• Mary Bycowsky

„Sklep potrzeb kulturalnych. Po remoncie” Antoni Kroh



Tytuł: Sklep potrzeb kulturalnych. Po remoncie
Autor: Antoni Kroh
Data wydania: 20209-01
Liczba stron: 464
Wydawca: MG
ISBN: 9788377797174

„Sklep potrzeb kulturalnych. Po remoncie” - jest to nowsza, uaktualniona o kolejne fakty wersja książki. A czyta się ją wybornie. Niczym bajania starego górala. Nie na Krupówkach jednak, gdzie króluje obecnie chińszczyzna, ale w sercu gór, które bije intensywnie z każdej strony.

Bohater zostaje wysłany na Podhale jako sześciolatek. To dla dziecka szok kulturowy. Górale są specyficzni i podchodzą z rezerwą do „pona z miasta”. Chcąc nie chcąc, muszą się dogadać i dotrzeć, ale autor góralski honor będzie wspominał nie raz.

Ta książka to historia Bukowiny, małej wsi, która dopiero w latach trzydziestych ubiegłego wieku stała się turystyczną destynacją. To opowieść o codzienności górali, prozaicznym życiu w biedzie, gdzie dzieci miały inne obowiązki niż tylko szkolna ława. To opowieść o postaciach historycznych, które zmieniły oblicze Tatr.

Lektura dostarcza ogromu przyjemności. Każdy, kto kocha polskie góry, powinien po nią sięgnąć. Autor tę miłość żywi, co emanuje z publikacji. Niczym u Tischnera, górale są tutaj bohaterami pozytywnymi, czuć zachwyt nad tą kulturą.

Dzięki autorowi, możemy obserwować, chłonąć ten region zanim nawiedziły go tabuny turystów. Przytoczę choćby anegdotę o dzieciach, które biegając w samych koszulach grzały stopy w krowich odchodach. Bukowina Tatrzańska, obecnie dla wielu przystanek na trasie do Morskiego Oka, ma intrygującą historię, przez lata tworzoną przez górali w niej mieszkających.

Trochę wystraszyła mnie obszerność książki, jednak autor ma taki dar wspominania anegdot, że książkę czyta się sprawnie i nie bez uśmiechu. Poznajemy także nie znane powszechnej opinii niuanse przeszłości, jak choćby to, że kierpce… były zjadane i nie stanowiły wcale ubioru galowego, a niepraktyczny strój biedoty. Tak teraz hołubione, z cienkiej skóry, można było opiec na ognisku i skonsumować… tak przynajmniej gadają górale.

Całość wzbogacona jest ogromną kolekcją zdjęć, które oddają historie opowiadane przez autora. Można na nich zobaczyć, jak to onegdaj w Bukowinie bywało. Także, jak w latach późniejszych, w Zakopanem, aż po współczesne pamiątki ze Stolicy Tatr.

Z każdej strony czuć, że autor pała miłością do tego regionu, jako pracownik muzeum i etnograf odrobił lekcje. Choć trudno wyrokować, czy był to researcherski obowiązek, czy raczej powrót w czasy, dzieciństwa, młodości. Do gór, których już nie ma, ale Giewont ciagle spogląda na górali i ceprów, którzy przyjechali, żeby zajadać się oscypkiem.

Jeśli więc chcecie poznać Tatry prawdziwe, a nie tylko zakupić na najsłynniejszym deptaku w Polsce pluszową owieczkę made in China, chcecie zrozumieć ludzi i ich kulturę - to idealna okazja. Ja Podhale kocham od dziecka, więc mogę być nieobiektywna, ale lektura sprawiła mi ogromną przyjemność, czego i Tobie, Czytelniku, życzę.


33 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie