• Blue Carmen

Szkarłatna wdowa (Graham Masterton)



Tytuł: Szkarłatna wdowa
Autor: Graham Masterton
Tłumaczenie: Wiesław Marcysiak
Tytuł oryginału: Scarlet widow
Data premiery: 18-05-2022
Liczba stron: 398
Wydawca: Albatros
ISBN: 978-83-8215-951-6

Graham Masterton to brytyjski pisarz kojarzony głównie z horrorem, ale mający na koncie też pozycje w innych gatunkach. Zanim przeczytałam Szkarłatną wdowę znałam już trzy inne powieści tego autora i starałam się utemperować moje oczekiwania do jego twórczości, podejść bez większych wymagań, oczekując jedynie rozrywki.


W powieści główną bohaterką jest Beatrice, młoda aptekarka, której losy śledzimy od czasów wczesnych lat nastoletnich do momentu, gdy jest dojrzałą, zamężną kobietą. Początek fabuły zapowiadał mroczny klimat, niepokojącą aurę spowodowaną naznaczeniem Beatrice przez traumatyczne wydarzenia z okresu dorastania. Wyglądało zachęcająco, w dodatku atmosfera XVIII-wiecznego Londynu zapowiedziana na okładce podsyca zainteresowanie amatorów tych realiów historycznych…


Pomysł na książkę Masterton miał niezły, ale jeszcze przed lekturą starałam się ostudzić swoje oczekiwania, bo jakościowo książki tego autora nigdy mnie nie powaliły, wręcz niekiedy niebezpiecznie zbliżały się do granicy grafomaństwa. Niestety, pomijając nawet średni styl pisania Mastertona ta książka jest po prostu mocno średnia, a nawet słaba. Autor konstruuje fabułę zaczynając od młodzieńczych traum i w ogóle do nich nie wraca. Kompletnie nie korzysta z potencjału na ciekawy rys psychologiczny, jaki dają pierwsze rozdziały książki. Spokojnie można by się ich pozbyć, a zawarta w nich treść mogłaby zostać skondensowana w kilkustronicowym prologu w formie zapisków, wspomnień czy listów. A tak czytelnik przechodzi przez te dramatyczne wydarzenia mając nadzieję, że znajdą jakąś puentę lub odzwierciedlenie w dalszej części fabuły i praktycznie zostaje z solidnym rozczarowaniem.


Bohaterowie w Szkarłatnej wdowie tworzą małomiasteczkową zbiorowość, której klimat chociaż trochę ratuje odbiór powieści. Mieszkańcy Sutton są zabobonni, żarliwie wierzący w opiekę niebios i bez wahania wydają wyroki na członków społeczności, którzy z powodu swej tajemniczej natury stanowią swoistych outsiderów, kozły ofiarne, na które zrzucić można dotykające ludność nieszczęścia. Ta małomiasteczkowość nie wybija się szczególnie na tle innych powieści korzystających z podobnych motywów, ale staram się znaleźć w Szkarłatnej wdowie cokolwiek godnego pochwały. Podobnie mogę dać małego plusika za kreację aptekarza, ojca Beatrice, który swej córce przekazuje pasję do sporządzania leków. Mastertonowi nie udało się uchronić od pewnych logicznych błędów, ale w morzu niedociągnięć można akurat na to przymknąć oko.


Problem mam też z dynamiką akcji. Po około stu stronach akcja zatrzymuje się na kolejne dwieście… W Sutton dochodzi do kolejnych makabr, bohaterowie snują dywagacje, Beatrice wysłuchuje rozważań o wierze w siły niebieskie i walkę z diabłem od swojego męża, pastora, ale w żaden sposób nie wpływa to na rozwój fabuły. Masterton stara się zaszokować czytelnika, ale dochodzi do punktu, w którym kolejny dramat nie robi już wrażenia na odbiorcy. Ponadto Szkarłatną wdowę ciężko zakwalifikować do konkretnego gatunku. Początek sugeruje klimat grozy i walkę z siłami zła, natomiast wydarzenia z dalszych rozdziałów przypominają karykaturalne sceny z czegoś w rodzaju thrillera paranormalnego klasy B lub niższej. Do tego autor wciska erotykę w dość brutalnym i wulgarnym wydaniu kompletnie niepotrzebnie. Przemoc seksualna pojawiająca się w Szkarłatnej wdowie może wzbudzić dyskomfort i niesmak.


Na pewno nie polecę Szkarłatnej wdowy nikomu, kto chciałby takiej literatury spróbować, czy to w kwestii sprawdzenia twórczości Mastertona (ma lepsze tytuły, a piszę to nie mając wielkiego porównania) czy to sprawdzenia literatury grozy, którą powieść ta w moim odczuciu nie jest. Nie polecę też amatorom XVIII-wiecznego Londynu, bo jako obraz tej epoki powieść wypada średnio. Więc komu? Chyba tylko fanom autora, którzy poznali już trochę jego twórczości i wrażenia z lektury Szkarłatnej wdowy nie będą rzutowały na sympatię do pisarza i jego dorobku.


Za książkę dziękuję Wydawnictwu Albatros.


Jagoda

54 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dech zimy