• Mary Bycowsky

„Wnyki” Michał Śmielak




Tytuł: Wnyki
Autor: Michał Śmielak
Data wydania: 2021-09-10
Liczba stron: 464
Wydawca: Initium
ISBN: 9788366328600

Gdy w małej miejscowości zaginął ksiądz, który był do niej „zesłany” w ramach pokuty, biskup postanawia zaangażować w sprawę swojego siostrzeńca. Kosma jest policjantem i byłym alumnem seminarium duchownego. Zrezygnował przed święceniami, zna więc kościelne obyczaje. Trudno wyobrazić sobie odpowiedniejszą osobę do przeprowadzenia delikatnego, wyważonego śledztwa.

Kosma trafia więc do tytułowych Wnyk. Nie wie, co przeskrobał zaginiony. Będzie musiał sam do tego dojść. Wiejska społeczność zaś wcale nie jest tak przyjazna, jak można by przypuszczać. Lokalsi szybko dowiadują się, że nowoprzybyły letnik jest policjantem, nie mają wszak wielu turystów.

Kim był ksiądz, który zniknął? Co miał na sumieniu? Co się z nim stało? Na te pytania odpowiedzi znajdziecie po przeczytaniu „Wnyk”.

Autor, poza wątkiem kryminalnym wplata także refleksje nad potężną władzą Kościoła i obficie rozprawia się z jego grzeszkami. Główny bohater jest obecnie ateistą, ale wplątanym w duchowy świat.

Zarazem Michał Śmielak świetnie oddał duszną atmosferę małej wioski pod Jelenią Górą, w której każdy zna każdego, a obcy wywołuje konsternację. Ta wiejska mentalność, łącznie z wierzeniami w Chrystusa Mściwego jest esencją książki:

„Mała, zamknięta społeczność, wszyscy się znają, załatwiają sprawy między sobą, nic nie wychodzi na zewnątrz. Nadaje się na scenariusz filmu grozy”.

Mnie bardziej przypomina dzieła Stephena Kinga, czy nawet serial na podstawie jego prozy, „Pod kopułą”.

Powieść wciąga, czyta się ją z zainteresowaniem, jednak akcja toczy się trochę zbyt wolno, przy przerysowanych nieco bohaterach. Jest to poniekąd uzasadnione umiejscowieniem wydarzeń w mikroskopijnych Wnykach, jednak w przyswajaniu lektury lekko przeszkadza.

W książce nie brakuje także głębszych refleksji. Moją ulubioną jest ta dotycząca księdza proboszcza:

„… jak szybko mija dziesięć lat, wiedzą tylko ludzie po sześćdziesiątce”.

„Wnyki” to taki typowy, nielekki bynajmniej thriller. Dodatkowego smaczku nabiera poprzez zaplątanie historii wokół Kościoła, choć jak zauważa jedna z bohaterek, niewiele ma wspólnego z Kodem da Vinci. Z typowym kryminałem też mu nie po drodze. Jest to niewątpliwie książka specyficzna, która jednak zdecydowanie może się podobać.

24 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie