• Aga K.

"Rzeki płyną, jak chcą" Ałbena Grabowska



tytuł: "Rzeki płyną, jak chcą"
autor: Ałbena Grabowska
data wydania: 2021-04-13
wydawca: Wydawnictwo REBIS
liczba stron: 368
ISBN: 978-83-8188-238-5


Twórczość Ałbeny Grabowskiej znam nie od dziś. Bardzo lubię powieści tej autorki, potrafi ona stworzyć bardzo dobre, nietuzinkowe historie obyczajowe, często osadzone w interesujących momentach historycznych, jak chociażby trylogia "Stulecie Winnych". Kiedy usłyszałam o nowej książce autorki, reklamowanej jako historia trzech sióstr, których życie skomplikowała wojna i miłość, wiedziałam, że to będzie coś w sam raz dla mnie. I nie pomyliłam się.


"Rzeki płyną, jak chcą" to historia trzech panienek z domu Terechowicz, które mieszkają na prowincji. Ich ojciec poszedł na wojnę a one razem z matką usiłują jakoś żyć i czekają na powrót głowy rodziny. Nieoczekiwanie Amelia, środkowa siostra, postanawia wyjechać do Warszawy, żeby pracować w szpitalu polowym, a kiedy wraca po jakimś czasie, okazuje się, że przywiozła ze sobą męża. Sytuacja w majątku Terechowiczów się zmienia, czy jednak na lepsze?


Tę książkę określiła bym jednym słowem- zaskakująca. Z reguły wiem czego się mniej więcej spodziewać po tego typu powieściach, tymczasem to, co się działo w tej historii naprawdę mnie zaskoczyło. Akcja książki rozgrywa się gdzieś na prowincji w zaborze rosyjskim, w dworku szlacheckim w czasie pierwszej wojny światowej. Wydawać by się mogło, że zobaczymy tu bezwolne panienki z dworku, które całe dnie spędzają na nic nie znaczących robótkach ręcznych, ploteczkach czy słodkim lenistwie. Tymczasem najstarsza z dziewcząt, Klara, stara się jakoś utrzymać dom dopóki nie wróci ojciec, a Amelia, wyjeżdża pomagać w szpitalu. Zupełnie nie jak typowe panny szlachcianki.


Najbardziej podobała mi się postać Klary, dziewczyny bardzo rozsądnej, konkretnej, pracowitej, której leży na sercu nie tylko własne dobro, ale i innych. Z jednej strony to dobrze urodzona panienka, z drugiej całkiem nowoczesna jak na tamte czasy młoda kobieta. Jako najstarsza z sióstr powinna jako pierwsza wyjść za mąż, tymczasem jej młodsza siostra ją ubiegła. Wydawać by się mogło, że będzie miała pretensje, ona jednak nie tylko przyjmuje to ze spokojem, ale także nie stara się na siłę zmienić sytuacji. Ona raczej poszukuje i odkrywa siebie samą, chce zerwać wszelkie maski i zrozumieć czego jej potrzeba. Autorka w świetny sposób pokazała jej wewnętrzne niepokoje, rozdarcie i wszelkie miłosne zawirowania jakie dotyczą tej postaci.


Ta także opowieść o siostrzanych relacjach, które nie zawsze są takie, jakie powinny. Widzimy niesnaski między Terechowiczównami, niektóre większe, inne mniejsze, ale wpływające nie tylko na ich więź, ale też na ogólne rodzinne stosunki. Okazuje się, że zazdrość może wiele skomplikować, a miłość nie zawsze buduje. Mimo iż mało wiemy o Róży i Amelii, w porównaniu do opisu ich starszej siostry, to autorka zadbała o to, żeby bardzo wyraźnie ukazać dynamikę relacji między nimi trzema, zwłaszcza wszelkich zgrzytów, które ją zaburzają.


I przede wszystkim, to historia miłosna. Nie ma tu jednak jednej miłości, jednego romansu, a raczej pojawiają się skomplikowane sercowe perypetie większości bohaterów. Zwłaszcza Klara wiedzie prym w tych niejednoznacznych relacjach i związkach, jej szczególny magnetyzm działa na mężczyzn, a z kolei ona, jako osoba poszukująca, próbuje się w tym wszystkim odnaleźć. To pogmatwanie miłosnych komplikacji, sprawia, że cała książka jest dość zaskakująca w swoim wydźwięku.


Najbardziej jednak zaskoczyło mnie zakończenie tej książki. To, jak ta historia została zamknięta, mną wstrząsnęło, do tej pory się nad nim zastanawiam. I trochę mi przykro, że tak się to wszystko skończyło, bo to finał totalnie nie po mojej myśli. Zakończenie było mocne, zarazem jednak poczułam, jakby ktoś nagle uciął tę historię, zamiast ją powoli i dokładnie zamknąć, bez niedopowiedzeń. Owszem, część zdarzeń się rozwiązuje, większość jest wytłumaczona, powoli zmierza ku finałowi, żeby nagle zakończyć ją bardzo intensywnym i nieoczekiwanym wydarzeniem. Miałam nadzieję, że to znak, że będzie kolejny tom tej historii, że to nie jest ostateczne zakończenie, jednak z tego co czytam, autorka nie zamierza pisać kontynuacji tej historii, to zamknięta opowieść. Mam więc w tej kwestii mały niedosyt.


Książkę czyta się bardzo dobrze, szybko, jak chyba zresztą większość powieści tej autorki. Jest napisana w dobrym, bezpretensjonalnym stylu, całkiem dynamiczna, z odpowiednim klimatem dawnych lat. Pani Grabowska nie zapomina o grozie I wojny światowej i trudnej sytuacji Polski, kraju, którego przecież nie było wtedy na mapie. Przemyca to bardzo zręcznie, wplata w tło i w rozmowy bohaterów, w bardzo naturalny sposób akcentując czasy w jakich rozgrywa się akcja tej książki, ale zarazem nie skupia się za bardzo na tych wydarzeniach, tylko na losach swoich bohaterek.


"Rzeki płyną, jak chcą" to naprawdę bardzo dobra, nieco skomplikowana powieść obyczajowa, która porusza tematykę zmiany i poszukiwania siebie, a także mówi wiele o siostrzanych relacjach i miłosnych komplikacjach. To książka, która zostaje z czytelnikiem, porusza, budzi emocje, zaskakuje i zarazem daje wiele dobrej rozrywki. Wydaje mi się, że jest to najlepsza powieść tej autorki, jaką miałam okazję przeczytać. Bardzo ją polecam i żałuję, że nie będzie miała kontynuacji...



#rzekipłynąjakchcą #ałbenagrabowska #wydawnictworebis #powieśćobyczajowa

28 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie