przypomina inny, nieco już zapomniany w dobie Fejsa i Insta twór: bloga.

Poznajemy w nim perypetie trzyosobowej rodziny. Mamy, taty i dziesięcioletniego synka oraz... całej gamy zwierzaków. Początkowo jest tylko (tylko?!!!) wąż i kot (który radośnie uwalnia go z terrarium) oraz mysie oseski w zamrażarce obok obiadowych dań, do karmienia gada. Później pojawiają się mrówki i dwa urocze szczurki, a dom żyje wesoło przy całej menażerii.

Książka jest swego rodzaju pamiętnikiem zwyczajnej matki, młodej pisarki, nauczycielki geografii i angielskiego. Dlatego właśnie wydaje nam się bliska. Nie gwiazdorzy, nie sili się na wyjątkowość. Pokazuje swoje codzienne życie, widać że syn, Miłosz jest jej oczkiem w głowie.

To lekka rodzinna lektura, przy której nie raz się uśmiechniemy, nic wszak nie rozbawia tak skutecznie jak dzieci i zwierzaki.

Sama autorka pisze, że długo miała awersję do mediów społecznościowych, a w książce odkrywa się o wiele bardziej niż przeciętny internauta. Przytomnie to dostrzega.

„Skoro wpuszczam czytelnika na salę porodową, gdzie rodzi się moje szczęście, skoro pozwalam czytać o swoich orgazmach, skoro ujawniam szczerze, co sądzę na różne tematy, to z czego może ograbić mnie Facebook?”

Nie jest to podręcznik wychowania syna, choć sporo się o tym naczytamy. To luźne zapiski, anegdot jakie wydarzyły się w życiu autorki.

Podtytuł „Rodzinna codzienność z przymróżeniem oka” świetnie oddaje esencję tejże książki, która jest świetnym przystankiem, oddechem między kolejnymi bardziej ambitnymi czy wymagającymi lekturami.

Książki towarzyszą autorce w życiu, o czym wielokrotnie w „Rodzinnym seflie” wspomina. Zachęca też, jak może, swojego syna do czytelnictwa. Poza tym ważną rolę w ich sposobie spędzania wolnego czasu mają góry, mieszkają wszak pod Tatrami.

Giewont, zwierzaki, książki, humor - mnie taki zestaw relaksacyjny w literaturze nad wyraz pasuje. Przeczytacie szybko, a na końcu dostaniecie zastrzyk nadziei, że to nie ostatnia publikacja autorki. Oby! Nie wiem tylko, jak zniesie to Miłosz...


Zrecenzowała: Maria Piękoś

67 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie