• Monika Mikłaszewska

"Sze-szepty" – Majka Wielądek

Zaktualizowano: cze 27




Tytuł: Sze-szepty
Autor: Maja Wielądek
Data wydania: 2021-04-30
Wydawnictwo: Novae Res 
Liczba stron: 318
ISBN: 9788382192902 
Moja ocena: 7/10                       

W życiu nic nie dzieje się bez przyczyny. Każda akcja wywołuje reakcję i tylko od człowieka zależy, czy będzie tego biernym obserwatorem, czy zdecyduje się w pełni uczestniczyć w tym, co jest mu przeznaczone. Oczywiście nie wszyscy muszą się z tym zgadzać, ba, niektórzy mogą nawet nie wierzyć przeznaczenie, twierdząc, że każdy jest panem własnego losu. Prawda jest taka, że jedno wcale nie wyklucza drugiego – przecież wybory podejmowane w chwili obecnej, mogą być przyczyną przyszłych zdarzeń, które będą miały wpływ na ludzkie życie.


Maks jest biznesmenem, który świat ma praktycznie u swoich stóp. Bogaty, pracowity, bezkompromisowy, wytrwały w dążeniu do wcześniej obranego celu – prawdziwy człowiek sukcesu. Elena jest zielarką – współczesną szeptuchą, dla której najważniejsza jest pomoc drugiemu człowiekowi. Wychowywana przez babcie, chłonie wszystko to, co związane jest z naturą i jej właściwościami oraz przekształca to w dobra, które pomagają wypełnić jej służbę wobec ludzkości. Los sprawia, że będą oni musieli podjąć się śmiertelnie niebezpiecznej misji, od której zależeć będzie być lub nie być całego rodzaju ludzkiego. A wszystko zaczyna się od tajemniczych szeptów sprawiających, że włos jeży się na głowie, poddających w wątpliwość zdrowy rozsądek.


Zazwyczaj do debiutów podchodzę ze słuszną rezerwą. Zdaję sobie sprawę, że napisanie książki wcale nie jest prostą sprawą, ale niektóre pozycje na rynku wydawniczym są tak złe, że nie powinny ujrzeć światła dziennego i zabierać czasu osobom, które pokuszą się na ich przeczytanie. Na całe szczęście Maja Wielądek zaprezentowała się z bardzo dobrej strony, a Sze-szepty okazały się rewelacyjną, czytelniczą przygodą, w której główną rolę gra wzajemnie przenikające się dobro i zło.


Autorka zabiera czytelników w podróż nie tylko po Polsce, ale także po dalekich krajach (Chiny, Indie, Afryka) skupiając się zarówno na ich kulturze oraz religii i wierzeniach. Opisy są niezwykle szczegółowe, dzięki czemu czytający oczami wyobraźni mogą przenieść się w te miejsca razem z bohaterami i poczuć ich klimat. Osoby szukające słowiańskości w książkach, również będą zadowolone. Wypływa ona z każdej ze stron tej powieści, tak jak magia jej towarzysząca, a tej mamy tu pod dostatkiem.


Jeśli chodzi o bohaterów, to największe wrażenie zrobiły na mnie babcie – Amelia i Waleria, które swoją mądrością, sprytem i przebiegłością „biją na głowę” niejednego młodego człowieka, a także Lu Sheng będący ostoją, sercem i duszą całej „ekipy ratunkowej”. Wątek romantyczny nie dziwi – od samego początku było wiadomo jak potoczy się historia Maksa i Eleny, nie miej nie było to aż tak przytłaczające i dla mnie osobiście (gdzie nie przepadam za miłosnymi „achami” i „ochami”) do zniesienia.


Na pewno będę śledzić drogę twórczą Mai Wielądek, mając nadzieję, że kolejne powieści jeszcze nie okażą się pozytywnym zaskoczeniem.


#powieśćprzygodowa



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu




12 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie