• Mary Bycowsky

„Rytmy odnowy” Rebekah Lyons



Autor: Rebekah Lyons
Tytuł: Rytmy odnowy
Data wydania: 2021-01-01
Liczba stron: 276
Wydawca: Zysk i S-Ka
ISBN: 9788382021226

„Rytmy odnowy” są książką wielce uduchowioną. Poniekąd można się było tego spodziewać, jednak nie zdawałam sobie sprawy, że przyjdzie mi się zmierzyć z pozycją na wskroś religijną.

Zarazem autorce towarzyszy swoista lekkość i poczucie humoru. Publikację napisała na podstawie własnych doświadczeń i nie brak jej dystansu do siebie. Jak się okazuje przeżyciem przełomowym i odkrywczym może być nawet prozaiczne zatrzaśnięcie się w toalecie.

W książce wiele miejsca poświęcone jest Bogu, lektura zawiera liczne cytaty z Pisma Świętego oraz (mniej liczne) modlitwy.

Autorka odkryła na własnym przykładzie cztery tytułowe rytmy, które pozwalają zastąpić stres i lęk życiem pełnym sensu i spokoju. Są to:

Odpoczynek

Odnowa

Połączenie

Tworzenie.

Wszystkie cztery (będące zarazem częściami, na które podzielono publikację) przy współudziale Jezusa pozwolą nam odzyskać duchową wolność - tako rzecze Rebekah Lyons.

Autorka zaznacza jednak wyraźnie, że praktyki opisane w lekturze nie zastąpią profesjonalnego leczenia, jeśli czytelnik takowego potrzebuje. Mniej zagubionym Lyons proponuje cały wachlarz rozmaitych technik mentalnych, pozwalając odbiorcy wybrać odpowiednią dla siebie.

Kolejne rozdziały rozpoczynają się cytatem adekwatnym do treści (niekoniecznie religijnym, częstokroć z szeroko rozumianej popkultury). Są krótkie i płynne. Kończą je zaś pytania i refleksje, mające formę duchowej pracy domowej.

Niekiedy pomysły autorki są lekko zaskakujące, choć spotykane w innych pozycjach tego typu literatury jak np. technologiczny detoks, czy świętowanie szabatu dla wyciszenia.

Mam co do publikacji Lyons nieco mieszane uczucia. Ta książka to istny misz-masz, znajdziemy w niej nawet porady kulinarne. Sama zaś lektura jest trochę jak sałatka lub zupa „co się nawinie”, nawrzucano do niej składników, w nadziei, że coś zjadliwego z tego wyjdzie. Czy jest smacznie? Dla mnie średnio... ale może mam zbyt wymagające podniebienie.


Zrecenzowała: Maria Piękoś

Źródło okładki: Zysk i S-Ka

7 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie