• sylwia.bookhunter

Sinobrody - trochę inne spojrzenie na starą baśń.




Tytuł: Sinobrody
Autor: Kurt Vonnegut
Wydawnictwo: Zysk i S-ka
ISBN:9788382020380
Data premiery: 13-10-2020
Tłumacz: Michał Kłobukowski

Muszę przyznać, że jest to moje pierwsze spotkanie z K. Vonnegutem i po lekturze, zdecydowanie nie ostatnie. Z całą pewnością mogę stwierdzić, że nie jest to książka dla każdego, nie wszyscy zrozumieją poczucie humoru oraz żarty, którymi obdarza nas autor.


Tym razem dostajemy fikcyjną autobiografię malarza, który w pewnym momencie swojego życia postanawia je diametralnie zmienić i z artysty staje się kolekcjonerem sztuki. Niegdysiejsi mało znani malarze a teraz wielcy tego świata, pomagają mu powiększyć kolekcję najdroższych dzieł sztuki amerykańskiego ekspresjonizmu. Gdy wydawać by się mogło, że ma już swoim życiu wszystko, pojawia się kobieta. Punkt zwrotny w życiu naszego artysty-kolekcjonera. Zamożna wdowa, za wszelką cenę chce odkryć co takiego ukrywa stary malarz w spichlerzu na ziemniaki. Tu wkracza stara baśń o Sinobrodym i jego martwych żonach, które nie słuchały jego poleceń i próbowały wejść do zakazanego pokoju. Jak skończy się współczesna historia?


Po przeczytaniu recenzji kilku poprzednich książek, mniej więcej wiedziałam czego się spodziewać, choć byłam zaskoczona rozmachem, ironią oraz wyobraźnią autora. Tym razem wziął na warsztat malarzy, pokazał ich mały zamknięty dla zwykłych śmiertelników świat, nie bał się ich ośmieszyć ani obedrzeć z iluzji, które często skrywają prawdziwego człowieka. Dostajemy świetnie skrojoną historię, trochę zagubionego Rabo Karabekiana, malarza, syna uchodźców. Wielu weźmie go za lekko szalonego, choć on wzbudzał we mnie sympatię a czasem było mi go po ludzku żal. Circe Berman, nasza wdowa bywała momentami irytująco wścibska, zawsze chciała by wszystko było po jej myśli, co minimalnie przeszkadzało w jej odbiorze, ale trzeba przyznać, że Vonnegut pokazał niesamowity kontrast pomiędzy tą dwójką.


Tak jak wiele poprzednich historii tak tutaj mamy przesłanie, które skrywa się na kartkach książki. Nie jest to opowieść łatwa, choć duża ilość żartów czy ironii oraz rzucanych kąśliwych uwag mogłaby temu przeczyć. Znajdziemy w niej kontrolowany chaos, z powodu mnogości postaci, jak na artystów przystało, zbyt barwnych momentami. To co była najpiękniejsze w tej książce to wspomnienia Karabekiana, który przywoływał dawne życie. Ukazanie prawdy o dążeniu do sukcesu oraz to, że czasem pomimo drogi, nigdy nie uda nam się osiągnąć zamierzonego celu, choćbyśmy się bardzo starali. Wiele decyzji nie należy bowiem do nas.


Po tej lekturze z pewnością sięgnę po inne książki Kurta Vonneguta w przyszłości, bo jestem bardzo ciekawa jakie historie oraz przesłania one skrywają. Tą konkretną pozycję polecam, bo choć ja skusiłam się na tytuł, to decyzji nie żałuję. Odkryjcie sami to tak naprawdę skrywa stary spichlerz...


Sylwia "Sirroco" Stinia


8 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Pianola