• Aga K.

"Tajemnice Fleat House" Lucinda Riley



tytuł: "Tajemnice Fleat House"
tytuł oryginału: "The Murders at Fleat House"
autor: Lucinda Riley
tłumacz: Małgorzata Stefaniuk
data wydania: 2022-06-01
wydawca: Wydawnictwo Albatros
liczba stron: 448
ISBN:  978-83-8215-961-5


Dokładnie rok temu odeszła Lucinda Riley, autorka wielu bestsellerowych i bardzo klimatycznych powieści obyczajowych, zostawiwszy swoich fanów smutnych i niepocieszonych. Okazało się jednak, że pozostawiła po sobie jedną niepublikowaną wcześniej historię kryminalną, a więc coś tak innego od jej znanej twórczości. Ta powieść miała zostać opublikowana po ostatniej książce z serii "Siedem sióstr". Niestety, autorka tego nie doczekała (ostatni tom serii o siostrach D'Apliese i ich ojcu ukaże się za jakiś czas), dopiero jej syn zdecydował się na publikację "Tajemnic Fleat House". Jako fanka twórczości pani Riley nie mogłam sobie odmówić sięgnięcia po tę książkę i dziś chciałabym napisać o niej kilka słów.


Całość zaczyna się od niespodziewanego zgonu - w internacie umiera nagle pewien nastoletni uczeń. Do śledztwa zostaje wyznaczona Jazz Hunter, pani detektyw z Londynu, kobieta po przejściach, która urządza swoje życie na nowo w hrabstwie Norfolk. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że śmierć ucznia jest przypadkowa, związana z jego chorobą, jednak jak się okazuje, to tylko początek, a cała sieć tajemnic i powiązań dopiero zacznie wychodzić na jaw...


Zdecydowanie widać w tej książce styl pani Riley, chociaż nie znajdziemy tu charakterystycznej dla niej dwutorowej narracji - cała akcja rozgrywa się w jednym czasie i w większości w jednym miejscu. A umiejscowienie zdarzeń jest dość ciekawe - angielska szkoła z internatem położona w nieco sennym angielskim hrabstwie Norfolk. Ogólnie to miejsce akcji, swego rodzaju prowincja, nadaje całej historii takiego specyficznego klimatu, w końcu nie na co dzień w takich spokojnych miejscach rozgrywają się takie wydarzenia.


Sporo się dzieje w tej opowieści, trup ściele się gęsto, pełno w niej tajemnic (momentami aż za wiele), ale zarazem ma w sobie pewną taką nieśpieszność, nie gna na łeb na szyję, dzięki czemu można się bardziej skupić na akcji. Cała ta historia kryminalna składa się z momentów, chwil z życia różnych bohaterów, jest snuta powoli, losy postaci okazują się splecione ciasno różnymi powiązaniami. Ogólnie w tej książce jest wielu bohaterów, a każdy z nich ma jakieś sekrety z przeszłości, które okazują się wpływać w jakiś sposób na rozwiązanie zagadki. Chwilami byłam zaskoczona pomysłami autorki, ale niektóre zagadki sama rozszyfrowałam wcześniej.


Jest tu też trochę wątków obyczajowych, czasem mam wrażenie, że niekoniecznie potrzebnych. Zwłaszcza jeśli chodzi o historię Jazz, która prowadzi całe dochodzenie w sprawie śmierci ucznia. Mam wrażenie, jakby ona niekoniecznie pasowała w tej opowieści i zamiast posuwać akcję do przodu, to sobie płynęła z nurtem, a chwilami była wręcz poza całym śledztwem, bo ogarniała prywatne sprawy. Jakoś mi te jej wątki nie pasowały do całości.


Ogólnie rzecz biorąc, miałam takie wrażenie, że czegoś tu brakuje, że nie do końca mi się wszystko dobrze łączy ze sobą, że niektóre wątki są właśnie niekoniecznie potrzebne. Syn autorki w przedmowie wspomniał, że jest to historia, którą pani Riley chciała jeszcze dopracować, zredagować i że on postanowił opublikować to tylko z niezbędnymi poprawkami. Być może, gdyby autorka mogła jeszcze trochę popracować nad tą historią, całość okazałaby się nieco lepsza. Niestety, nie dowiemy się już tego.


Podobały mi się za to nawiązania do panny Marple, bohaterki powieści Agathy Christie. Nie było ich może dużo, ale w pewien sposób nadawały całej historii humoru i lekkości. Bardzo podobało mi się miejsce akcji i niektórzy bohaterowie. Całość ma w sobie pewną bezpretensjonalność, dzięki temu czytało mi się szybko, momentami z dużym zainteresowaniem. Myślę więc, że to dobra książka, choć przydałoby się nadać jej ostatnich szlifów, dopracować.


Na pewno "Tajemnice Fleat House" to nie jest historia stricte kryminalna, powiedziałabym raczej, że obyczajowo-kryminalna, bo wątki te są niejako równorzędne. Poza tematami zbrodni i śledztwa, książka ta porusza bowiem też bowiem wiele życiowych, ważnych tematów (nie zdradzę jakich dokładnie, bo to mogą być spojlery). Poza tym ma ciekawy klimat, atmosferę tajemniczości, bardzo zawiłą zagadkę kryminalną i prosty, ale dobry styl. Nie jest to najlepsza książka autorki, raczej taki powieściowy średniaczek, ale czyta się dobrze i można z nią ciekawie spędzić czas.



#lucindariley #wydawnictwoalbatros #kryminał #powieśćobyczajowa

64 wyświetlenia0 komentarzy

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie

Dech zimy