• Bookhunter

"Sztuczna broda Świętego Mikołaja" Terry Pratchett


Tytuł: Sztuczna broda Świętego Mikołaja
Tytuł oryginalny: Father Christmas's Fake Beard
Autor: Terry Pratchett
Przekład: Maciej Szymański
Seria: Fantasy
Oprawa: całopapierowa z obwolutą
Wydanie: 1 (2018)
Data premiery tego wydania: 2018-11-27
Liczba stron: 192
ISBN: 978-83-8062-343-9

"Sztuczna broda Świętego Mikołaja" to brytyjski zbiór dziesięciu bożonarodzeniowych opowiadań Terry'ego Pratchetta, wydany po jego śmierci z ilustracjami Marka Beecha w tłumaczeniu Macieja Szymańskiego, nakładem Domu Wydawniczego Rebis a także moje trzecie spotkanie z twórczością tego autora. Sam fakt w jaki sposób książka została wydana świadczy o tym, że jest to egzemplarz prezentowy - licząca niespełna dwieście stron książka z zieloną obwolutą pod która skrywa się twarda, czerwona okładka z rysunkiem Mikołajowej (?) a wewnątrz wiele ilustracji (pojawiają się niemal na każdej stronie), wyraźna czcionka i opowieści. Jednak czy ciekawe? O tym miałam się przekonać.


Zbiór rozpoczyna tekst, w którym pracownicy pewnego sklepu wysyłają sobie listy dotyczące niesfornego pracownika, który okazuje się Świętym Mikołajem. W tytułowym opowiadaniu czytamy o Świętym Mikołaju, który szuka innej pracy niż ta sezonowa. Raz trafia do supermarketu, innym razem zoo, czy lodziarni - tutaj ludzie święta (te komercyjno-tradycyjne) przeplatają się z motywami fanatycznymi - to w zasadzie wymiana korespondencyjna pracowników sklepu, niżeli "typowe" opowiadanie. Bardzo podobne do ostatniego opowiadania ze zbioru "Smoki na zamku Kruszon"

"O komputerze, który napisał do Świętego Mikołaja" opowiada o komputerze, który zdradza się ze swoją wiarą w Świętego Mikołaja - zakończenie jest nieoczekiwane a sama historia może wzruszyć, z kolei w opowiadaniu „Sądny dzień Świętego Mikołaja” znalazłam najwięcej odniesień, których dziecko raczej nie zrozumie, tym samym wydało mi się ono w szczególności skierowane do dorosłych. Jest też opowiadanie o gigantycznym bożonarodzeniowym cieście, dobrym królu, wielkim - wcale nie takim groźnym yeti, który jest wielki i .... w zasadzie tylko tyle, przeróżnych anomaliach, dziwactwach i zaskakujących wydarzeniach. Mimo tej różnorodności najważniejszym wątkiem są tutaj Święta Bożego Narodzenia, Święty Mikołaj i wszystko co jest z nimi związane, jednakże ukazane w zupełnie innym świetle - można powiedzieć w "krzywym zwierciadle". Akcja w większości rozgrywa się w uroczym angielskim miasteczku Bluckbury.


Opowiadania czytało mi się szybko, lekki i dość przyjemnie. Po pierwszym, przyszło drugie, trzecie, czwarte, kolejne aż w końcu okazało się, że przeczytałam całość. Zarówno w trakcie jak i po lekturze miałam wrażenie, że jest to zbiór przede wszystkim dla dzieci i że to ich zadowoli najbardziej. Jednak nie oznacza to, że dorośli również nie będą bawili się bardzo dobrze... wręcz przeciwnie. Mimo iż zarówno język jak i fabuła opowiadań są proste, wewnątrz znajdziemy sporo żartów skierowanych do dorosłych i które tylko on będzie w stanie zrozumieć... o ile w ogóle zrozumie. A jednocześnie mamy tutaj sporo lekkości, swobody, humoru - oczywiście tego "prattcjett'owskiego" - absurdalnego, który wyróżnia się tym, że nie zawsze do końca wiadomo o co chodzi (lub w ogóle nie wiadomo) ale… brzmi śmiesznie i jest śmiesznie. Do tego "swoiste" ciepło, uroku, przygoda i wyobraźnia....


Wyobraźnia autora i jego pomysłowość nie znają granic - Pratchett kreuje własny - nieco dziwaczny świat, wręcz absurdalny świat i jego zasady, tworzy osobliwych bohaterów, wymyśla nowe słowa, zasady... pokazuje i udowadnia, że ludzka wyobraźnia nie zna granic, to jak jest potężna, wielka, wręcz przeogromna - to my sami stawiamy bariery, te bariery są w naszej głowie, jednak nic nie stoi na przeszkodzie aby je przełamać, przekroczyć i pójść o krok dalej, wspiąć się na wyżyny, dać się ponieść... czaruje, bawi, zaskakuje, maluje. Przyznaję - nie zawsze wiedziałam co autor miał na myśli, z czego powinnam się śmiać, co jest zabawne a jeśli jest to dlaczego i ogólnie o co chodzi, jednakże suma sumarów, miło spędziłam czas. Fakt nie jest to jakaś wielka literatura, pełna rozbudowanych scenariuszy, barwnych postaci czy zwrotów akcji, jednak może dostarczyć rozrywki. To takie lekkie, dość sympatyczne i niewymagające historyjki

ukazujące zabawne spojrzenie nie tylko na Świętego Mikołaja, ale na różne tradycje świąteczne.Boże Narodzenie odwrócone o 180°!

W sam raz na odstresowanie - zwyczajne i zwyczajnie fajnie, tak po prostu.


Na sam koniec naszła mnie taka myśl... według mnie w twórczości Terrego Pratchetta kierowanej do młodszego odbiorcy jest coś z Roalda Dahla, zresztą nawet ilustracje Marka Beecha przypominają obrazki Quentina Blake'a. To ten sarkazm, ironia, niedorzeczność i absurd z tą różnicą, że o ile o Dahla bywa on na tyle niedorzeczny, że można mieć wątpliwości do humoru, przekazywanych treści a tym samym wartości (np. w "Matyldzie") jak również niekiedy (a może bardzo często) ocieka on o "obrzydliwość", tak tutaj tego nie ma. Jest po prostu absurd i zupełnie inny sposób patrzenia na świat - nietuzinkowy i zagadkowy, którego chyba jednak trzeba się nauczyć. Jest on sensowny, inteligentny a może tajemniczy? Nie mnie oceniać - nie znam się na twórczości tego autora. Jakby nie było „Sztuczna broda Świętego Mikołaja” to zbiór, który może bawić zarówno dorosłych jak i dzieci, jednocześnie będąc wstępem do świata literatury i to nie tylko tej fanatycznej.


źródło okładki - strona wydawnictwa


#fanastyka #dladzieci #dladorosłych #opowiadania #TerryPrachett #rebis


6 wyświetlenia

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

© 2023 by Bump & Beyond. Proudly created with Wix.com

  • Black Facebook Icon
  • Black Instagram Icon