• Aleksandra.Wen

Standardowi niestandardowi



Tytuł: Niestandardowi Autor: Michał Paweł Urbaniak Data wydania: 2021-05-19 Liczba stron: 448 Wydawca: Mova ISBN: 9788366890015


Tytułowi niestandardowi to osoby odbiegające od współczesnego, instagramowego kanonu piękna. Ludzie, którzy w wyniku wypadku lub choroby stają się, w oczach swoich i społeczeństwa, brzydcy. Zakrywają niedoskonałości, wstydzą się ich. Taką osobą jest Wiktor, który ma poparzone nogi. Pewnego dnia spotyka artystkę, fotografkę Liwię Gawlin, która zaprasza go do udziały w swoim projekcie. Wraz z czworgiem innych uczestników – również „niestandardowych” spotyka się w mieszkaniu Liwii na warsztatach. Przygotowują się do sesji i wystawy. Ale oczywiście nic nie będzie tak proste, jak może się wydawać.


Wiktor jest bohaterem na wskroś, do bólu wręcz normalnym. Taki był zapewne cel autora (czyli zamysł się udał), problem w tym, że Wiktora po prostu trudno nie tyle polubić, co zainteresować się w jakikolwiek sposób jego losami. Nie ma hobby, nie czyta książek poza Harry’m Potterem (28-latek!), co prawda ogląda filmy, ale mam wrażenie, że w kółko te same, nie wie, kim był Ibsen, a zapytany, czy widział Pietę myśli, że to jakiś film. Jego jedyna rozrywka to cotygodniowe spotkania w pubie ze znajomymi, którzy są równie bezbarwni jak on. Nie uważam się za osobę obeznaną ze sztuką, być może też żyję w bańce, jednak mam wrażenie, że nie znam nikogo aż tak nieinteresującego jak Wiktor. Liwia nazywa go Kalibanem, on zaś w ogóle nie zastanawia się, co to imię oznacza – nie oczekuję od bohatera znajomości „Burzy” Szekspira, ale zapewne szybki research w Google’ach by wystarczył, by dowiedział się, że bynajmniej nie jest to komplement. I nie chodzi tu o brak znajomości literatury. On się po prostu niczym nie interesuje. Tym bardziej dziwi jego fascynacja Liwią, która sprawia wrażenie irytującej i egzaltowanej, a także fascynacja innych kobiet nim samym.


Powieść jest wciągająca, czyta się ją szybko, mimo drażniącego czasem języka głównego bohatera, z którego perspektywy prowadzona jest narracja. Chociaż pierwszą połowę książki niewiele się dzieje, a akcja trochę się dłuży, miałam chęć czytać dalej.


Mam jednak wrażenie, że autor chciał trzymać zbyt wiele srok za ogon. Finalnie nie bardzo wiadomo, co jest głównym przesłaniem książki. Że sztuka to tylko imitacja, oszustwo? Że swoje własne, proste życie jest więcej warte niż, nomen omen, sztuczne aspiracje do kultury wyższej, Caravaggia i fondue w ekskluzywnej knajpie? Że ludzie bywają fałszywi i nie zawsze działają z dobrych pobudek? Że nie każdy marzący o sławie jest w stanie poradzić sobie z internetowym hejtem? Co do dwóch pierwszych pytań – niestety nie dostajemy na nie odpowiedzi. Wątek starego życia Wiktora, jego relacji z rodziną i znajomymi, nie zostaje domknięty. Nie wiadomo, czy pokornie wróci na łono dawnej paczki, gadającej przy piwie o wszystkim i niczym, czy też może przygoda ze sztuką zmieniła go na tyle, że nie ma już o czym rozmawiać z tymi ludźmi? Trudno powiedzieć też czy zaakceptował w końcu swoje ciało. Zachwycał się fotografiami Liwii, ale czy wpłynęło to na jego stosunek do samego siebie? Szalony twist na koniec też daje więcej pytań niż odpowiedzi, a właściwie otwiera nowy wątek.


Trudno podsumować tę książkę. Jednocześnie czegoś w niej zabrakło i czego było za dużo. Chociaż sprawnie napisana i wciągająca, zapewne zyskałaby na odchudzeniu o 1/3. Jednocześnie sam pomysł i uczynienie bohaterem (czy raczej antybohaterem) postaci tak bardzo nieciekawej jest zabiegiem odważnym i oryginalnym. Bawiłam się dobrze, chociaż mnie Liwia Gawlin (swoją drogą, dlaczego Wiktor zawsze używa jej nazwiska?) nie porwała. Bynajmniej nie ze względu na brak niedoskonałości.


AW

22 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie