• Monika Mikłaszewska

"Wyspa, której nie było" – Joe Wilson – Patronat



Tytuł: Wyspa, której nie było
Tytuł oryginału: The Island That Didn't Exist
Autor: Joe Wilson
Data wydania: 2021-11-17   
Wydawnictwo: Dwukropek 
Liczba stron: 256
ISBN: 9788381414050    
Tłumacz: Dominika Ciechanowicz
Moja ocena: 10/10 

Słowo „przygoda” kryje w sobie wiele znaczeń. Kojarzy się z tajemnicą, niecierpliwością, by to, co nieodkryte stało się w końcu jasne i klarowne, a czasami z grozą i niebezpieczeństwem. Jednak śmiałków to wszystko nie zniechęca, a wręcz przeciwnie sprawia, że bardziej do niej lgnął i jej łaknął. Na całe szczęście, dla czytających każda książka może być spotkaniem z jedną, wielką przygodą i to praktycznie bez wychodzenia z domu. Wyspa, której nie było zdecydowanie wpasowuje się w gatunek powieści przygodowych i dostarcza rozrywki nie tylko młodszym, ale także starszym czytelnikom (tym „wiekowym” także).


Życie dwunastoletniego Rixona jest nazbyt przewidywalne – dom, szkoła, obowiązki. Wychowywany przez mamę, tęskni za obecnością ojca, ale stara się po sobie tego nie pokazywać. Owa przewidywalność kończy się z chwilą, gdy oboje spotykają się z adwokatem, który odczytuje im ostatnią wolę wuja Sylwestra, krewnego Rebekki. Niestety nie otrzymują oni 2,5 miliona dolarów, ale nie znaczy to, że prawuj Rixona zostawia ich z niczym. Otóż chłopiec otrzymuje w spadku wyspę – najprawdziwszy skrawek lądu na wielkim morzu. Problem jest tylko jeden. Nikt nie wie, gdzie wyspa się znajduje i czy naprawdę istnieje. Rixy jest święcie przekonany, że zapis w testamencie nie jest tylko żartem i za wszelką cenę postanawia odnaleźć Kruszynę. Czy mu się to uda?


Joe Wilson stworzył powieść, która wciąga od pierwszych stron niczym dobra książka sensacyjna, jednak o nieco łagodniejszym charakterze. Czytelnicy nie uświadczą tutaj magii, ani żadnych innych nadprzyrodzonych jej elementów, za to dostaną sporą dawkę emocji, z którymi spotykają się na co dzień: radości, złości, zwątpienia czy rozczarowania, a także strachu. Jak poradzi sobie z nimi główny bohater? Jedno jest pewne, chłopiec – dotąd posłuszny, uporządkowany i grzeczny, zaczyna podejmować (niekiedy trudne) decyzje i ryzyko w słusznej sprawie. Chcąc nie chcąc dorasta i postanawia nie być tylko biernym obserwatorem tego, co przyniesie mu życie.


Oczywiście, prócz Rixy’ego czytelnicy poznają także i innych bohaterów, którzy zagoszczą nie tylko na kartach powieści, ale również w sercach odbiorców. Nauka płynąca z jej kart jest aż namacalna. Przyjaźń jest najważniejsza i bez względu na wszystko i wszystkich warto trzymać się razem, ponieważ nie wiadomo, w którą stronę rzuci nas przewrotny los. Wiadomym jest też, że najlepszych przyjaciół poznaje się w biedzie, a wspólne przeżycia łączą nierozerwalną więzią.


Wyspa, której nie było zasługuje na uwagę, ponieważ nie tylko bawi, ale także uczy – samodzielności i wyciągania wniosków z zachowania innych ludzi. Z wielką przyjemnością oddałam się lekturze powieści i ani trochę nie żałuję czasu, który spędziłam na Kruszynie.



#powieśćprzygodowa #powieśćdladzieci



Za możliwość zrecenzowania powieści dziękujemy wydawnictwu




16 wyświetlenia0 komentarz

Ostatnie posty

Zobacz wszystkie