• PoważnieNiepoważny

Szept

Zaktualizowano: kwi 23

Lynette Noni - Szept

AUTOR: Lynette Noni

TYTUŁ: Szept

GATUNEK: Fantasy, Science-Fiction

DATA WYDANIA: 27.01.2021r.

WYDAWNICTWO: Uroboros

ISBN: 978-83-2808-504-6

ILOŚĆ STRON: 432

OCENA: 10/10














Nie wiem czy ciągłe nadużywanie na książkowych okładkach określeń typu: „To było epickie!” lub „Polecam! Sam bym tego lepiej nie napisał!” jako teoretycznie autentyczne wypowiedzi znanych w literackim świecie autorów, faktycznie jakoś pozytywnie wpływa na marketing. Nigdy mnie to jakoś nie przekonywało. Zdecydowanie bardziej wolę sobie poczytać opinie szarych anonimowych czytelników. A najlepiej te negatywne. Rzadko kiedy trafia się na czytelnika, który obrzuca błotem daną książkę, bo ma taki kaprys. Natomiast (zbyt) często znajduję w sieci opinie przesłodzone i w ocenie zawyżone „bo to znany dobry autor i jak innym się podoba to i mi musi” Nie trzeba zatem tłumaczyć, że to te antyrekomendacje mają dla mnie nieco większą wartość.


Niedawno postanowiłem sięgnąć po książkę, którą poleca autorka nie do końca trafiająca swoimi pozycjami literackimi w mój gust.

„Ekstremalnie wciągająca… Nie mogłam jej odłożyć.”

~ mówi o „Szepcie” Sarah J. Maas. I w tym wypadku muszę i chcę się z nią zgodzić. Lynette Noni odwaliła kawał dobrej roboty i przez te niecałe 400 stron nie potknęła się ani razu!


„Szept” opowiada o Obiekcie Sześć-Osiem-Cztery, albo Jane Doe jak kto woli. To z pozoru zwykła dziewczyna, na której niezbyt mili ludzie przeprowadzają od grubo ponad dwóch lat eksperymenty w tajnej placówce (nazwijmy ją rządową). Starają się nakłonić ją do mówienia. Tylko tyle i aż tyle. Wydawałoby się, że każdy normalny człowiek nie wyduszając z siebie ani jednego słowa przez tak długi okres i dodatkowo torturowany konsekwentnie dzień w dzień, albo straciłby rozum, albo zwyczajnie umarł z wykończenia. Jednak nie Jane. Ta, nie dość, że dzielnie stawia opór „badaniom”, to nie odzywa się z pełną premedytacją, a tożsamość cały czas ukrywa głęboko we wnętrzu. Ta szczelnie zamknięta skorupa zaczyna cicho pękać w momencie wdrożenia do nowego eksperymentu, a w zasadzie w momencie poznania tajemniczego Landona Warda, który owy eksperyment przeprowadza. Zupełnie niechcący pojawia się iskierka nadziei na odzyskanie dawnego życia. I swobodne mówienie…


Fabuła z grubsza przedstawia się tak, jak to wyżej napisałem. Wątków pobocznych w zasadzie nie ma, ale nie wpływa to w żaden sposób negatywnie na całokształt pozycji. Autorka poświęciła całość książki perypetiom gnębionej dziewczyny i wszystko, co z pozoru zbacza trochę w stronę odrębnego wątku, dotyczy czasem mniej, czasem bardziej Jane Doe właśnie. Choć wydaje się to nudne czytać przez niecałe 400 stron o jednej postaci, powtórzę jeszcze raz, że zgadzam się ze słowami Pani Maas. Tej książki naprawdę nie da się momentami odłożyć, bo jest tak ekstremalnie wciągająca.


Znalazłem tu trochę „Instytutu” King’a i trochę Harry’ego Pottera. Placówka chwilami przypomina nawet szkołę dla mutantów z uniwersum Marvela. Im bliżej końca, tym książka robi się nieco trudniejsza w odbiorze. Nie jest jednak aż tak trudna, żeby nie mógł po nią sięgnąć nastolatek i dobrze się bawić. „Szept” sprawia frajdę pod wieloma względami. Napisany w stylu „kropla drąży skałę” stopniowo dawkuje napięcie. Mniej bohaterów = więcej uwagi poświęconej ich charakterystyce. Tak samo jest z wykreowanym światem. Chociaż tu autorka ograniczyła go znacznie do tajnego ośrodka (z małymi obszarami poza), można go było głębiej poznać dzięki opisom wpływającym na wyobraźnię. Od dawna lubiłem historie, w których wiele rzeczy załatwia się bez zbędnego szumu. Kilkoro bohaterów. Słabo oświetlone korytarze tajnego obiektu (powiedzmy rządowego) kilkadziesiąt metrów pod ziemią. Fabuła, którą odkrywamy krok po kroku. Raczej chłodne przemyślenia niż impulsywne działanie. Bardzo ciekawy pomysł na kreację „obdarowanych” lub „przeklętych” postaci i tak samo ciekawy sposób jego przedstawienia. Wszechobecna nutka tajemniczości i niepewności kto stoi po której stronie barykady, jakie posiada umiejętności i jak daleko się posunie w ich wykorzystaniu, żeby osiągnąć cel. I wreszcie gra psychologiczna, która oddziałuje nie tylko na bohaterów ale także na czytelnika. Tu miałem okazję intensywnie doświadczyć tego wszystkiego.


Zdecydowanie polecam „Szept”, a po przeczytaniu końcówki… czekam na kontynuację. Lynette Noni nie zakończyła żadnym cilffhangerem, ale jej pomysły powinny się rozlać na kolejne części!

29 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie